Muzyka Recenzje

Marazm, z wyrwą na lepszą przyszłość (Renata Przemyk i mężczyźni)

Projekt skupiający swoją uwagę na doborze przez głównego artystę współtowarzyszy do zaśpiewania na nowo swoich utworów wywołuje u mnie niepokój i dystans do odsłuchania takiego albumu. Nazwy płyt: duety, i kobiety, i mężczyźni oznaczały banał, nudę i brak pomysłu w polskiej muzyce. Renacie Przemyk waz z gośćmi udało się rozpiąć guzik od koszuli marazmu, i wpuścić troszeczkę powietrza do tego typu projektów.

Renata Przemyk – fot. materiały prasowe / facebook

Pierwszy singiel wypuszczony przed premierą całego wydawnictwa to zaaranżowany na nowo utwór kłamiesz z projektu rzeźba dnia do którego wykonania przyłączył się raper Vienio członek byłej już legendarnej grupy Molesta. Zdecydowanie nie był to udany zabieg. Wszystko w tym utworze wraz z teledyskiem było bez pomysłu z utworu usunięto pierwotne elektroniczne brzmienia, który dodawały werwy kompozycji sam raper wkomponowany jest na doczepkę i tak samo potraktował też fragment tekstu który napisał. 11 linijek które zarapował Vienio pasuje bardziej do chłopaka który jest na początku swojej drogi i  recytuje swoje bohomazy do bitów puszczonych  z YouTube, niż belfra polskiej sceny hip-hopowej. Utwór kłamiesz to nie jedyny zawód na płycie duet z Czesławem Mozilem piosenki Makijaż który słyszeliśmy kilka lat wcześniej wykonany z Gabą Kulką to ewidentny brak koncepcji i twór podbijający ilość piosenek na płycie. Słuchając płyty często ma się wrażenie że producenci mieli mało czasu na wydanie płyty, wydaje się że na krążku zostały zamieszczone pierwsze lepsze pomysły w piosence nie mam żalu zaśpiewanej z Arturem Andrusem wyraźnie brakuje balansu słychać że tępo dla satyryka jest za szybkie tonacja jest za wysoko i robiona pod Renatę Przemyk czym wyraźnie przykrywa Artura Andrusa wokalem. Należy też dodać że kawałki z Markiem Dyjakiem, Damianem Ukeje i Adamem Nowakiem nie odstraszały ale też nie łapały za serce. Słuchając pierwszej części już sondowałem wyrok o bezbarwności płyty, ale pojawił się zjazd na drogę ekspresową, koncept wykonany z Johnem Porterem rozbija bank Caveowskie klimaty, niski głos Portera i jego współpraca z Przemyk przyprawia o gęsią skórkę czuć chemię między wykonawcami i ta gitara, utwór ma bardzo mroczny klimat ale zarazem doprowadza do wzruszenia na to musieliśmy czekać do numeru 8. Do tego później zgrabna kompozycja z Leskim. I znów dwa kawałki otulających jakością fanów artystki z Krakowa. Powiedzieć że weteranami polskiej muzyki dali radę to tak jak by nic nie powiedzieć. Renata z Grzegorzem Turnauem muskają wokalem nasze uszy klimatu dodaje nieodzowny dla muzyka fortepian, do tego skrzypce w refrenach. Gdy po utworze z Turnauem myślimy że nas już nic lepszego nie spotka dostajemy Wojciecha Waglewskiego on w utworze 7:05 w przeciwieństwie do Vienia dostał pole w którym mógł pokazać artystyczną wrażliwość a Renata świetnie go uzupełniała, kompozycja sprawia wrażenie zamiany ról Voo voo z gościnnym występem Renaty Przemyk . Warty uwagi jest też pojedynek wokalny z Igorem Herbutem nie został on zrzucony na drugi plan tak jak Artur Andrus, między artystami wykreowała się rywalizacja wokalna bez rozstrzygnięcia, tworząc jeden z lepszych duetów na nowym krążku Renaty Przemyk.

Zabrakło czasu i dopracowania wielu elementów, choć trzeba przyznać że jak na płytę która zawiera już znane nam utwory potrafi nas zaskoczyć, artyści których Renata zaprosiła na płytę dodają jakości ale też trzeba podkreślić że nie zaskakują. Przygoda o uzupełnienie krążka w nowe horyzonty muzyczne jak rap okazały się wyraźnym kapiszonem. Czekamy na więcej !

Inne z tej kategorii

Hiszpański tryumf w Budapeszcie

Zwycięzca międzynarodowego konkursu ibis MUSIC wyłoniony!

Redakcja

Bang your head, Kraków!

Relacja z koncertu Soilwork i Amorphis w krakowskim Klubie Kwadrat

A Szachowska

Ogromny smutek w świecie polskiego rocka

Nie żyje brat Beaty Kozidrak, Jarosław. Miał 63 lata

A Szachowska

Piosenka “Please, Please, Please” Jamesa Browna zdobyła listy przebojów 64 lata temu

~ Kronika muzyczna

K Świeca

Liderka zespołu Maanam, KORA nie żyje

J Trznadel

Eva Portna zaprezentowała “Mulier”

Redakcja
Gazeta Jutro