Literatura

Nieboszczyk sam w domu

- komediowe święta z Alkiem Rogozińskim

Jak wyglądają idealne święta? To czas spędzony z bliskimi osobami, w cudownej, pełnej magii atmosferze. Dzielimy się radością, miłością i prezentami przy okazji zajadając się pysznymi potrawami. W tak idyllicznej wizji świąt Bożego Narodzenia na pewno nie ma miejsca na jedno – na morderstwo. 

Nieboszczyk sam w domu / Fot. Kamila Mojeścik

W spokojnej kamienicy małego miasteczka dochodzi do tajemniczej zbrodni. Młode małżeństwo znajduje pod swoją choinką martwego świętego Mikołaja, a w tym samym czasie inny z lokatorów odkrywa, że ktoś okradł go z jego niezwykle cennej kolekcji. Mieszkańcy Morderczego nie spodziewali się, że na kilka dni przed świętami w ich mieście będzie toczyło się śledztwo, a oni sami będą zagrożeni przez tajemniczego mordercę świętego Mikołaja.

“Nieboszczyk sam w domu” to kryminał komediowy autorstwa Alka Rogozińskiego, którego książek nie miałam do tej pory okazji poznać. Zazwyczaj nie jest mi po drodze z polskimi autorami, ale pomyślałam, że tym razem dam sobie szansę na przełamanie się i poszerzenie swoich czytelniczych horyzontów. Czy się udało? Zdecydowanie tak. Od tej pory jestem w stanie stwierdzić, że komediowe kryminały na stałe zagoszczą w kanonie moich lektur, a Alek Rogoziński trafi na półkę moich ulubionych autorów. 

“Nieboszczyk sam w domu” nie jest typowo świąteczną opowieścią. Oczywiście mamy tu Mikołaja, klimat zbliżających się świąt i śnieg za oknem, ale główny prym wiedzie tutaj jednak morderstwo i śledztwo w jego sprawie toczone. Wszystko to jest podane czytelnikowi w bardzo lekki i przystępny sposób, czyli tak, jak na komedię przystało. Na początku obawiałam się, że mimo komediowego charakteru tej historii, będę się przy niej męczyć, a dialogi nie będą śmieszne, tylko żenujące i sztuczne jak niektóre z wigilijnych życzeń, którymi dzielimy się przy opłatku. Na szczęście, dla mnie i dla honoru polskich autorów, moje obawy okazały się totalnie nieuzasadnione, a czytaniu tej książki towarzyszył mi na twarzy autentyczny uśmiech! I mimo październikowego słońca za oknem i historii z morderstwem w tle przysięgam, że udało mi się poczuć świąteczny klimat.

Czy polecam tę książkę? Zdecydowanie tak. Jeśli szukacie wciągającej, ale zarazem lekkiej, lektury na długie wieczory, koniecznie sięgnijcie po tę. Miło spędzony czas gwarantowany, a przy okazji wpadnie wam odrobina uśmiechu i świątecznej atmosfery w komplecie. A jak powszechnie wiadomo – jednego i drugiego nigdy dla nas za wiele!

Inne z tej kategorii

Kilka słów o rodzinnych więziach

Redakcja

Zło w popkulturze. Rynek Muzyczny. Krok do przepaści?!

Redakcja

Świat z papieru

Oliwia Gucwa

Psim tropem za Brodie…

A Szachowska

Przedpremierowa odsłona nowej powieści Katarzyny Bondy

Redakcja

“Szuflada Szymborskiej” – czyli polska noblistka, jakiej wcześniej nie znaliśmy

B Kuras
Gazeta Jutro