Informacje Podróże

Oblegane loty donikąd

Ze względów bezpieczeństwa w czasie pandemii wiele aktywności zostało ograniczonych, co skłania nas do większego doceniania tego, z czego możemy korzystać po zniesieniu niektórych restrykcji. Należą do nich także loty samolotem, za którymi ich miłośnicy bardzo się stęsknili. Jak się okazuje, by skorzystać z atrakcji są gotowi polecieć na zwykłą wycieczkę bez konkretnego celu, wybraną z oferty lotów donikąd.

Free-Photos, źródło: pixabay.com

Loty zwane przez przewoźników panoramicznymi lub ofertą dine and fly, odbywają się z Brunei, Tajwanu, Japonii czy Australii. Zainteresowanie nimi pasażerów przyzwyczajonych do nawet kilku lotów w miesiącu jest imponujące. Pokłady wypełnione są po brzegi. W Brunei, państwie położonym na wyspie Borneo, pasażerowie nie są nawet zobligowani do nakładania masek w czasie lotu, ponieważ wskaźnik zachorowań na COVID-19 utrzymuje się tam na stosunkowo niskim poziomie.

Chętnych nie brakuje

Klienci są zadowoleni, a linie lotnicze nawet bardziej. Pasażerowie za niemałe pieniądze korzystają z podniebnych wrażeń, a przewoźnikom udaje się zachować wysoką aktywność i ciągłość działalności, co przekłada się na zyski. To bardzo istotny aspekt biorąc pod uwagę to, że przez kryzys związany z koronawirusem upadłość ogłosiło już wiele linii lotniczych na całym świecie, między innymi Flybe, Avianca, Virgin Australia i Compass Airlines. Tymczasem w Qantas Airways padają pozytywne rekordy. Kiedy tylko otwarto rezerwacje, 15 września tego roku bilety na lot z Sydney do Sydney rozeszły się w dziesięć minut. Na podróż biegnącą dookoła Australii i trwającą siedem godzin sprzedało się ponad sto miejsc w cenie od 500 euro w klasie ekonomicznej do 2300 euro w klasie premium. Firma Quantas uruchomiła także loty nad Antarktydą, w czasie których można podziwiać z góry piękne krajobrazy krainy lodu. Rekordy sprzedaży padają także w tajwańskiej firmie EVA – z pożytkiem dla niej, pytanie jednak czy z takim samym zyskiem dla środowiska.

 

 

Niedoszacowany wpływ lotnictwa na zmiany klimatyczne

Choć transport lotniczy reprezentuje 1,5 % światowej emisji gazów cieplarnianych, jego wpływ na ocieplenie klimatyczne jest niedoceniony. Aby skutecznie porównać szkodliwość różnych środków transportu pod tym kątem, warto spojrzeć na wskaźnik emisji dwutlenku węgla na jednego podróżnego na jeden kilometr. Jest on zbliżony dla samolotu i samochodu, a w porównaniu do długodystasowego pociągu, samolot wypada kilkanaście razy gorzej. Można pozornie wywnioskować, że wpływ samolotu i samochodu zgodnie z tymi kryteriami jest podobny. Sytuacja prezentuje się jednak inaczej, gdy weźmiemy pod uwagę, że wysoka prędkość samolotu pozwala mu na pokonywanie znacznych odległości w krótkim czasie. Godzina spędzona w samolocie wiąże się z trzynastokrotnie wyższą emisją gazów niż w przypadku samochodu.

Poza zainteresowaniem jakim cieszy się obecnie transport lotniczy na świecie, jeszcze większym niepokojem napawają prognozy na przyszłość. Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych przewiduje podwojenie ruchu pasażerów do 2037 roku, co oznaczałoby wzrost emisji gazów cieplarnianych o 18 %. W obliczu dzisiejszych wyzwań klimatycznych, kontrowersyjnym pomysłem jest kontynuowanie podróży panoramicznych, których celem wiodącym jest turystyczna atrakcja.

Inne z tej kategorii

Basista i założyciel amerykańskiego zespołu metalcore’owego nie żyje

A Szachowska

Wybory w Gdańsku. 3 marca mieszkańcy miasta wybiorą nowego prezydenta

Redakcja

Jak to się stało, że tajemnicza Rosjanka z Ibizy obaliła austriacki rząd?

Redakcja

„Dowody w sprawie Skripalów są niszczone”

Redakcja

Młodzi Twórcy w sieci – raport z badania NASK

Redakcja

MSWiA apeluje: “Zachowaj rozsądek nad wodą”

Redakcja
Gazeta Jutro