Plusliga Siatkówka

Rafał Szymura: Pojawił się ten głód siatkówki

Jastrzębski Węgiel powrócił w dobrym stylu do rozrywek Plusligi po odbytej kwarantannie i pokonał Trefl Gdańsk 3:0 – Po tygodniu siedzenia w domu pojawił się ten głód siatkówki. Myślę, że było to dziś widać na boisku. Każdy przysłowiowo „gryzł” parkiet i walczył o każdą piłkę – komentował po wygranym meczu Rafał Szymura, przyjmujący jastrzębian.

Rafał Szymura; fot.: Jastrzębski Węgiel

Chyba zacznę od dobrej dyspozycji w tym meczu – waszym najlepszym atutem była zagrywka.

Myślę, że po tych trzech tygodniach wolnego od grania fajnie wrócić na halę. Wiadomo, że bez kibiców troszkę ciężko się gra, ale ważne, że gramy. Co do dzisiejszego meczu, to zdecydowanie naszym największym plusem była zagrywka. Dopracowaliśmy ten element podczas treningów. Nasza dobra dyspozycja cieszy nas przed wyjazdem na trudny teren, gdzie czekają nas mecze kwalifikujące do Ligi Mistrzów. Mam nadzieję, że to zwycięstwo zaprocentuje i pokażemy się tam z tak dobrej strony jak dzisiaj.

Czy ta wymuszona przerwa w grze wywołała u was głód gry?

Na pewno po tygodniu siedzenia w domu pojawił się ten głód siatkówki. Myślę, że było to dziś widać na boisku. Każdy przysłowiowo „gryzł” parkiet i walczył o każdą piłkę. Nie odpuściliśmy do końca, a nasza gra mogła się podobać. Cieszy nas nasza dobra gra, bo po najmniejszej przerwie trudno jest wrócić. Mam nadzieję, że teraz ten rytm będzie już stateczny – będziemy grać w ciągu, a choroba nas ominie.

Ten mecz pokazał, że macie bardzo szeroki skład np. wobec urazu Tomasza Fornala. Zgodzisz się ze mną?

Zdecydowanie mamy mentalną podstawę, fundament, że zawsze nas ktoś poprowadzi drużynę do zwycięstwa. Według mnie jesteśmy bardzo dobre dobrani charakterami. Każdy jest walczakiem, chce pokazać się z jak najlepszej strony. Myślę, że to są dwa takie dobre prognostyki przed nadchodzącym turniejem.

Wróćmy na chwilę do tego co stało się przed kwarantanną. Mieliście rozegrać mecz z PGE Skrą Bełchatów. Nagle okazało się, że nie możecie przystąpić do tego meczu. Czy od strony mentalnej trudno przyszło wam odwołanie tej rywalizacji?

Ciężko mi powiedzieć. Musieliśmy szybko zapomnieć o tym i już więcej nie rozmyślać, co by było gdyby… Naszą uwagę skoncentrowaliśmy na treningach, które początkowo odbywaliśmy w domach, a później w hali. Chcieliśmy być dobrze przygotowani na następne mecze. Nam odwołano tylko jeden mecz. Gdyby więcej kolejek przesunięto, nie wiem, jak bardzo by nasza psychika ucierpiała. Choć do tej pory gramy w miarę regularnie, po powrocie z kwarantanny odbyliśmy rozmowę z trenerem i to wystarczyło, by w takim stylu wygrać dzisiejsze zawody.

Następny mecz, jaki rozegracie, to będzie już za granicą. Nie obawiacie się tego wyjazdu?

Na pewno jest obawa, bo ten wirus cały czas atakuje i się rozprzestrzenia. Jednak klub zapewnia nam wszystko, co potrzebne – maseczki, jednorazowe rękawiczki, więc możemy być spokojni. Sami jesteśmy świadomi tego, że mamy uważać, często myć ręce, nie ściągać maseczek. Dbanie o swoje bezpieczeństwo weszło nam już w krew.

Czy to dobrze, że jeden z turniejów kwalifikacyjnych Ligi Mistrzów został odwołany? (wywiad przeprowadzono zaraz po meczu; drugi turniej został dzisiaj odwołany – przyp. red.)

Wyjazdy w takich okolicznościach są trudne, ale gramy. To jest nasza praca. Ja nie zwracam na to uwagi, czy gram przez cały tydzień bez przerwy, co trzy dni, czy co tydzień, skupiam się po prostu na swojej pracy, którą chcę wykonywać najlepiej, jak potrafię. Robię, co w mojej mocy, by moja gra podobała się kibicom i trenerom.

Gratuluję i życzę powodzenia w następnym meczu.

Dziękuję bardzo.

Inne z tej kategorii

Michał Winiarski: Dla mnie najważniejsze są team spirit i zaangażowanie

K Wólczyńska

Dawid Woch: Jesteśmy już na ostatniej prostej

K Wólczyńska

Piotr Hain dołącza do Asseco Resovii Rzeszów

Redakcja

Curpum Lubin czarnym koniem?

Jędrzej Gruszczyński: Pierwsze zwycięstwo bardzo dobrze smakuje

K Wólczyńska

Benjamin Toniutti: Z Modeną będzie to wyglądać nieco inaczej

K Wólczyńska

Siatkarze żegnają Kraków okazałym zwycięstwem

M Lebiest
Gazeta Jutro