Plusliga Siatkówka Sport

Aleksander Śliwka: Ciężko jest wytypować faworyta

Świeżo upieczony magister Aleksander Śliwka już od trzech sezonów broni barw Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, z którą podobnie jak w poprzednich latach idzie przez sezon jak burza. Na 10 rozegranych meczów mają na koncie… 10 zwycięstw. W Będzinie jednak nie było łatwo zdobyć komplet punktów.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle; fot. PlusLiga

Rozegraliście dziesięć spotkań i każde z nich wygraliście. To imponujące.

Na pewno cieszymy się z tego, że wygraliśmy do tej pory wszystkie spotkania, ale to nie jest tak, że my to liczymy i chcemy bić rekordy. Po prostu skupiamy się na każdym kolejnym spotkaniu. Patrząc na to, jak wyglądaj powroty po Covidzie w innych zespołach wiedzieliśmy, że niekoniecznie te pierwsze spotkanie, ale właśnie to drugie, trzecie i kolejne mogą przysporzyć dużo problemów, że ta forma spada. To była dla nas bardzo duża motywacja w meczu z MKS-em. Drugą rzeczą z pewnością był fakt, że w tamtym sezonie przegraliśmy tutaj za trzy punkty, więc byliśmy bardzo mocno zmotywowani. W pierwszym secie nam nie wyszło, ale potem udało się nam przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść, chociaż łatwo nie było. Rywale, szczególnie Rafał Faryna, grali kapitalne spotkanie i naprawdę wydaje mi się, że siatkarze z Będzina będą do samego końca walczyć o utrzymanie w PlusLidze.

Trzeba przyznać, że to wy byliście faworytem tego spotkania. MKS-em jednak za bardzo nie chciał wam dać wygrać.

Tak, dokładnie. Każdy ma takie same warunki, wszystkie drużyny już Covida przechorowały, ale drużyna z Będzina miała trochę dłuższą chwilę, żeby wejść w rytm meczowy i myślę, że wyniki, jakie mamy w tym roku w lidze pokazują, że ciężko jest wytypować faworyta. To mogło także dopaść nas, ale na całe szczęście przełamaliśmy się po złym początku i udało nam się zagrać konsekwentną, dobrą siatkówką, choć nie było łatwo i zdajemy sobie sprawę, że mamy jeszcze dużo do poprawy.

Jak przeszliście tego wirusa?

Różnie. Niektórzy z nas zostali zakażeni wcześniej, inni trochę później, a jeszcze inni w ogóle. Każdy ma teraz indywidualny program powrotu i staramy się dojść do jak najwyższej formy, bo w przyszłym tygodniu czeka nas mecz z PGE Skrą Bełchatów, a potem Liga Mistrzów, więc chcemy być na te mecze w pełni gotowi. Niektórzy przechodzili to łagodniej, inni troszkę ciężej. Klub na szczęście bardzo profesjonalnie podszedł do tego, mieliśmy robione wszystkie niezbędne badania. Teraz wszyscy są zdrowi i mają zielone światło do trenowania, dlatego teraz chcemy wracać do rytmu i łapać formę. Trener Grbić czasami daje odpocząć niektórym zawodnikom, co widać, próbuje zmieniać skład tak, aby każdy mógł „poczuć” mecz, a po drugie, on zdaje sobie sprawę, że w najbliższych tygodniach będziemy mieli dużo grania, więc chce utrzymać jak najlepszą formę fizyczną każdego z nas.

A jak to wyglądało w twoim przypadku?

Byłem przez parę dni chory. Przez trzy dni źle się czułem. Generalnie powrót do formy fizycznej mam za sobą, natomiast siatkówka jest na tyle ciężką grą, że muszę jeszcze popracować nad czuciem piłki. Tak naprawdę po tym, jak wyglądała moja gra na treningach w ostatnich dniach, to nie spodziewałem się, że wejdę i pomogę, ale była bardzo mocna adrenalina, plus fakt, że dawno nie grałem, no i udało mi się jakoś pomóc zespołowi. Wspólnym wysiłkiem dzisiaj wygraliśmy. Najważniejsze jest dla mnie to, że mam to już za sobą i z pewnością będzie teraz już coraz lepiej.

Wiadomo, że kwarantanna nie jest niczym przyjemnym, jednak czy dostrzegłeś jakieś jej plusy?

Jeżeli można wskazać jakieś plusy to na pewno to, że udało mi się skończyć studia. W piątek obroniłem tytuł magistra, także na tym polu udało mi się w tym czasie nadrobić zaległości. Generalnie to jednak żadna przyjemność.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle; fot. PlusLiga

To twój trzeci sezon w ZAKSIE. Czujesz w dalszym ciągu jakąś presję z powodu tego, w jakim klubie grasz?

Przychodząc do ZAKSY wiedziałem, że to jest wielki klub, który tak naprawdę nie schodzi z podium Mistrzostw Polski. Drużyna, która na polskim podwórku wygrywa praktycznie wszystko, co się da. Czuję się teraz częścią tej drużyny. Mamy świetną atmosferę, przy czym dalej mierzymy bardzo wysoko. Do tego dobry sztab szkoleniowy, dobra drużyna. To dla mnie zaszczyt grać w takiej drużynie, z takimi kolegami i pod okiem takiego trenera i sztabu szkoleniowego. Bardzo się cieszę, że jestem częścią ZAKSY.

Brak kibiców na meczach jakoś na was wpływa?

Dla mnie osobiście na samym początku meczu widać to najbardziej. Gdy jest gwizdek sędziego i zaczynamy w grobowej ciszy. Później przychodzi już adrenalina. Mamy też świadomość tego, że kibice oglądają mecze przed telewizorami, więc mogą nas dopingować, a my czujemy ich wsparcie. Mamy nadzieję, że niebawem pojawią się na halach i już z trybun będą mogli nam kibicować. Mogę śmiało powiedzieć, że ich powrót na halę jest tym, na co czekamy.

Inne z tej kategorii

Drugie miejsce Polaków na skoczni w Titisee-Neustadt

M Zębala

O włos, a mielibyśmy sensację! Kanada prawie zatrzymała Rosję

M Lebiest

#Wagner2019: znamy wszystkich uczestników!

Redakcja

Mateusz Masłowski: Szczęście sprzyjało gospodarzom

K Wólczyńska

Sebastian Warda: Była okazja przedłużyć mecz do tie-breaka

K Wólczyńska

WT w siatkówce plażowej. Awans Fijałka i Bryla!

Redakcja
Gazeta Jutro