Plusliga Siatkówka

Lukas Kampa: W Jastrzębiu jasno określono wymagania

Po zwycięstwie w Zawierciu nadszedł czas na domowy mecz. Jastrzębianie podejmowali zespół Asseco Resovii. Wilki z Podkarpacia uległy gospodarzom w trzech setach. Jak wiadomo, Jastrzębski Węgiel od lat liczy się w walce o najwyższe cele – W Jastrzębiu jasno określono wymagania i wszyscy to rozumiemy. Oczekuje się wyników od nas, ale my sami również oczekujemy ich od siebie – przyznał po spotkaniu kapitan zespołu Lukas Kampa. W wywiadzie dla naszej redakcji opowiedział o przygotowaniach do ligi w dobie pandemii koronawirusa i nowych kolegach z zespołu.

Lukas Kampa, rozgrywający Jastrzębskiego Węgla; fot. Natalia Grabarczyk
Lukas Kampa, rozgrywający Jastrzębskiego Węgla; fot. Natalia Grabarczyk

Pandemia koronawirusa dotknęła wyraźnie każdą dziedzinę życia, również sport. Jak się odnajdujesz w obecnej sytuacji?

Mimo że jest coraz mniej zachorowań na Covid-19, wciąż panuje niepewność. Co dwa tygodnie przechodzimy testy na obecność koronawirusa. Na ten moment wszyscy są zdrowi i mam nadzieję, że tak pozostanie. Byłoby trudno, gdyby ktoś z drużyny musiał przejść kwarantannę. Oczywiście, ta sytuacja dotyczy nas wszystkich. Bardzo się pilnujemy. Jeśli nie ma takiej konieczności, to staramy się nie wychodzić z domu. Przy zachowaniu wszystkich środków bezpieczeństwa powinno obejść się bez komplikacji.

Jak ocenisz czas okres przygotowawczy?

Myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu. Ja osobiście czerpałem przyjemność z każdego treningu i cieszyłem się, że mogę ten czas spędzić z drużyną. Właściwie nie pamiętam, kiedy ostatnio uczestniczyłem w przygotowaniach do sezonu. Chyba z 10 lat temu. Latem zawsze byłem na zgrupowaniu kadry. I cieszyłem się, że mogę spędzić lato w Polsce. Jest tu bardzo ładnie.

Zobaczyłeś coś w Polsce? Zwiedzałeś?

Wiele nie, ale korzystaliśmy z pogody i dużo czasu spędziłem na dworze, grillując i doglądając bawiących się dzieci. Zwykle jestem tu zimą, szybko robi się ciemno, a teraz było ciepło i słonecznie. Nie było zbytnio czasu na dłuższe wyjazdy. Też przez koronawirusa wolałem zostać z rodziną w domu niż gdzieś dalej podróżować.

W lecie braliście udział w kilku turniejach. Czy to było dobre przetarcie dla was przed rozgrywkami?

Uważam, że to bardzo dobrze, że zagraliśmy kilka sparingów. Mogliśmy zobaczyć, na jakim etapie przygotowań jesteśmy. Cieszę się, że liga wystartowała wcześniej, bo dzięki temu mamy więcej czasu na trening i regenerację. Po kilku sezonach gry w systemie środa-sobota w końcu mamy więcej czasu dla siebie i dla drużyny. Myślę, że odbyliśmy odpowiednią wystarczającą liczbę spotkań przed sezonem – nie za dużo i nie za mało, więc wszyscy wciąż mają ochotę grać w siatkówkę (śmiech).

Mieliście też szansę grać o coś – walczyliście o Superpuchar. Choć chyba sam półfinał wam nie wyszedł?

Graliśmy z bardzo utytułowaną ekipą, która ma wielu wybitnych siatkarzy w swoich szeregach. Każdy mecz to nowe rozdanie. Nie możemy się sugerować minionymi spotkaniami. W ostatnim czasie ogrywaliśmy Skrę, ale to nie znaczy, że cały czas tak będzie. W przygotowaniach graliśmy z nimi 3 razy. Moim zdaniem, to niewykorzystane piłki zadecydowały o naszej porażce. Oczywiście, chcieliśmy wygrać, a w finale walczyć o puchar. Teraz jednak czekają nas inne wyzwania. Koncentrujemy się przede wszystkim na Pluslidze.

