Podróże

Santiago de Compostela

~ Piechotą przez Półwysep Iberyjski

Samolotem, autem, rowerem, a może… pieszo. Każdy sposób odkrywania piękna otaczającego nas świata jest dobry. Jednak ten ostatni wciąż nie należy do najpopularniejszych. A przecież przed wiekami to nogi były jednym z nielicznych środków transportu.

Muszla św. Jakuba pozwoli nam odnaleźć drogę, fot. Andre_Grunden z Pixabay

O Santiago de Compostela usłyszałem podczas emisji jednego z telewizyjnych programów podróżniczych. Później ta egzotycznie brzmiąca nazwa powróciła do mnie za sprawą któregoś ze „spotkań z ciekawym człowiekiem”. Gdzie to miejsce może się znajdować? Meksyk, Peru, a może Argentyna? Nic z tych rzeczy. Santiago de Compostela to otoczony kultem ośrodek w… Europie, a dokładnie w słonecznej Hiszpanii. Już przed wiekami pielgrzymi zmierzali tam, by modlić się do św. Jakuba. Wędrowali pątniczymi szlakami, które i dziś otwarte są dla wiernych, ale też wszystkich amatorów pieszej eksploracji świata.

Kult

Wszystko zaczęło się w średniowieczu, gdy na dobre rozwinął się kult św. Jakuba Większego. Ciało apostoła, jak uważają pielgrzymi, spoczęło właśnie w Santiago de Compostela. Kult był na tyle silny, że północno-zachodnia Hiszpania stała się jednym z najważniejszych celów dla pielgrzymów ówczesnego świata. W zasadzie możemy mówić tu o samym TOP 3, w którym ośrodek znalazł się wspólnie z Rzymem i Ziemią Świętą. Jedni wyruszali w drogę z potrzeby serca, inni z nakazu. Dosłownie, gdyż nierzadko właśnie taki sposób resocjalizacji narzucał wymiar sprawiedliwości. Sama pielgrzymka stanowiła również dobry rodzaj pokuty za popełnione grzechy, którą wierni odprawiali z własnej inicjatywy.

Droga św. Jakuba

Ciężko wskazać jeden konkretny szlak, prowadzący do galicyjskiej katedry. Siatka dróg jest bardzo mocno rozbudowana i obejmuje wiele europejskich krajów. Wśród nich znajdziemy m.in. Francję, Włochy, Niemcy i oczywiście Hiszpanię. Na terenie tej ostatniej zobaczymy trzy główne szlaki, nad których wyborem warto się zastanowić. Długa, jednak malownicza droga rozpoczynająca się w Sewilli pozwoli nam odkryć całą Hiszpanię, od północy aż do południa. Słynna trasa Camino Frances poprowadzi nas północą kraju od samej granicy z Francją. Trzeci wariant to przejście szlakiem od Kraju Basków, ciągnącym się wzdłuż Zatoki Baskijskiej Oceanu Atlantyckiego. Podczas wędrówki warto szukać symbolu muszli św. Jakuba. Jest to ogólnie przyjęty znak wszystkich pielgrzymów, który spotkamy na tabliczkach podczas całej wędrówki. Pomocne mogą okazać się również żółte strzałki. Zresztą przy pomocy współtowarzyszy z całego świata z pewnością się nie zgubimy.

Jak żyć…?

No tak, ale jak poradzić sobie z dala od dużych ośrodków miejskich? Co jeść? Gdzie spać? Z pomocą przychodzą nam w tej kwestii bractwa, prowadzące schroniska dla strudzonych wędrowców. Właśnie w takich miejscach za niewielką opłatą dostaniemy skromny pokój i jedzenie. Dzięki pracy przyjaciół Drogi św. Jakuba, ale też lokalnych samorządów, jednorazowy koszt będzie średnio oscylował w granicach 10-15 euro na osobę. Biorąc pod uwagę miejsce, w którym się znajdujemy to naprawdę niewiele. Poza tym, ceny w mniejszych miejscowościach, zwłaszcza lokalnych produktów, kształtują się na dużo niższym poziomie niż w Madrycie czy Barcelonie. Całkowicie niskobudżetowy wyjazd zorganizujemy zabierając ze sobą namiot i śpiwór. W końcu wyruszamy w teren, a miejsce do rozbicia prowizorycznego schronienia zawsze się znajdzie.

Stać się tubylcem

Nie ma się co oszukiwać. Zorganizowany przez biuro podróży wypoczynek na Majorce czy Ibizie pozwoli nam się zrelaksować, a wycieczka objazdowa odkryje przed nami tajemnice muzeów Madrytu i Barcelony. Te kosztowne i często odrealnione eventy nie pokażą nam jednak prawdziwej Hiszpanii. Jej kultura, codzienne życie mieszkańców i filozofia, którą kierują się tu i teraz, to obraz niezawieszony jeszcze w żadnej galerii sztuki. Dopiero gdy na skroni poczujemy żar słońca, a w ustach pył drogi, staniemy się małym jej elementem. Albo gdy lokalna gospodyni zaprosi nas z dobroci serca do swojej kuchni i poznamy smak półwyspu. Właśnie dlatego cenię szlaki do Santiago de Compostela. Bycie w drodze całym sobą, dosłownie pozwala nam wejść w kraj, który odwiedzamy. Używając wszystkich zmysłów podczas każdego kroku. Nie spiesząc się do kolejnej atrakcji turystycznej. Zatrzymując się w każdym odbierającym dech w piersiach miejscu. Ach… prawdziwa mañana.

Polski szlak

Na koniec zostawiłem największą ciekawostkę. Mało kto wie, że do samego Santiago de Compostela dotrzemy pieszo nawet z Polski. Co więcej, możemy naszą przygodę zacząć choćby w centrum Warszawy. Stale odbudowywana sieć polskich szlaków związana jest z rosnąca popularnością kierunku. Oczywiście droga łączy się w z innymi w pozostałych krajach Europy i prowadzi nas prosto do jej krańca. Ponad tysiącletnia tradycja odradza się na naszych oczach, a każdego roku kolejne osoby rzucają wyzwanie samym sobie. Nie ma więc na co czekać i już teraz rozpocząć przygotowania do przyszłej podróży.

Inne z tej kategorii

Ekoturystyka szansą na przyszłość

O Marczuk

#badzturysta w swoim mieście w wakacje

Redakcja

Perła wśród wysp Dodekanezu

~ Na szlaku

A Wojtasik

Podróż do przeszłości

~ Piękna Polska

A Wojtasik

Sylwestrowe destynacje, gdzie w tym roku udali się Polacy?

M Huniak

Majówka last minute. W górach trzy razy drożej niż nad morzem!

Redakcja
Gazeta Jutro