Boks

KBN11: Paweł Stępień nie dał szans Markowi Matyi. Koncertowa walka Kamila Bednarka

KnockOut Boxing Night odsłona 11. za nami. Walką wieczoru był rewanżowy pojedynek Pawła Stępnia z Markiem Matyją. W pierwszej walce sędziowie orzekli remis, choć według opinii większości ekspertów wygrał wtedy Stępień. Werdykt w starciu rewanżowym również był kontrowersyjny. Stępień dał Matyi lekcję boksu, ale jeden sędzia widział zdecydowaną wygraną Matyi. Ostatecznie  stosunkiem 2:1 na punkty wygrał Paweł Stępień i to on zdobył międzynarodowy pas mistrza Polski. Na KBN 11 widzieliśmy jeszcze kilka ciekawych pojedynków. Na uwagę zasługują walki pomiędzy Adamem Balskim i Mateuszem Kubiszynem oraz Damianem Kiwiorem z Octavianem Gratiim. Warto odnotować jeszcze łatwe zwycięstwo Kamila Bednarka nad Bartłomiejem Grafką. Na gali boksowali jeszcze Maciej Kiwior, Denis Krotiuk i Przemysław Zyśk.

Fot. Twitter/@knockoutprm

Maciej Kiwior (0-0-0) vs Marcin Ficner (2-26-4) (waga lekka, 4 rundy)

Ta walka miała tylko jednego faworyta i był nim Maciej Kiwior. Choć to debiutant, to na początku swojej zawodowej przygody nie miał trudnego przeciwnika. Ficner bowiem na 32 walki w karierze wygrał tylko 2. Od pierwszego gongu Kiwior ruszył na Ficnera. Już w pierwszej rundzie sędzia Robert Gortat liczył 2 razy Marcina Ficnera. Wydawało się, że blisko jest nokautu, ale zawodnik Silesia Boxing nie postanowił złożyć broni. Kolejne rundy przebiegały pod dyktando Kiwiora, ale momentami celnie odgryzał się Ficner. Dla Kiwiora najcięższa była czwarta runda. Ficner trafił bardzo mocno kilka razy i rozbił nos debiutantowi. Sędziowie jednomyślnie orzekli jednak 40-36 dla Kiwiora i nie zaliczyli przy tym żadnej rundy dla zawodnika ze Śląska.

Denis Krotiuk (2-0-0) vs Sylwester Bidziński (0-0-0) (waga superśrednia, 4 rundy)

Od początku ton walce nadał Krotiuk. Widać było, że jest zdecydowanie lepiej wyszkolony boksersko od swojego rywala. Krotiuk w pierwszym starciu trafiał mocno na dół, a lewą ręką ustawiał sobie Bidzińskiego. Praktycznie bezradny był debiutujący na zawodowych ringach Bidziński, który nie zagroził w żaden sposób Krotiukowi. Na początku drugiej rundy na głowę Bidzińskiego spadły bardzo mocne ciosy. Po lewym sierpowym rywal Krotiuka padł na deski. Sędzia Bubak zaczął liczyć. Bidziński wstał bez problemu i kontynuował walkę. To był jednak początek końca. Krotiukowi włączył się instynkt killera. Dopadł Bidzińskiego i mocnymi ciosami spowodował u rywala głębokie rozcięcie nad prawym okiem. Po opatrzeniu przez lekarza zawodów Bidzińskiego sędzia Bubak zakończył pojedynek, przez co kolejną wygraną do rekordu dopisał Denis Krotiuk.

