F1

Rekord Schumachera wyrównany! – Hamilton zwycięża w Grand Prix Eifelu

fot Bryn Lennon/PAP/EPA

Brak piątkowych treningów, Hulkenberg na torze, pech Bottasa, podium Ricciardo i ogromny sukces Hamiltona. Weekend w Niemczech zaskoczył, jednak nie zmieniło się jedno – świetna jazda i zwycięstwo aktualnego mistrza świata.

Niespodziewane sytuacje i ich rozwiązania pojawiały się w padoku  F1 już pierwszego dnia zmagań. Z powodu kapryśnej pogody w Niemczech nie udało się rozegrać dwóch piątkowych treningów. Obfity deszcz uniemożliwił start helikoptera medycznego, co jest jedną z kluczowych przesłanek do odwołania sesji treningowych.

W padoku pojawiła się także informacja o chorobie zawodnika Racing Point – Lance’a Strolla. Szef zespołu, Otmar Szafnauer, potwierdził, że kierowca źle się czuł już od Grand Prix Rosji. W tym czasie przeszedł 3-4 testy na koronawirusa, ale wszystkie okazały się negatywne. W sobotę Stroll miał także problemy żołądkowe i nie był w stanie wystartować w treningu oraz kwalifikacjach. Zastąpił go Nico Hulkenberg, który błyskawicznie dotarł na tor, bo i tak miał się tam pojawić jako ekspert niemieckiej telewizji RTL. Po negatywnym wyniku testu na COVID – 19 został dopuszczony do rywalizacji.

Do Niemiec zespoły przywiozły kilka poprawek technicznych. Udoskonalenia aerodynamiczne pojawiły się w samochodzie Sergio Pereza (wcześniej miał je tylko Lance Stroll). W McLerenie założono nowe nosy i przednie skrzydło. Norris i Sainz testowali również zmodyfikowaną podłogę. Zmiany kontynuowane są także w zespole Ferrari – Włoski do Niemiec również przywieźli nową podłogę i owiewki przed bocznymi wlotami do chłodnic.

W kwalifikacjach, w części Q2 ponownie zobaczyliśmy obu kierowców Ferrari. Niestety dla Włochów, do kolejnej części awansował tylko Charles Leclerc, który dysponował wyraźnie lepszym tempem niż Sebastian Vettel. W Q3 początkowo zaskoczył Max Verstappen – Holender pokonał kierowców Mercedesa osiągając czas 1:25.744. Jeszcze większą niespodziankę, mimo wszystko, sprawił Valtteri Bottas. Fin wykręcił czas 1:25.269, który finalnie dał mu pole position. Niewątpliwym sukcesem było także czwarte pole startowe Leclerca.

Koło w koło wystartowali kierowcy Mercedesa. W pierwszym zakręcie Lewis Hamilton wywiózł poza tor swojego zespołowego kolegę w walce o prowadzenie w wyścigu. Ostatecznie, na pierwszym miejscu utrzymał się startujący z pole position Valtteri Bottas. Trzecie i czwarte miejsce utrzymali także kolejno – Max Verstappen i Charles Leclerc.

Sprawy w swoje ręce dość szybko wziął Lewis Hamilton. Brytyjczyk wyczekał, aż Bottas popełni błąd i na trzynastym okrążeniu wyprzedził swojego zespołowego kolegę. Fin natomiast, szybko zjechał do boksów po nowe opony.

Okrążenie później na torze pojawiła się żółta flaga. Kimi Raikkonen popełnił błąd i wjechał w bok bolidu George’a Russella. Brytyjczyk stracił dużo czasu z powodu przebitej opony i uszkodzeń samochodu, co skutkowało wycofaniem się z wyścigu. Sędziowie zajęli się tym incydentem, a na torze pojawił się wirtualny samochód bezpieczeństwa, aby można było usunąć z toru bolid Brytyjczyka. Ostatecznie, Fin został ukarany karą dziesięciu sekund stop and go.

Do kontaktu doszło również między Daniiłem Kvyatem i Alexem Albonem. Rosjanin przestrzelił zakręt i uszkodził przednie skrzydło w walce z Tajem. Za spowodowanie kolizji, Alex Albon otrzymał karę pięciu sekund, a zespół Red Bull Racing zadecydował o zakończeniu wyścigu w wykonaniu ich kierowcy.

Tymczasem, z wyścigu wycofać musiał się także Valtteri Bottas. Fin tuż po zakończeniu wirtualnej neutralizacji narzekał na brak mocy w swojej jednostce napędowej. Ostatecznie, na dziewiętnastym okrążeniu został poproszony o zjazd do alei serwisowej i zakończenie jazdy w Grand Prix Eifelu. Cztery kółka później wycofał się także Esteban Ocon.

O braku mocy w swoim aucie informował też Lando Norris jadący na trzecim miejscu. Tuż za nim jechał Sergio Perez, a różnica między nimi malała z każdym okrążeniem. Na trzydziestym pierwszym okrążeniu Meksykanin w końcu zdołał wbić się na tymczasowe podium. Trzy pętle później Perez próbował wyprzedzać Charlesa Leclerca. Monakijczyk, kilka zakrętów później, odzyskał swoją czwartą pozycję. Nie na długo jednak. Leclerc ostetcznie zjechał do alei serwisowej na wymianę opon, a Perez wskoczył na czwarte miejsce zbliżając się do Daniela Ricciardo jadącego na trzeciej pozycji.

Po długotrwałej walce z własnym autem, z rywalizacją pożegnał się Lando Norris. W samochodzie Brytyjczyka doszło do drastycznego spadku mocy, a na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Większość kierowców zjechała do alei serwisowej na zmianę opon. Zapowiedziało to ciekawą walkę o najniższy stopień podium. Daniel Ricciardo odwiedził mechaników w odpowiednim momencie i utrzymał swoje trzecie miejsce za samochodem bezpieczeństwa. Tuż za nim był Serio Perez, który jednak zjechał do alei serwisowej dość późno, ale zbliżył się znacząco do Australijczyka.

Lewis Hamilton świetnie wznowił wyścig po zjeździe samochodu bezpieczeństwa. Ricciardo równie dobrze przygotował swoje opony, co pozwoliło mu obronić się przed Sergio Perezem i próbować atakować Maxa Verstappena.

Finalnie, Australijczyk zachował swoje trzecie miejsce i stanął na najniższym stopniu podium. Tuż przed nim na mecie pojawił się Max Verstappen. W Grand Prix Eifelu zwyciężył Lewis Hamilton. Brytyjczyk wyrównał rekord  dziewięćdziesięciu jeden zwycięstw Michaela Schumachera. Tym samym, Hamilton zostanie najbardziej utytułowanym kierowcą w historii Formuły 1. Aktualny mistrz świata otrzymał także wyjątkowy prezent od Micka – syna Michaela. Młody zawodnik odarował mu jeden z kasków należących kiedyś do jego ojca. Historyczny rekord pobił także Kimi Raikkonen. Grand Prix Eifelu było 323. startem w karierze Fina.

Inne z tej kategorii

Kwalifikacje do GP Australii nie zaskoczyły

Mercedes najszybszy, Williams najwolniejszy

M Lebiest

Renault i Red Bull pokazały nowe bolidy

A Kalka

Kubica na Monzie ze starym silnikiem

Redakcja

Williams wybrał pieniądze? Sirotkin blisko podpisania kontraktu.

M Lebiest

Miał być comeback dekady…

...najprawdopodobniej będą rosyjskie miliony

M Lebiest

Kubica twarzą Lotosu

Współpraca stała się faktem

M Lebiest
Gazeta Jutro