Historia Moda

Makijaż w sam raz dla króla

~ Dworskie kanony piękna

Mogłoby się wydawać, że makijaż jest wynalazkiem współczesności, jednak już renesansowi dworzanie szczycili się maskami na twarzach. Do czasów baroku sumiennie przestrzegano powiedzenia, że dla urody trzeba cierpieć. Aż pewnego dnia Maria Antonina postanowiła przekonać dwór francuski, że nic bardziej mylnego.

aut. Joseph Siffred Duplessis, źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Duplessis_-_Louis_XVI_of_France,_oval,_Versailles.jpg

Przyjeżdżając w 1770 roku na dwór króla Francji, Maria Antonina zapowiada poważne zmiany obyczajowe. W tym czasie na dworach europejskich królowały wyraziste, wręcz ekstrawaganckie makijaże twarzy, a dotyczyło to również mężczyzn. Szczególnie obyczaj ten odznaczał się na dworze francuskim, który nowa królowa postanowiła zrewolucjonizować pod swoje gusta. Na dworze austriackim, gdzie spędziła swoje dzieciństwo, rytuał był dużo prostszy.

Dworskie standardy

Takie markizy jak Madame de Pompadour posiadały przed swoimi lustrami ikonki kobiet z szablonowym makijażem, na którym co dzień wzorowały się przy porannym rytuale.  Zaś nowa królowa Francji krytycznym okiem patrzyła na wytyczne, które począwszy od epoki renesansu nakazywały nosić wytworny makijaż zarówno kobietom, jak i mężczyznom. W XVIII wieku mężczyźni malowali się w równym stopniu jak kobiety. Zabieg miał służyć przede wszystkim dobrej prezencji na wypadek spotkania z królem. Należało w ten sposób zakryć niedoskonałości, ukryć zmęczenie, zmarszczki, a także – co było bardzo istotne w owym czasie – emocje. Bowiem mogłoby się zdarzyć, iż okazane w nieodpowiedni sposób emocje zdradziłyby myśli i zamiary poddanych, za co groziło oskarżenie o nieposłuszeństwo i wygnanie z dworu. Co więcej, blady podkład podkreślał światło padające na twarz, tym samym zapewniając należytą uwagę ze strony króla, innych dam i nadwornych. Bladość twarzy była znakiem szlachetności i wytworności. Odróżniała mieszkańców dworu od robotników, którzy pracowali na zewnątrz, a których twarze były bardziej matowe i często muśnięte słońcem.

Jak przebiegał proces aplikacji

Najważniejszym komponentem makijażu był kładziony na twarz tynk. Nakładano podwójną, grubą warstwę, która twardniała na przestrzeni dnia. Jednak wieczorem taka „tapeta” zaczynała ciemnieć i pękać, co wyglądało dość osobliwie. Była to wręcz prawdziwa maska, skrywająca na twarzy wszystko, co należało ukryć przed światłem dworskiego dnia.

Kolejnym ważnym składnikiem tapety był róż, którego używano kilkanaście różnych odcieni. Każdy z nich zarezerwowany był dla konkretnej grupy, aby król mógł łatwo zorientować się, z kim ma do czynienia i do kogo się zwraca. W przypadku rodziny królewskiej kolor odznaczał się i był najbardziej żywy. Zwieńczeniem makijażu wyższych warstw społecznych było dorysowanie niebieskich żyłek koło ucha, jako symbol królewskiej krwi, oraz doczepienie czarnego pieprzyka. Pieprzyki sytuowano w różnych miejscach na twarzy, a każde z nich miało przypisane sobie umowne znaczenie. Całość porannego rytuału zajmowała około dwóch godzin.

Nowa królowa i nowy porządek

Co najgorsze, składniki tworzące przybory do makijażu działały toksycznie na skórę i były niebezpiecznie dla zdrowia. Prowadziło to do licznych podrażnień i blizn. Mając to na uwadze, Maria Antonina postanowiła zmienić standardy. W momencie gdy zaczęła nakładać na siebie dużo mniej tynku, była mocno krytykowana. Zdecydowała się podążać za angielskim nurtem, który skłaniał ludzi ku większej naturalności w wyglądzie i w uczuciach. Na francuskim dworze również szybko znaleźli się przeciwnicy makijażu o efekcie maski. Znaczące wsparcie okazał królowej Jean-Louis Fargeon, perfumiarz i kosmetolog. To on zajmował się przygotowywaniem kosmetyków królowej i sporządzaniem ich receptur. Składniki takie jak surowica i rtęć zamienił na co prawda równie egzotycznie brzmiące, lecz lepiej wpływające na skórę. Wykorzystywał choćby wnętrzności gołębi czy tłuszcz niedźwiedzi. Maria Antonina nie chciała już słyszeć o żadnych innych kosmetykach niż te nowej jakości, a i liczne damy dworu z czasem się do nich przekonały i podążyły za nową estetyką. Nowy kanon makijażu przekonywał naturalnym, niewymuszonym efektem. Był na tyle delikatny, że nie rzucał się mocno w oczy, a przy tym wciąż skutecznie zakrywał niedoskonałości i eksponował urodę.

Przesadnie ekspresywny makijaż już nigdy nie wrócił do mody, którą ludzie kierowaliby się na co dzień. Maria Antonia nie bała się głośno opowiedzieć za tym, aby raczej dbać o swoją skórę, odżywiać ją i pielęgnować zamiast niszczyć dążąc do nanoszenia na siebie perfekcyjnej maski. Zmieniła kody obyczajowe i zakreśliła nowe granice estetyczne, będące początkiem większej swobody w makijażowych praktykach.

Inne z tej kategorii

Historia Polski na ponad 100 zdjęciach z archiwów PAT, CAF i PAP

Redakcja

Wrzesień 1939 roku, „Plan zagłady Warszawy” – tak Niemcy metodycznie wykańczali stolicę

Redakcja

Odpowiedzialna moda od kuchni

Redakcja

3 ekskluzywne zestawy letnich sukienek

A Jagła

Ikona polskiego szkła świeci w Mediolanie instalacją „Sacred Geometry” w ramach FuoriSalone

Redakcja

MSZ: Jubileusz 60-lecia Tygodnia Polskiego

Redakcja
Gazeta Jutro