Damian Kiwior (6-1-1) vs Octavian Gratii (6-5-1) (waga półśrednia, 6 rund)

Przed walką mogło się wydawać, że Gratii będzie dla Kiwiora ciężką przeszkodą. Mołdawianin sprawiał już w przeszłości problemy polskim bokserom. Raz na punkty przegrał z Michałem Leśniakiem, a później zremisował z Michałem Żeromińskim. Pierwsza runda to zdecydowana dominacja Polaka. Gratii głęboko schowany za podwójną gardą przyjmował ciosy Kiwiora. Trzeba przyznać, że niektóre trafienia udało mu się wyłapać na rękawice, ale było ich mało, gdyż Kiwior mocno różnicował uderzenia. Na drugą rundę ofensywnie nastawiony wyszedł Gratii. Pojedynek nam się wyrównał, ale dalej przewagę w ringu miał Polak. Mołdawianin szukał swojej szansy na przebicie się i zranienie Kiwiora, jednak to po ciosach zawodnika pochodzącego z Tarnowa 2 razy na miękkich nogach był Gratii. Wydawało się, że zaraz zaliczy deski, ale Mołdawianin dotrwał do końca drugiej rundy. Trzecia runda to przewaga Gratiiego. Zawodnik z Mołdawii kilka razy zaskoczył Kiwiora, przez co Polak przeszedł do defensywy. Kilka sierpowych zachwiało Kiwiorem. Czwarte starcie było bardziej wyrównane. Walczący dla KnockOut Promotions Kiwior wrócił do walki i zaczął przypominać ten styl z początku pojedynku. Piąta i szósta runda to znowu przewaga Kiwiora. Gratii odgryzał się, ale to Polak zadawał więcej celnych ciosów. Koniec końców sędziowie orzekli 58-56, 58-56, 60-64 dla Damiana Kiwiora.

Przemysław Zyśk (12-0-0) vs Ivans Levickis (31-34-0) (waga superpółśrednia, 6 rund)

Pierwsza runda praktycznie bez historii. Zyśk zadawał ciosy (szczególnie na dół), a Levickis się bronił. Do wiwatu wygrane starcie przez Zyśka. W drugiej rundzie po ciosach wyprowadzanych przez Polaka Levickis zauważył, że ręce nie wracają do gardy i kilka razy w taki sposób zaskoczył Zyśka. Podopieczny Fiodora Łapina dalej kontrolował walkę i na spokojnie boksował. Sytuacja zmieniła się nieco w trzeciej rundzie, gdyż Łotysz coraz bardziej zaczął odgrażać się Polakowi ciosami po akcjach Zyśka. Dalej to niepokonany na zawodowych ringach Zyśk miał inicjatywę w ringu. W następnych rundach walka toczyła się na podobnych warunkach z tym, że im bliżej końca pojedynku, to Polak zaczął coraz bardziej się rozkręcać. Po Łotyszu było widać, że chce po prostu dotrwać do końca i nie przegrać przed czasem. Werdykt więc mógł być tylko jeden. Zyśk wygrał zdecydowanie na punkty odpowiednio: 59-55, 60-54, 60-54.

Kamil Bednarek (3-0-0) vs Bartłomiej Grafka (22-37-3) (waga superśrednia, 6 rund)

Pierwsze 2 rundy to kompletna dominacja Bednarka. Zawodnik promowany przez Andrzeja Wasilewskiego nie dał dojść do głosu Grafce. Zadawał mnóstwo ciosów, był lotny na nogach i schodził Grafce z linii uderzenia. Koncert boksu Kamila Bednarka oglądaliśmy przez pierwsze 6 minut walki i trwał on dalej. W czwartej rundzie wydawało się, że po ciosach prostych i sierpowych Grafka za chwilę powędruje na deski. Chwiejący się na nogach charakterny Grafka zaczął odpowiadać. Widząc to, Bednarek zaczął zasypywać Grafkę falą ciosów. Na twarzy Bartka pojawiły się 2 głębokie rozcięcia nad obiema powiekami. Po konsultacji z lekarzem, o którą prosił narożnik Grafki, ten nie wyszedł do piątego starcia.

