Moda

Suknia ślubna kiedyś i dziś

Sezon ślubny trwa. Wiele par musiało przełożyć swoje ceremonie ze względu na pandemię, ale po zniesieniu ograniczenia liczby osób uczestniczących w zgromadzeniach do 150 osób, sale weselne znów się zapełniły. Panny młode ponownie pokazują się w niepodważalnie białych sukniach. Ich kolor przyjmowany jest za oczywistość. Jednak nie zawsze tak było.

fot.: MichaelGaida, źródło: pixabay.com

Paleta barw

Suknia ślubna to nieodłączny element zaślubin, dla wielu wręcz najbardziej charakterystyczny i symboliczny. Kiedy o niej myślimy, przed oczami staje obraz lśniącobiałej szaty. Biel jest dziś symbolem czystości, niewinności i odnowy życia duchowego. Kiedyś natomiast symbolizowała coś całkiem innego, a wybór białej sukni ślubnej był sprawą niecodzienną i budzącą zainteresowanie. Najpowszechniejszymi barwami były niebieski, czerwony, a nawet zielony i czarny.

Pierwotnie, w starożytności błękit był kolorem damskim, a czerwień – męskim. To w średniowieczu kolor miłości zaczął być noszony również przez damy i obecny na ślubnych kobiercach. W średniowieczu czerwień wręcz królowała. Co ciekawe, na sukni często obecne było futerkowe wykończenie, co nadawało stylizacji dostojności.

Ogólnie rzecz biorąc, w tamtych czasach szyte były głównie ubrania czerwone i czarne. To miało swój praktyczny wymiar – kolory te zapewniały większą odporność na wodę oraz światło. Tylko bardziej uprzywilejowane i bogate grupy społeczne mogły sobie pozwolić na białe kreacje, które wymagały częstszego prania i wymiany na nowe.

Postawiły na biel

Dopiero w 1558 r. Maria Stuart, królowa Szkotów, przełamała konwenans, wybierając jako pierwsza zamożna kobieta białą suknię na swój ślub. To wydarzenie zapisało się na kartach historii również z powodu tragicznej anegdoty z nim związanej. Należy bowiem wspomnieć, że zupełnie odmiennie niż dzisiaj, w ówczesnej epoce biel kojarzyła się z pogrzebem i żałobą. Marię Stuart oskarżano, że podczas ceremonii rzuciła zaklęcie na swojego małżonka Franciszka II, który zmarł dwa lata później.

Trzeba będzie jednak poczekać do XIX wieku, aby biały stał się powszechnym, uniwersalnym i dostępnym kolorem dla wszystkich panien młodych. Stało się to za sprawą królowej Wiktorii, która określiła ramy nowego stylu, zakładając białą, satynową suknię ślubną z trenem, do tego wzbogaconą o koronkę.

Eksperymentom nie ma końca

Warto zauważyć, że także styl i kształty ewoluowały razem ze zmianami kulturowymi i społecznymi. Lata 20. ubiegłego wieku to czas największego skoku ku nowoczesności w modzie. Kobiety porzuciły ciasne gorsety i wiktoriańskie stójki. Popularność zyskiwał styl chłopczycy, co znalazło swoje odzwierciedlenie również w kreacjach ślubnych. W mniejszym stopniu uwydatniały one wtedy biust i talię. Rozpowszechniły się też welony, które jednak wyglądały inaczej niż dzisiaj, przypominając bardziej czepki ozdabiane satynowymi wstążkami. W latach 40. talia znów była podkreślona, a suknie stały się bardziej minimalistyczne. Wynikało to głównie z powodów finansowych. Uszczuplenie budżetu było następstwem wojny i kryzysu ekonomicznego. Suknie były więc praktyczne, często wykonane ze sztucznego jedwabiu, który łatwo dał się po ślubie przefarbować. Dzięki temu sukienki wykorzystywano także później, na co dzień. Z kolei w latach 50. rządziły kreacje zwiewne, zmysłowe, kobiece. Sukienki były rozkloszowane, posiadały mocne wcięcia w talii, wycięte dekolty. Wyróżniały je bogate zdobienia, idące w parze z wyrazistym makijażem, mocniejszym niż w innych “epokach”. Zamiast welonu kobiety często decydowały się na kapelusze. W następnej dekadzie doszło do znacznego skrócenia sukni, wręcz do długości mini. Wtedy też modne były kształty trapezowate. Lata 70. owiane były romantyzmem i powrotem do przeszłości jako źródła inspiracji, a moda ślubna lat 80. obfitowała w dużych rozmiarów rękawy, bukiety, długie welony. Suknie często miały odcień perłowy. W latach 90. nawiązywano do okresu wiktoriańskiego – sukienki były zatem długie, szerokie, z obniżoną talią. Dół szyty był na kole, a góra miała postać gorsetu. Pod koniec dekady zrezygnowano z bogatych ozdób i falban.

Spektrum mody ślubnej zeszłego stulecia udowadnia, że standaryzacja barwy bynajmniej nie oznacza, że każda kreacja jest podobna. Jest w czym wybierać – gorset, wiązanie, tren, materiał, ozdoby, wykończenia są niezwykle różnorodne. Kreatywność projektantów sprzyja unikatowości ich dzieł. Wystarczy wejść do sklepu z sukniami ślubnymi, a szybko można się przekonać, że wybór nigdy nie jest prosty, choć co do koloru, nikt nie ma już obecnie wątpliwości.

Inne z tej kategorii

Beauty, ale hate

A Szachowska

Ikona polskiego szkła świeci w Mediolanie instalacją „Sacred Geometry” w ramach FuoriSalone

Redakcja

W.KRUK wprowadza na polski rynek diamenty stworzone przez człowieka

Redakcja

Poznaj najgorętsze trendy na sezon jesień-zima 2018/2019!

A Jagła

Fortunę Lagerfelda może odziedziczyć jego ukochana …kotka

Redakcja

Milan Fashion Week jesień-zima 2019/2020

K Bockowska
Gazeta Jutro