Podróże

Miasto spowite w bieli

~ Na szlaku

Miasto spowite w bieli. Uliczki przepełnione zapachem przypraw i smakiem świeżego soku z pomarańczy. Wspomnienia związane z rodyjskim Lindos zostają w pamięci na długo.

Lindos charakteryzuje biała zabudowa, fot. commons.wikimedia.org

Gdy wylądowałem na greckiej wyspie Rodos, wiedziałem, że muszę odwiedzić ten architektoniczny cud. Lindos to jedna z najstarszych osad na wyspie, o której pisał już Homer w kultowej Iliadzie. Zresztą wydarzenia słynnej wojny trojańskiej obrazują siłę, którą dysponowało miasto przed laty. Z Lindos bowiem wysłano większość z 9 okrętów przygotowanych przez Rodos, by włączyć je w helleńskie zmagania pod Troją.

Historia osady podobna jest dziejom całej wyspy. Zaczynając od Greków, idąc poprzez Rzymian, Arabów, Joannitów, Turków i Włochów, by w końcu ponownie wrócić do matki Grecji, można zauważyć, iż losy tej i innych osad wysp Dodekanezu bliskie są naszej rodzimej historii. Długotrwała walka o niepodległość i samostanowienie to punkt dobrze znany każdemu Polakowi.

Dziś greckie miasteczko liczy ok. 1000 mieszkańców, jednak tłumy turystów odwiedzających je każdego roku mogą przyprawić o podróżniczy zawrót głowy. Jak jednak nie przyjechać do miejsca, które tak wiele ma nam do zaoferowania?

„Biało dość…”

Już dojeżdżając do Lindos można zorientować się w czym tkwi sekret turystycznej popularności miasteczka. Biała panorama, wspaniale prezentująca się również z morza, zapowiada piękno lokalnej architektury. Lindos to po prostu biała osada, w której mury domów kontrastują z różowymi kwiatami wielkich krzewów porastających okolicę. Przemierzając wąskie uliczki napotkamy dużą ilość straganów i sklepów, oferujących lokalne produkty czy „turystyczne pamiątki”. To oczywiste! Warto jednak zboczyć z utartego szlaku i pokusić się o nieco dłuższą wędrówkę. Błądząc po kolejnych zakamarkach dotrzemy w końcu tam, gdzie nie sposób spotkać już żadnych przyjezdnych, gdzie próżno też szukać kolorowego targowiska. Właśnie tu można poczuć prawdziwy klimat miejscowości i zrozumieć jej tajemnicze piękno.

Fauna…?

W skwarnym słońcu Lindos, jak i innych miast na Rodos, skwapliwie wygrzewają się koty. Trudno jest mi powiedzieć, ile z nich to bezpańskie zwierzaki liczące na kąsek od zauroczonych turystów, a ile stanowią leniwe kocury, którym przez przytłaczający upał nie chce się wracać do domu. Koty stanowią nieodłączny element miejskiego krajobrazu, a całoroczna pogoda pozwala im bez obaw patrzeć w przyszłość.

Drugie zwierzę, o którym należy wspomnieć to osły. Tak, tak… osły, które są swego rodzaju pomysłem na biznes lokalsów. Ten jest bardzo prostu. Płacisz, a wytrwały osioł zawiezie cię do największych atrakcji miasta, dzięki czemu bez trudu i wysiłku zaliczysz kolejne punkty z twojego przewodnika. I tu pojawia się mój każdorazowy problem. Gdy patrzę w zmęczone oczy tych biednych zwierząt, które w kilkudziesięciostopniowych temperaturach targają pod górę wygodnych turystów, mam ochotę krzyczeć. Może warto czasem skorzystać z własnych nóg i samodzielnie odkryć nowe, nieznane nam wcześniej miejsca. Korzyść będzie obopólna.

W górę patrz   

Jedną z największych atrakcji w całej okolicy jest górujący nad Lindos akropol, czyli starożytny kompleks świątynny, centrum religijne, jak też kulturalne Hellenów. Trafić tu można bez większego trudu, wystarczy stale kierować się białymi uliczkami w coraz wyższe rejony miasteczka. Sercem i najwyższym punktem akropolu jest dawna świątynia Ateny, greckiej bogini mądrości i sztuki. Właśnie tu możemy podziwiać monumentalne kolumny, wykute w porządku doryckim. Ten charakteryzuje prostą konstrukcją, w odróżnienie od porządków korynckiego i jońskiego pozbawioną zbędnych ozdób. Gdy dotrzemy do świątyni, oprócz starożytnej architektury, naszym oczom ukaże się niesamowity widok na całą zatokę.

Akropol otaczają potężne mury, których rodowodu próżno szukać w starożytności. Obwarowania zostały wzniesione Joannitów, zakon powstały w okresie wypraw krzyżowych, władający wyspą ponad 200 lat. Mury otaczające akropol stanowią, w moim przekonaniu, swego rodzaju symbol historii miasta i całego Rodos, gdzie starożytne źródła mieszają się z późniejszymi wpływami.

Warstwa praktyczna

Do Lindos dotrzemy na kilka różnych sposobów. Miasto jest dobrze skomunikowane z innymi ośrodkami, dzięki czemu dość często kursują tutaj lokalne autobusy. Będzie to szybki, ale też niskobudżetowy transport. Innej opcji można upatrywać w wynajęciu własnego samochodu. Ten wariant wybiera wielu podróżnych, a wypożyczalnie samochodowe to domena wszystkich większych miejscowości. Nie lada przygodą będzie dotarcie do Lindos od strony morza. Do miejscowej zatoki każdego dnia wpływają statki wyruszające z portu Mandraki w stolicy wyspy – mieście Rodos.

Jeśli chodzi o ceny, nie są one wyższe, ani też niższe jak w innych częściach wyspy. Za bilety upoważniające nas do wejścia na akropol zapłacimy ok. 12 euro. Najpewniej nie obędzie się także bez wydatków w miejscowych lokalach, serwujących lody czy świeży sok ze słodkich pomarańczy. Ich klimat, ale też błogi cień to pokusa nie do odrzucenia.

Lindos to również miejsce udanego wypoczynku. Pobliską plażę wyróżnia miękki piasek, który nie jest wcale oczywistością po tej stronie wyspy. Inne zatoki wypełnione są raczej drobnymi kamyczkami lub żwirkiem.

Białe miasteczko to punkt obowiązkowy w trakcie rodyjskiej eskapady.

Inne z tej kategorii

Gorączkowe odwołania rezerwacji i osłabienie ruchu – koronawirus atakuje branżę turystyczną

Redakcja

Weekend poza Krakowem? Sprawdź dokąd warto jechać!

K Warzecha

Rośnie liczba turystów w Polsce!

Redakcja

Gdzie Kowalski spędza swój urlop?

D Brabańska

Jesteś zmęczony pracą? Najwyższa pora na urlop!

Olga Jonkisz

Gubernator wyspy Bali: w najbliższej przyszłości nie ma planów otwarcia Bali dla turystów

Redakcja
Gazeta Jutro