Waszym celem jest zawsze gra o złoto. Czy trudno jest być faworytem?

Myślę, że to jedyne prawidłowe podejście – walka o medale. W Jastrzębiu jasno określono wymagania i wszyscy to rozumiemy. Oczekuje się wyników od nas, ale my sami również oczekujemy ich od siebie. Tak buduje się drużynę. We wtorek i w czwartek wystąpimy w roli faworyta, nie będzie litości i usprawiedliwienia, jeśli coś pójdzie nie tak. My chcemy pójść dalej, grać w Lidze Mistrzów.

Nie obyło się też bez zmian w drużynie. Jak się gra z nowymi kolegami?

Oczywiście, fajnie jest poznać kogoś nowego i wpuścić trochę świeżości do zespołu. Na ten moment panuje świetna atmosfera. Wiśnia (Łukasz Wiśniewski – przyp. red.) daje nam spokój i pewność. Środkowy imponuje doświadczeniem i świetnie czyta grę. Fajnie mieć też trochę egzotyki w ekipie – może Mohamed Al Hachdadi pochodzi z kraju, gdzie siatkówka nie jest tak popularna jak tu, ale nasz atakujący zwiedził trochę świata i może nasz oczarować wschodnią siatkówką. Ma też świetne poczucie humoru. Z Eemi (Tervaporti – przyp. red.) świetnie się rozumiem. Sporo czasu spędzamy też poza boiskiem. Cieszę się, że mamy takich doświadczonych graczy w swoich szeregach. Dzięki temu każdy trening stoi na wyższym poziomie i ta rywalizacja wewnątrz drużyny nas napędza do jeszcze lepszej gry.

Jak wspomniałeś, drużyn to mix doświadczenia z młodością, choć ta młodzież już też ma sporo doświadczenia.

Dokładnie! Patrząc na Popiwczaka, człowiek zapomina, że ten facet gra już prawie dziesiąty sezon w lidze. To czyste szaleństwo, że Tomek Fornal już jest liderem drużyny, a ile ma lat? 23? Więc jest aż o 11 lat młodszy ode mnie! Nic tylko się cieszyć, że mamy tylu wspaniałych graczy, którzy potrafią wziąć odpowiedzialność na swoje barki.

Jesteś jak wino – im starszy, tym lepszy…

Mam nadzieję, że jestem jak wino (śmiech). Po operacji bark jak nówka, można dalej grać.

Wiecie już z kim zagracie w eliminacjach Ligi Mistrzów (Draisma Dynamo Apeldoorn i Stroitiel Mińsk). Znasz kogoś z tych ekip?

Z tej holenderskiej znam dwóch czy trzech siatkarzy – Sjoerda Hoogendoorna – atakującego reprezentacji Holandii i kiedyś Perugii, bardzo dobry zawodnik i Jeroena Rauwerdinka, który też przez wiele lat grał w Serie A. Skład Mińska nie mówi mi nic. Wyobrażam sobie raczej olbrzymów (śmiech).

Inne z tej kategorii

Jakub Popiwczak: Faworytem grupy jest Zenit Kazań

K Wólczyńska

Lukas Kampa: Igrzyska olimpijskie to cel i marzenie każdego sportowca

W specjalnym wywiadzie dla naszej redakcji o igrzyskach olimpijskich opowiada trzech Niemców - Christan Fromm, Lukas Kampa i Jan Zimmermann

K Wólczyńska

#CEV: 2. turniej kwalifikacyjny odwołany

K Wólczyńska

Piotr Lipiński: To jeszcze nie koniec

K Wólczyńska

Skra bez wygranej w KMŚ. Resovia w półfinale

K Wólczyńska

Jakub Popiwczak: Trzeba się troszkę zresetować

K Wólczyńska
Gazeta Jutro