Kultura Muzyka

Królowa bluesa

Jako pierwsza artystka afroamerykańska, Mamie Smith wykorzystała swój potencjał, pokazała całemu światu talent i siłę. Mija sto lat, od kiedy zapisała się na kartach historii bluesa. Ze względu na swoje pochodzenie nie miała jednak łatwo. A choć początek kariery przebiegał kwieciście, pod koniec życia popadła w zapomnienie.

źródło: http://culan.org/main.htm

Na przekór trudnym okolicznościom

Pochodząca z amerykańskiego stanu Ohio piosenkarka, tancerka, pianistka i aktorka zrewolucjonizowała rynek muzyczny, ale przede wszystkim dokonała rewolucji kulturowej. Jako pierwsza zwróciła uwagę świata na potencjał artystów o korzeniach afroamerykańskich. To ważny znak w czasie, kiedy rasistowskie nastroje w kraju się nasilały. W drugiej dekadzie XX w., kiedy do władzy doszedł Woordow Wilson, prawa czarnoskórych były ograniczone, a segregacja nasilała się. „Czerwone lato” 1919 r. to kulminacja zamieszek na tle rasowym. Dziesiątki ataków białych suprematystów w Stanach Zjednoczonych doprowadziły do śmierci blisko tysiąca osób. To także okres popularności minstrel shows – rozrywkowych widowisk, na których osoby o białej karnacji przebierały się za te o czarnej, malowały i przyjmowały parodiującą gestykulację. Tak zwane minstrelsy są uważane za szczyt nietolerancji rasowej i okaz wyjątkowej pogardy. Życie afroamerykańskich muzyków było wówczas naznaczone strachem, bólem i tłumioną iskierką nadziei na to, że nadejdzie dzień, kiedy ich talentom da się dojść do głosu.

Nowa jakość brzmienia

Minęło już równo sto lat od wydania przez Mamie Smith w 1920 r. takich kawałków jak „That Thing Called Love” oraz „Crazy Blues”. Kawałków, które miały przyczynić się do pierwszego sukcesu afroamerykańskiego wykonawcy. Należy nadmienić, że nie powstałyby, gdyby nie odwaga Perry’ego Bradforda. Ten afroamerykański muzyk i kompozytor postanowił zmierzyć się z uprzedzeniami i krzywdzącymi parodiami, sam występując w mistrelsach, aby ukazać  czarnoskórych artystów w autentycznym świetle – takim jakimi są naprawdę, jak się w rzeczywistości zachowują w życiu i na scenie. I to właśnie Parry Bradford napisał piosenki dla Mamie Smith, mając swój znaczny udział w tym milowym kroku, jaki wspólnie postawili na amerykańskim rynku muzycznym.

O ile przy pierwszym utworze Smith otoczona była białoskórymi muzykami, to przy „Crazy Blues” towarzyszyli jej czarnoskórzy instrumentaliści. Utwór sprzedawał się bardzo szybko, a statystyki nieoficjalnie podbijali tragarze wagonów sypialnych, kupując rekordy, a następnie odsprzedając je na obszarach wiejskich. Niemożliwym stało się, aby przejść przez jakąkolwiek dzielnicę zamieszkiwaną przez osoby czarnoskóre bez usłyszenia „Crazy Blues”. Z tej muzyki wybrzmiewał charakter, a jednocześnie lekkość i gracja. To były dźwięki kołyszące, ujmujące delikatnością, a emitujące pokłady energii.

Wyboista droga

Od tej pory fala szacunku i uwagi poświęcanej artystom czarnoskórym zaczyna się potęgować. Na scenie muzycznej pojawia się niebawem Louis Armstrong. Bez sukcesu i rozgłosu Mamie Smith nie zostałyby zauważone takie artystki jak Bessie Smith, Ma Rainey i  Ethel Waters, o znacznie bardziej emblematycznych ścieżkach kariery. Szacuje się, że w ciągu dziesięciu lat sprzedano pięć milionów płyt muzyki blues, podczas gdy w kraju żyło piętnaście milionów Afroamerykanów. Niestety, ta dobra passa szybko się skończyła wraz z rozwojem radia, ponadto artyści o odmiennych kolorze skóry zaczęli być silnie tłumieni przez koncerny muzyczne chcące zarobić na agresywnej, rasistowskiej propagandzie.

Z tych względów Mamie Smith niestety zakończyła karierę w 1931 r., a następne kilkanaście lat żyła w skrajnej biedzie, licząc każdy grosz. W świadomości następnych pokoleń pozostała jednak symbolem sukcesu, a także zaangażowania na rzecz ruchów feministycznych. Namawiała kobiety do odwagi zarówno na polu zawodowym, jak i w życiu codziennym. Zainspirowała tą tematyką kolejne wokalistki, które poszły jej śladem, zakreśliwszy kulturowo sylwetkę blueswoman jako ambitnej i buntowniczej; łącząc afirmację kobiet jako artystek z afirmacją kobiecości.

Inne z tej kategorii

Metallica w filmie o seryjnym mordercy

A Szachowska

The Piano Guys

Gdy klasyka łączy się z pop'em

D Brabańska

Carey Mulligan kończy dziś 35 lat

Wiktoria Śniadek

Nowa „Planeta skarbów”

A Szachowska

Jedyna rzecz, jakiej naprawdę chcę od życia, to spędzić je z Tobą…

A Szachowska

Michael Bolton – twórca najpiękniejszych ballad wystąpi w Polsce

Redakcja
Gazeta Jutro