Piłka Nożna Premier League

Na każdy nietrafiony Rashforda, zwycięstwo Arsenalu.

Relacja z Boxing Day w Angielskiej Premier League.

Boxing Day na wyspach Brytyjskich w Premier League zawsze cieszy widza pięknymi meczami i niesamowitymi emocjami. Ten rok nie zmienił trendów i w sobotę wieczorem mieliśmy okazję obejrzeć dwa niesamowite mecze Arsenal – Chelsea i Manchester United – Leicester City. Wynik każdego z meczów zdziwił i rozczarował jednocześnie.

Boxing Day nie rozczarował / Źródło Unsplash

Manchester United – Leicester City. Mecz imienia Rashforda.

W tym meczu Brendon Rodgers i Ole Gunnar Solskjær decydowali kto utrzyma 3 miejsce w tabeli. I szkoleniowiec z Manchesteru mógłby wygrać już na samym początku.

Każdy kto chociażby jednym okiem oglądał mecze „czerwonych diabłów” wie, że Ole Gunnar uwielbia kontratakować. A najlepiej to się uda zrobić mając przewagę na starcie spotkania. Taką przewagę mógł już w drugiej minucie meczu zrobić Rashford, który po podaniu Shaw po prostu miał prawidłowo podstawić głowę. Niestety się nie udało, jak wynik piłka poleciała nad bramką Schmeichela.

No a jeśli nie może trafić to postaraj się zapresingować przeciwnika. Taki plan na grę miał Solskjær – United ok. 60 minut nieustannie w 4-5 graczy wywierali presję na obronę mistrzów 2016. Jako wynik, szybki atak z prawego skrzydła kończy się bramką po wymianie podań Jones – Fernandes – Rashford. Z otwartej pozycji napastnik Manchesteru już nie spudłował. 1-0.

Wysoki pressing jednak nie uratuje od błędów własnej obrony. Po raz pierwszy, De Gea ledwie nie oddał podanie na wbiegającego Maddisona. Po raz drugi, wraz po celnym strzale United, Fernandes oddał piłkę prosto na Ndidi. Ten niedługo myśląc oddał na Barnesa, który spod Bailly strzelił pięknego gola w bramkę biało-czewonych. 1-1.

Następnego ciekawego zdarzenia musieliśmy czekać aż do 60 minuty meczu, gdy Tilemans nie oceniwszy ryzyka zgubił piłkę w walce z McTominay’em, który jednym podaniem zostawił 3 obrońców Leicesteru oglądać starcie Rashforda i Schmeichela. I znów Rashford nie realizował.

Tak trwało aż do 75 minuty kiedy Cavani zamienił okropnie grającego Martiala. Weteran od razu włączył siędo gry, a na 79 minucie, już asystował na Bruno Fernandesa. Urugwajczyk wziął trzech graczy Leicesteru na siebie, otworzył miejsce dla Bruno, który pokazał Rashfordowi, jak ten musi realizować stuprocentową szansę. 2-1.

Jednak nie długo cieszył się kibic czerwonych. Już na 85 minucie w błyskawicznym ataku, Wardy stając w otoczeniu trzech obrońców, którzy go „zgubili” realizował idealnie prostopadłe podanie Ayoze Pereza. 2-2.Piłkę jednak zapisali na Tuanzebe, który trochę skorygował lot piłki.

Ten samy Perez mógł nawet przynieść zwycięstwo, jeśliby realizował zabójczą okazję po wolnym Maddisona, ale niestety nie uwierzył, że nie ma spalonego.

Pierwszy remis Leicesteru z czasów 34 rundy poprzednich rozgrywek, kiedy mecz z Arsenalem skończył się wynikiem 1-1. A dla szkoleniowca United to dobry możliwość ocenić poziom gry Rashforda.

Zwycięstwo w prezencie. Arsenal – Chelsea

W czasie Bożego Narodzenia i Nowego Roku każdy prosi u Santy coś najbardziej pożądanego. Dla Mikela Artety, który jak widać był grzecznym przez cały rok takim prezentem było zwycięstwo w Premier League.

Inaczej ciężko wyjaśnić, jak po pierwszych 25 minutach całkowitej dominacji na boisku Chelsea. Kanonierzy zmogli nie tylko realizować rzut karny, ale także zwiększyć swoją przewagę niszczącym strzałem z rzutu wolnego Granita Xhaki., który oprócz tego gola nie wniósł dużo w kombinacyjną grę Arsenalu.

Co jeszcze bardziej zdziwiło pod czas oglądania tego meczu to motywacja piłkarzy w czerwonych koszulkach po realizowanym karnym. Po raz pierwszy od meczu z United 1 listopada Arsenal prowadził w meczu. Od 25 minuty na boisku istniała tylko jedna drużyna – drużyna gospodarzy.

Trzecia bramka też przyszła skąd nikt się nie spodziewał. Po podaniu młodego talentu kanonierów Smith-Rowe’a, Saka wykonał czy to podanie czy strzał, który wleciał akurat w lewy dolny róg bramki przeciwnika. Najładniejszy strzał tego dnia rozgrywek.

Po trzeciej bramce Chelsea już nie walczył. Martinelli, Lacazette, świeży Willock mogli doprowadzić rachunek do 6-0. Ale każdy trafił prosto w Mendi. Bramkarz już sam oddawał piłkę w nogi Lacazette’a, ale niestety realizować taką świetną okazję się nie udało.

Widząc totalną nie realizację Arsenalu Chelsea wrócił do gry. Na 85 minucie po szybkim kontrataku – jedynym w tym meczu – Abraham skorzystał z chaosu w obronie kanonierów – 3:1. Pierwszy srał na bramkę dla drużyny w niebieskim. Dalej świetną okazję ,po podaniu z rzutu wolnego, miał Thiago Silva, ale nie trafił. Piłka poleciała nad bramką. A jeszcze minutę później już Jorginho spudłował rzut karny. 3-1, pierwsze zwycięstwo Arsenalu od października.

Inne z tej kategorii

Rzutem na taśmę Roma wraca do gry

M Lebiest

Skromne zwycięstwo, które smakuje wyjątkowo

Puszcza Niepołomice - GKS Tychy 1:0

M Lebiest

Za nami ostatnia kolejka Fortuna 1 Ligi!

Dominik Gawęda

The Zaniolo Show

M Lebiest

Bez niespodzianek w Monachium. Bayern gra dalej

K Baran

Które europejskie ligi wznowią jeszcze rozgrywki?

Dominik Gawęda
Gazeta Jutro