Finanse

Czarne chmury nad Rijadem: ropa naftowa doprowadzi Saudyjczyków do bankructwa?

Budżet Arabii Saudyjskiej pęka w szwach. Cała nadzieja w największej na świecie państwowej firmie naftowej – Saudi Aramco. Jednak dochody załamały się, a korporacja nie może wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec państwa w zakresie pokrycia deficytu.
Przewiduje się, że do końca roku dziura w kieszeni królestwa wzrośnie do 100 miliardów dolarów. Analitycy nie wykluczają, że Saudyjczyków czeka scenariusz z Kuwejtu.

Czarne chmury nad Saudami? – fot. © REUTERS / Faisal Al Nasser
Przecenili możliwości

Już w marcu było źle – ceny ropy załamały się z powodu gwałtownego spadku zapotrzebowania na energię w czasie pandemii. Największy eksporter ropy okazał się na to zupełnie nieprzygotowany. Budżet królestwa na 2020 rok opierał się na wygórowanych 80 dolarach za baryłkę.

Sytuację pogorszył fakt, że po odmowie przez Rosję zgody na nielogiczne ograniczenia, Saudyjczycy rozpętali wojnę cenową. Rijad przeszedł na „politykę maksymalnej produkcji”: rząd polecił Saudi Aramco zwiększyć eksport o jedną trzecią – z 9,7 do 12,3 mln baryłek dziennie. W tym samym czasie Saudyjczycy mocno dumpingowali rynek europejski, próbując podważyć pozycję Rosji: oferowali dostawy o 10,25 dolara poniżej ceny za Brent. W rezultacie notowania spadły z 51 dolarów w lutym do 32 dolarów w marcu i 27 dolarów w kwietniu.

Ale to Rijad bardziej ucierpiał w tej konfrontacji. Cena kwietniowego dumpingu była zbyt wysoka. W efekcie, aby wesprzeć gospodarkę, rząd podjął niepopularne działania: trzykrotny wzrost VAT, niewypłacanie pensji minimalnej. Ale to niewiele pomogło.

Ogromny deficyt

W drugim kwartale spodziewano się deficytu w wysokości 50 miliardów dolarów. Teraz mowa o 100 miliardach, czyli 12 procentach PKB. A margines bezpieczeństwa gospodarki królestwa jest znacznie niższy niż w 2014 roku, kiedy również spadały ceny ropy. Od tego czasu międzynarodowe rezerwy Rijadu skurczyły się o ponad 200 miliardów. I szybko się topią: o ile w styczniu było ich 500 miliardów, teraz jest to 448.

Trzeba się zadłużać, nie ma innego wyjścia. W kwietniu Rijad sprzedał obligacje o wartości 2,5 miliarda dolarów z terminem pięć i pół roku, o wartości 1,5 miliarda i dziesięć i pół roku oraz trzy miliardy i 40 lat, to najdłuższe obligacje dolarowe, jakie kiedykolwiek wyemitowano w regionie Zatoki Perskiej.

Jak zauważono w Moody’s, wszystkie kraje produkujące ropę mają teraz problemy. „Nie będą w stanie w pełni zrekompensować spadku dochodów, a to doprowadzi do wzrostu długu publicznego” – zaznaczają eksperci. Przewidywano, że Arabia Saudyjska będzie miała zadłużenie w wysokości 30 procent PKB.

W 2019 roku Saudi Aramco obiecało wypłacić dywidendę – rocznie w wysokości 75 miliardów dolarów (18,75 miliarda na kwartał) w ciągu pięciu lat, z czego większość trafi do budżetu królestwa. W marcu 2020 roku państwowy koncern ogłosił, że nawet gdyby ceny ropy spadły, to i tak przekaże wymaganą kwotę akcjonariuszom. Ale trudno w to uwierzyć. Przychody w trzecim kwartale spadły prawie o połowę.

Ponowna pożyczka

W tych warunkach naftowy gigant obniżył koszty, zmniejszył ilość miejsc pracy i jest gotowy sprzedać część swoich aktywów. Mimo to stosunek zadłużenia do kapitału własnego wynosi 21,8%, znacznie powyżej docelowego przedziału od 5 do 15.

Po raz pierwszy od półtora roku Saudi Aramco zamierza pożyczyć na rynku, aby wypłacić dywidendę i wypełnić swoje zobowiązania wobec państwa. W zależności od wyniku negocjacji z inwestorami, zostanie umieszczonych do pięciu transz obligacji dolarowych z terminem zapadalności trzech, pięciu i dziesięciu lat.

Tymczasem rząd ograniczył apetyty. Królestwo spodziewa się średniej ceny ropy naftowej na poziomie 50 dolarów za baryłkę w latach 2020-2023. Ale oczekiwania znów są wysokie. Według zaktualizowanej prognozy Banku Światowego ropa w przyszłym roku będzie kosztować średnio 44 dolary. A według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), aby budżet w 2021 roku był wolny od deficytu, Rijad potrzebuje co najmniej 66.

Kuwejcki scenariusz

Obserwatorzy wskazują na spóźnioną reakcję Saudyjczyków. Jeśli sytuacja na świecie nie ulegnie poprawie, Rijad ryzykuje powtórzeniem scenariusza z Kuwejtu.

Jeden z czołowych światowych eksporterów ropy naftowej, Kuwejt, jest na skraju bankructwa z powodu spadających cen surowców. Skarb tego państwa arabskiego, który w 90 procentach składa się z dochodów ze sprzedaży surowca, jest tak uszczuplony, że ledwie wystarcza na opłacenie urzędników.
Ministerstwo Finansów ostrzega przed ryzykiem niewypełnienia zobowiązań socjalnych. Przede wszystkim będą trudności z wynagrodzeniami pracowników państwowych, a 80 procent pracowników jest zatrudnionych w sektorze publicznym.

Pewnego dnia obudzimy się i zdamy sobie sprawę, że wydaliśmy wszystkie oszczędności. Ale nie dlatego, że nie sprawdziliśmy wyciągu bankowego, ale dlatego, że sprawdziliśmy – i nie uwierzyliśmy. Dane uznaliśmy za awarię banku, a potem poszliśmy i po prostu kupiliśmy sobie najnowszą wersję Rolex
– tak ocenia sytuację szef kuwejckiej firmy Bensirri, zajmującej się komunikacją polityczną i finansową, Fawaz al-Sir.

Zarówno Kuwejt, jak i Arabia Saudyjska były przyzwyczajone do polegania na petrodolarach i niezdolne do szybkiej zmiany wzorców konsumpcji. Ale nadeszła godzina rozliczeń ekonomicznych i bogate monarchie naftowe szukają wierzycieli.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

———

Autorem i dostawcą informacji jest
Sputnik News

Inne z tej kategorii

Iran „zmienia” walutę narodową. Wraca do czasów Persji

Redakcja

Polacy jedną z najmocniej zadłużonych nacji w UE

Redakcja

Motoryzacja: Koszty rosną, optymizm maleje

Redakcja

Droższy koszyk zakupów wigilijnych

Redakcja

Rozliczenie CIT w Estonii trwa 5 godzin, a w Polsce 59 godzin

Redakcja

MIiR: Komentarz ministra Kwiecińskiego do najnowszych danych GUS

Redakcja
Gazeta Jutro