Piłka Nożna Sport

Aston Villa na górze i „Fergie time” Manchesteru United

Ostatnie mecze Premier League w skrócie

W poniedziałek i wtorek wraz po „boxing day” zespołu musiały ponownie rozegrać mecze w lidze. Komuś to się udało świetnie, ktoś gwarantował sobie miejsce na górze tabeli, a niektórzy przypomnieli sobie o „Fergie time” w ciężkim meczu.

Dzisiejszy mecz na Old Trafford zapamiętał się nie tylko faulami, ale i końcowym zwycięstwem w ostatniej chwili. / Żródło: Wikipedia Commons, autor André Zahn

Mecze poniedziałku. Chelsea – Aston Villa, Crystal Palace – Leicester. 

W poniedziałek miało się odbyć parę ciekawych zderzeń. Między innymi mecz Everton – Manchester City. Niestety ten mecz został przełożony w związku z Covid’em o którym powiadomili FA obie drużyny. Z drugiej strony była szansa obejrzeć mecze Chelsea i Leicestera.

Mecz zespołu Brendona Rodgersa skończył się drugim remisem w sezonie, do tego z rzędu. 17 uderzeń, 67 proc. posiadania piłki, nierealizowany rzut karny takim był mecz dla Leicesteru. Mimo przewagi gości, Wilfried Zaha realizował jedyny strzał na bramkę Crystal Palace. 1-0. Mecz dla „Foxes” uratował Barnes, który z skraju pola karnego trafił w dolny prawy kąt. 1-1. Koniec spotkania.

W pojedynku 5 i 6 miejsca Premier League, czyli Chelsea i Aston Villi, widać było chęć Lamparda trochę zaoszczędzić siły na następne mecze. Dlatego nie zobaczyliśmy w starcie Abrahama, Wernera czy Thiago Silvy. Rezerwista Giroud realizował swoją szansę i dzięki podaniu Chillwell’a dał prowadzenie Chelsea. W swoim stylu – głową. Pulisic nie realizował stuprocentową szansę i w ogóle nie zbytnio popisał się w całym meczu. Z drugiej strony swoją okazję wykorzystał El-Ghazi, kiedy z idealnego crossu  Matty Cash’a, strzelił akurat między nogami Mendy. 1-1. Aston Villa trzyma się na 5 miejscu. Chelsea szósty.

Wtorek. Leeds strzela 5, Burnley walczy, Arsenal wraca do życia. 

We wtorek mieliśmy trochę mniej ważne spotkania, które jednak rzucili światło na sytuacje w niektórych zespołach.

Arsenal wygrał meczu z Brightonem. Zespół Artety po trochu wychodzi z kryzysowej sytuacji i dzięki staraniom Saki i Lacazette’a wygrywają ten mecz. Tutaj powstaje pytanie: czy na prawdę Aubameyang tak potrzebny w systemie Artety? Niby lepiej bez tego „lidera”.

Southampton i West Ham, 9 i 10 miejsce ligi, nie zdziwili grą w ofensywie. Gospodarzy postawili na wynik, i otrzymali swój jeden punkt. 0-0. A mogliby powalczyć za miejsce w topie.

FcTables.com

W meczu najmniej strzelających zespołów Premier League wygrała ta, która szła wyżej w tabeli. Burnley – Sheffield United 1-0. Sheffield z dwoma punktami i 8 strzelonymi bramkami grzeje ostatnie miejsce ligi dla drużyny z Championship, a Burnley mając tylko 9 strzelonych bramek znajduje się na 16 miejscu, z szesnastoma punktami.

Najwięcej w dzisiejszym dniu rozgrywek strzelił Leeds, który zdeklasował West Brom 5-0. Klasyczny styl „strzelcie nam tyle ile możecie, a my wam ile zachcemy skończył się wynikiem z różnicą w 5. Teraz mając tyle punktów ile ma West Ham, zespół Marcelo Bielsy idzie na 11 miejscu w lidze. Not bad for novice.

Manchester United – Wolves. Rashford ratuję, Fergie time króluje. 

Główny mecz wtorku zapowiadał się nieźle. Cavani w stracie United, gotowy do bitwy atakujący Wolves. I w sumie było ciekawie. Ale tylko parę razy za cały mecz.

Na pierwszych minutach kontrolę przechwycili pomarańczowi goście tego spotkania. Było nawet parę okazji. Ale Netu nie wykorzystał fajnych pozycji przed polem karnym. Gdzie po minucie 10 piłkę wzięli pod kontrolę gracze Manchesteru. Najgorsze, że to im nie pomogło. Bo naprawdę zabójczych momentów u Wolves było więcej. Jeśliby Saiss wykorzystał swoje okazje po rzutach wolnych to pierwsza połowa mogła się kończyć z rachunkiem 2 do 0. Z drugiej strony przewaga była po stronie United, ale nie było komu strzelić bramkę. Cavani grał poniżej oczekiwań, a Fernandes po podaniu z prawego skrzydła Greenwood’a uderzył prosto w Rui Patricio.

Druga połowa była nie tak ciekawa. Ciekawych kombinacji czy kontrataków, jak w pierwszej połowie od Netu już nie było. Hasłem drugie połowy stało: „Zwalczymy naszego przeciwnika.” Dlatego widzowie przed ekranami spostrzegali morze fauli i zderzeń piłkarzy.

Intrygujące zderzenia odbyły się już przed samym końcem. Rashford przyjął piłkę w polu karnym i otoczeniu 4 zawodników zdecydował się na strzał. Po rykoszecie od Saissa – bez dwóch zdań jednego z najlepszych graczy w tym meczu – piłka okazała się w siatce. 1-0.

Manchester United awansuje na 2 miejsce w tablicy, mając tylko 2 punkty od lidera Liverpool’a.

Inne z tej kategorii

Legia powolnym spacerem zmierza do LM

M Lebiest

Legia wygrywa w hicie kolejki

M Lebiest

Liverpool gromi Porto

K Baran

Pięć bramek w Białymstoku

Jagiellonia pokonuje Cracovię

K Baran

Jagiellonia remisuje z Wisłą na otwarcie rundy

K Baran

Wiślacki Hat-trick dobiegł końca. Wypadł inaczej niż wymarzyli go sobie kibice

M Lebiest
Gazeta Jutro