Podróże

Wyspa węży

~ Tam gdzie człowiek nie ma wstępu

Wyspa porośnięta dziewiczą roślinnością, którą otaczają błękitne wody. Pozbawiona turystycznych tłumów, choć lokalizacja stanowi jedną z jej mocnych stron. Czy to opis wymarzonego miejsca na rodzinny urlop? Rzeczywistość może okazać się jednak nieco zaskakująca.

Wyspę zamieszkuje tysiące węży, fot.: zwierzosfera.pl

Ilha da Queimada Grande to niewielkich rozmiarów wyspa położona niedaleko brzegów słonecznej Brazylii. O świetnej lokalizacji może świadczyć choćby fakt, że na kolokwialny rzut beretem od niej znajduje się Sao Paulo – największe miasto w Ameryce Południowej. Pomimo tak dużego potencjału turystycznego, brak w tym miejscu jakichkolwiek ludzkich osad, trwałych zabudowań czy nowoczesnej infrastruktury. No chyba, że weźmiemy pod uwagę starą latarnię morską, z którą zresztą wiąże się niezwykle smutna historia.

Wyspa węży  

Ta potoczna nazwa wyspy od razu wskazuje, kto tak naprawdę sprawuje na niej rządy. Niezwykle szybko rozrastająca się populacja odmiany węża drzewnego sprawiła, że ostatni mieszkańcy Ilha da Queimada Grande musieli z niej uciekać. Miało to miejsce w latach 20. ubiegłego stulecia. Od tamtej pory nikt nie odważył się powrócić tutaj na stałe, zresztą od pewnego czasu jest to całkowicie nielegalne. Aby chronić zdrowie i życie ludzkie, rząd Brazylii oficjalnie zakazał odwiedzin wyspy. Dziś przybywają tu tylko specjalnie przygotowane ekipy badawcze, by analizować ten przyrodniczy fenomen.

Prawdziwe super moce  

Żararaki Wyspowe – to właśnie te gady stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla każdego człowieka i nie tylko. W związku z ograniczoną ilością pokarmu, węże nauczyły się polować na przylatujące na wyspę ptaki. Ewolucja, obok sprytu, wyposażyła je również w inną supermoc. Pięciokrotnie silniejszy niż u innych węży jad jest w stanie powalić dużych rozmiarów zwierzynę, nie mówiąc o człowieku. I choć obecna medycyna byłaby w stanie uratować nieszczęśnika, który napotkał na swojej drodze żararakę, to znaczna odległość do najbliższego szpitala uniemożliwia natychmiastowe podjęcie wymaganych działań.

Co z tą latarnią?

Latarnia morska to tak naprawdę główny punkt świadczący o jakiejkolwiek ludzkiej ingerencji w tym małym świecie. Wiąże się z nią jednak smutna historia, którą lokalni rybacy przekazują sobie z pokolenia na pokolenie. Chodzi o pewnego latarnika, który wraz z rodziną zamieszkiwał przed laty w tym obiekcie. Niestety niedopatrzenie, w postaci niedomkniętego okna, skończyło się dla wszystkich ogromną tragedią. Węże wpełzły do środka, zbierając śmiertelne żniwo.

Obecnie na wyspie, liczącej zaledwie 0,43 km², zamieszkuje prawie 4 tysiące osobników żararaki wyspowej. Tak pokaźna liczba oznacza, że w niektórych częściach wyspy możemy spotkać nawet 5 węży na metr kwadratowy. Trudno to sobie wyobrazić. Jedno jest pewne, w tej części świata natura bezapelacyjnie wygrywa z człowiekiem.

Inne z tej kategorii

Chińska góra Huangshan promuje turystykę w Czechach i Niemczech

Redakcja

„We will rock you” – sylwestrowa oferta Rzeszowa

J Trznadel

Polacy tłumnie ruszyli w góry. W wakacje liczba turystów może być rekordowa

Redakcja

Ecco Travel – premiera oferty egzotycznej na sezon 2019-2020

Redakcja

Dubaj już otwarty!

Redakcja

Śląskie to naprawdę pozytywna energia!

M Huniak
Gazeta Jutro