Plusliga Siatkówka

Yacine Louati: Jesteśmy jak rodzina

Jastrzębski Wegiel w ostatnim domowym spotkaniu w tym roku podejmował PGE Skrę. Choć bełchatowanie stawili słuszny opór, to podopieczni Luke’a Reynoldsa zwyciężyli i dopisali dwa punkty do ligowej tabeli. O spotkaniu, świętach i muzyce opowiedział Gazecie Jutro przyjmujący jastrzębskiej ekipy – Yacine Louati.

Yacine Louati; fot.: Jastrzębski Węgiel

To był wasz ostatni mecz przed świętami. Był taki, jak się tego spodziewaliście?

Myślę, że tak. Drużyna musi jednak grać mimo zmęczenia. PGE Skra to trudny przeciwnik, który na każdej pozycji ma wyśmienitych graczy. Ciężko grać przeciwko tak znakomitym rywalom. Mieliśmy swoje problemy, jednak znaleźliśmy rozwiązanie i zwyciężyliśmy. Nie udałoby się to bez pomocy z kwadratu. Cieszę się, że mamy tak szeroki skład. Niezależnie od tego, kto przebywa na boisku, wnosi nową energię i moc. To nasza siła.

Myślę, że to było bardzo dobre spotkanie w twoim wykonaniu. Czy to dowód na to, że dobrze czujesz się w Polsce?

Tak, czuję się tu wyśmienicie. Plusliga ma bardzo wysoki poziom. Ostatnie dwa lata spędziłem we włoskiej Serie A. Choć dołączyłem do zespołu w tym roku, od razu złapałem kontakt z chłopakami. Znalazłem tu swoje miejsce. Atmosfera w drużynie jest świetna. Podobają mi się treningi oraz to, że mecze zwykle rozgrywamy w weekendy. Stoją one na wysokim poziomie i chyba żaden kibic nie może narzekać na brak emocji.

Widzisz jakieś różnice w poziomach między polską a włoską ligą?

Szczerze, trudno mi to ocenić, bo nie gram we Włoszech w tym roku. Myślę, że ogólnie liga tam jest mocniejsza, natomiast najlepsze drużyny w Polsce w niczym nie ustępują klubom w Italii.

Przed przyjazdem do Polski pytałeś kolegów z reprezentacji o Plusligę i polskie kluby?

Oczywiście. Kilku moich kolegów grało w Jastrzębiu. Opowiadali mi o tym klubie w samych superlatywach, podkreślali świetną organizację i wyśmienitą atmosferę na trybunach. Niestety w tym sezonie kibice nie są obecni w hali, ale wszystko przede mną. Mam nadzieję, że niebawem wrócimy do normalnego życia.

Porozmawiajmy o świętach. Jak je spędzisz?

Na pewno zadzwonię do najbliższych, by złożyć im życzenia świąteczne. Boże Narodzenie i Sylwestra spędzę z kolegami z drużyny. Jesteśmy jak rodzina.

Czy są jakieś świąteczne francuskie tradycje, którymi chciałbyś się podzielić z kolegami?

To trudne pytanie (śmiech). Na pewno na stole wigilijnym są inne potrawy we Francji. Ale jestem bardzo ciekawy polskich smakołyków. Nie mogę się doczekać wigilijnej kolacji. Nie wiem, co jecie w Polsce, ale wszystkiego spróbuję.

Wraz z klubem nagrałeś piosenkę, która miała swoją premierę. Lubisz śpiewać kolędy?

Klub poprosił mnie, bym zagrał i zaśpiewał świąteczną piosenkę. Właściwie, po raz pierwszy równocześnie grałem i śpiewałem. Zwykle nie śpiewam, nie jestem piosenkarzem (śmiech). Chętniej przygrywam do kolęd niż je śpiewam. Gram na fortepianie, choć moim pierwszym instrumentem jest trąbka. Spodobała mi się ta inicjatywa i filmik już jest na YouTubie. Świetnie się bawiłem.

Yacine Louati, fot.: Jastrzębski Węgiel

Czyli chodziłeś do szkoły muzycznej?

Tak, przez około 13 lat uczęszczałem do konserwatorium. Uzyskałem dyplom nauczyciela gry na trąbce. Był moment, gdy miałem 19 lat, że musiałem wybrać między siatkówką a muzyką. Poszedłem w siatkówkę. Gdybym wtedy podjął inną decyzję, dziś pewnie grałbym w orkiestrze. Wybór wydał mi się wtedy dość logiczny. W siatkówkę nie będę grał wieczność. Kiedyś ta przygoda ze sportem się skończy. A później mogę wrócić do muzyki przecież.

Inne z tej kategorii

Jakub Bucki: Mogła się podobać ta siatkówka

K Wólczyńska

Tomasz Fornal: Lekkiego stresu nie dało się uniknąć

K Wólczyńska

Ruben Schott: W Polsce pensje zawodników są dużo wyższe

K Wólczyńska

Trofeum pozostało w domu! Memoriał Huberta Wagnera wygrany przez Polaków

M Lebiest

Dominik Kwapisiewicz: Papier i nazwiska nie grają

K Wólczyńska

Siatkarskie święto rozpoczęte!

M Lebiest
Gazeta Jutro