Literatura

„Futu.re” – czy Glukhovsky przewidział przyszłość?

~ Recenzja powieści autora "Metra 2033"

Ziemia, która jest niesamowicie przeludniona, wieżowce tak wysokie, że sięgają ponad chmury, mieszkania o wielkości 4 metrów kwadratowych. Świat, w którym nie wolno mieć dzieci, za to ludzie są nieśmiertelni i można dostać tabletkę na wszystko: na sen, szczęście, odprężenie. Takie miejsce do życia przedstawia nam Dmitry Glukhovsky w swojej powieści „Futu.re”. 

Future / Fot. Karolina Rapa

Dmitry Glukhovsy to autor bestsellerowego „Metra 2033” oraz jego kontynuacji. Dzięki inspiracji tymi książkami powstało całe Uniwersum Metro. Jest rosyjskim pisarzem, dziennikarzem i felietonistą. O ile do postapokaliptycznego świata „Metra” zabrał nas jeszcze jako młody chłopak, tak „Futu.re” jest już powieścią dorosłego mężczyzny. Zdecydowanie to widać i zdecydowanie jest to plus.

Głównym bohaterem jest mężczyzna – Jan – należący do formacji Nieśmiertelnych. Jest to formacja, która dba o przestrzeganie prawa w Europie. Jednak nic bardziej mylnego, niż utożsamić ich z policją – są ponad to. Szukają ludzi, którzy łamiąc prawo, zachodzą w ciążę lub mają dzieci. Karą dla takich osób jest wstrzyknięcie im akceleratora – substancji, która uruchamia proces starzenia i hormonów, które powodują bezpłodność. Ich dzieci zabierane są do specjalnych budynków, odseparowane od ludzi i specjalnie szkolone. Dzieje się tak, dlatego że Europa i cały świat są przeludnione do granic możliwości.

Ciekawie czyta się o takiej rzeczywistości. Świat z XXIV wieku jest całkowicie odmienny od tego dzisiejszego. Myślę, że to bardzo interesujące, jak ludzie mogliby sobie radzić za kilkaset lat. Uważam też, że w pewien sposób powieść, oprócz tego, że jest trochę powieścią akcji, trochę sci-fi, a trochę wejściem w głowę mężczyzny pełnego rozterek, jest również próbą Glukhovsky’ego wyobrażenia sobie świata z przyszłości. Ciekawy styl autora i lekkie pióro pomagają czytelnikowi wniknąć w te rozmyślania. Książka jest również pięknie wydana – w środku znajdziemy kilka wklejek z grafikami wyobrażającymi świat „Futu.re” i bohaterów powieści.

_MG_1547
Fot. Karolina Rapa

Są momenty, w których „Futu.re” niezwykle kojarzy mi się z powieścią Ray’a Bradbury’ego „451 stopni Fahrenheita”. Mimo że tematyka i czasy są trochę odmienne, to jednak przedstawione przez Bradbury’ego domy wyłożone ekranami zamiast ścian, bardzo przypominają mi mieszkania u Glukhovsky’ego z projektorami, dzięki którym można przenieść się w dowolne otoczenie. Dowodzi to, że w pewien sposób wizje przyszłości są dla człowieka niezmienne. Oczywiście książka z 1953 roku zdecydowanie różni się od tej z 2013 – szczególnie tym, że współcześnie mamy bardziej rozwiniętą technikę, więc z większym prawdopodobieństwem możemy przewidzieć, jak będzie ona wyglądać za kilkaset lat.

Myślę, że ciężko jest przewidzieć przyszłość. Realia świata z 300 lat naprzód są dla nas całkowicie obce i nigdy nie będziemy mieli okazji sprawdzić, jak to będzie. Chociaż może jakaś grupa naukowców wynajdzie lek przeciwko starzeniu się? Nigdy nie wiadomo. Za to jeśli chcecie się przekonać, jak potoczyły się losy Jana i ludzkości z XXIV wieku, to serdecznie zachęcam do przeczytania tej książki.

_MG_1548
Fot. Karolina Rapa

Inne z tej kategorii

Uwaga! Seryjny morderca na wolności!

Gazeta Jutro poleca książkę: "Obsesja" Katarzyny Miszczuk

A Szachowska

100. rocznica urodzin Leopolda Tyrmanda

Redakcja

Lektura na weekend? „Oscary. Sekrety największej nagrody filmowej”

Redakcja

Wyjątkowa edycja Czytaj PL już na półmetku!

Redakcja

Czas na czytanie? Teraz! Mniej stresu, lepsza przyszłość

Redakcja

„Mleko i Miód”, czyli 3 razy duże K w ogniu

Karolina Zabiegaj
Gazeta Jutro