Adam Balski (13-0-0) vs Mateusz Kubiszyn (3-3-0) (waga junior ciężka, 6 rund)

Pierwsza runda tego pojedynku była bardzo wyrównana. Kubiszyn wcale nie cofnął się do defensywy. Zawodnik z Rzeszowa w boksie wielkiej kariery jeszcze nie zrobił, ale w kickboxingu w formule K1 jest podwójnym mistrzem świata. Widać było też po Balskim, że z respektem podchodzi do swojego rywala. Bardzo wyrównane pierwsze 3 minuty, ale chyba dla Balskiego. Druga runda już minimalnie dla Kubiszyna. W jej połowie trafił mocno sierpowym na skroń Balskiego, przez co podopieczny Fiodora Łapina delikatnie się zachwiał. Trzecia runda bez większej historii i bardzo wyrównana. Minimalnie więcej ciosów zadawał Kubiszyn i to chyba jemu należałoby ją zapisać. W czwartej odsłonie Balski kompletnie przestawał zadawać ciosy, ale Kubiszyn też się do tego nie kwapił. Pod koniec rundy jednak mocno zaatakował i ulokował kilka sierpowych ciosów. Kubiszyn zaczął nam się na dobre rozkręcać i to on w piątej rundzie częściej dochodził do głosu. Szósta runda to koncert boksu Kubiszyna. Balski był kompletnie zepchnięty do defensywy. W moim mniemaniu na punkty wygrał Kubiszyn, ale wszyscy 3 sędziowie orzekli zwycięstwo Balskiego 58-56.

Paweł Stępień (13-0-1) vs Marek Matyja (17-1-2) (waga półciężka, 10 rund)

Pojedynek rozpoczął się spokojnie. Stępień balansem ciała i pracą nóg nie dawał Matyi miejsca do zadania ciosu. Paweł za to zadawał więcej ciosów i mimu zrywu Matyi pod koniec drugiej rundy, i pierwszą i drugą należy zapisać po stronie niepokonanego Stępnia. Trzecia runda była dotychczas najbardziej wyrównaną. Matyja zauważył, że gdy wepchnie Stępnia do narożnika, jest wtedy w stanie zadać serię ciosów. Kilka takich sytuacji w moim mniemaniu nie pozwoliło sędziom zapisać 10 punktów po stronie zawodnika Fiodora Łapina. W czwartej i w piątej rundzie bardziej ofensywnie postanowił zaatakować Matyja. Cały czas wywierał pressing na Pawle, ale tym razem zadawał więcej ciosów. Jednak i te rundy należy zapisać po stronie Stępnia, który był dokładniejszy. Szóste i siódme starcie to pokaz boksu Pawła Stępnia. Był praktycznie nie do trafienia. Lotny na nogach, obchodził Matyję oraz balansem ciała schodził z linii ciosów. Przy tym Stępień zadawał mnóstwo celnych ciosów, które lokował na głowie Marka Matyi. Dodatkowo dobrze pracował lewą ręką, gdzie ustawiał sobie nią akcje. Ósma i dziewiąta runda to niemalże kopiuj-wklej z poprzednich rund. Matyja wywierał presję, ale to Stępień przepuszczał jego ciosy i wyprowadzał swoje. Znowu balans ciała, przejścia i obejścia. Klasa. Perfekcyjne przygotowanie Stępnia w defensywie. W dziesiątej rundzie Matyja, który nie miał nic do stracenia, rzucił się do ataku. Stępień dalej tak samo i konsekwentnie boksował. Ogólnie Paweł Stępień nie dał szans Markowi Matyi. Walka łatwa do punktowania. Na moich kartach 99:91 Stępień. Na pewno werdykt powinien być jednomyślny, a tymczasem nie był. Sędzia Kozłowski dał 98:93 dla Matyi, reszta arbitrów była zgodna i punktowała 97:93 dla Pawła Stępnia, który dzięki wygranej zdobył pas międzynarodowego mistrza Polski.

Inne z tej kategorii

Wspaniała gala KSW 43!

K Bała

Boks. Najlepsze nokauty minionego roku

K Bała

Chwile grozy na ringu w Londynie!

K Bała

Przekonujące zwycięstwo Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka!

K Bała

Siergiej Kowaliow powrócił na zwycięską ścieżkę

K Bała

Świetny powrót na ring Guillermo Rigondeaux

K Bała
Gazeta Jutro