Felietony

Jan Paweł II – wielki pasjonat sportu

~ Obrońca, bramkarz, kibic Cracovii

18 maja 1920 roku na świat przyszedł Karol Wojtyła. Dokładnie dzisiaj obchodzimy setną rocznicę urodzin Wojtyły, który 16 października 1978 roku został wybrany na Papieża i przyjął po swoim tragicznie zmarłym poprzedniku imię Jana Pawła. Jan Paweł II to bez wątpienia jeden z największych ludzi we współczesnej historii, którzy razem z nami żyli i stąpali po ziemi. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z tego, jak Jan Paweł II kochał sport, a w szczególności piłkę nożną. Był wielkim pasjonatem praktycznie wszystkich dyscyplin. To on w końcu powiedział: „Ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza” i jako pierwszy Papież w historii Kościoła zasiadł podczas meczu na stadionie piłkarskim. Obrońca, bramkarz, kajakarz, wędrownik górski. Sportowiec. Kibic.

Źródło: Twitter.com/Stadionowi Oprawcy

Przygoda Karola Wojtyły ze sportem, a dokładniej rzecz ujmując – piłką nożną, nie zaczęła się, delikatnie mówiąc, miło. Eugeniusz Mróz, szkolny kolega Wojtyły z wadowickiego gimnazjum, w 2001 roku dla Magazynu Sportowego mówił tak:

Jego brat Mundzio (Edmund Wojtyła) stawiał Go na zaimprowizowanym boisku jako słupek od bramki. A jak to bywa, piłka czasem uderza w słupek… Lolka to nie zraziło.

Obecnie znamy Jana Pawła II pod pseudonimem „Lolek”, jednak to nie ten przydomek towarzyszył młodemu Karolowi od początku. Młodziutki Wojtyła swoją przygodę z piłką zaczynał jako obrońca. Koledzy wołali wtedy na niego „Martyna”, ponieważ swoim wyglądem i stylem gry przypominał jednego z wówczas najlepszych obrońców reprezentacji Polski, Henryka Martynę. Na dobre Lolek przyległ do Wojtyły, kiedy zaczął grać na bramce. Potwierdza to dalsza wypowiedź Mroza dla Magazynu Sportowego:

Później grał na pozycji obrońcy i nazwaliśmy Go Martyna – od nazwiska niezwykle popularnego w tamtych latach reprezentanta Polski. A później stał na bramce. Był bardzo barczysty i świetnie sobie radził w tej roli.

Już wcześniej na Karola jego mama Emilia wołała Lolek, lecz kiedy przeniósł się on na pozycję bramkarza, również koledzy zamienili Martynę na Lolka. Wraz z nimi Wojtyła założył klub piłkarski. Mama jednego z chłopców w nim grających robiła emblematy, szyjąc je na strojach gimnastycznych.

Pasiaste serce Papieża Polaka

To Cracovia skradła serce Ojca Świętego. Po raz pierwszy w akcji drużynę spod Wawelu zobaczył już w Wadowicach, w czasie jednego z pokazowych meczów Cracovii. W październiku 1938 roku Karol Wojtyła przeniósł się na studia do Krakowa. Za namową jego przyjaciół, braci Ciesielskich, trafił wtedy na stadion Cracovii i od razu stał się kibicem najstarszego klubu w Polsce. Na bieżąco był z informacjami. Żył Cracovią. Notował wyniki spotkań, znał skład Pasów i wiedział, z kim następny mecz zagra jego ekipa. Jeszcze jako ksiądz regularnie uczęszczał na mecze piłkarskie i hokejowe. Kiedy został Papieżem, na daleki plan zeszła aktywna gra. Wtedy, jeśli chodzi o piłkę, liczyła się tylko Cracovia. Jan Paweł II w czasie swojego pontyfikatu trzykrotnie gościł w Watykanie krakowskie drużyny. Dwa razy Cracovię, odpowiednio 27 marca 1996 roku i 3 stycznia 2005 roku. Wisła Kraków na prywatnej audiencji u Papieża gościła 6 lutego 2000 roku. I to właśnie wizyta Białej Gwiazdy oraz druga Cracovii zapadły mi na stałe w pamięci.

O przebiegu wizyty Wisły tak opowiadał ówczesny jej działacz, a obecnie wiceprezes PZPN Zbigniew Koźmiński, który notabene odbierał bierzmowanie z rąk Jana Pawła II w kościele Piotra i Pawła w Krakowie:

Byliśmy u niego w 2000 roku. Jan Paweł II był wtedy w dość kiepskim stanie. Pamiętam, jak nas spytał, gdzie leży stadion Wisły? Prezes Ludwik Miętta-Mikołajewicz tłumaczył mu cierpliwie, że z tyłu ołtarza na Błoniach. Generalnie strasznie nas to pytanie zmieszało. Człowiek, który tyle lat mieszkał w Krakowie, nie pamiętał, gdzie jest Wisła? Miał jednak Papież także przebłyski świetnej formy. Gdy zobaczył Maćka Żurawskiego, zapytał go o… Wartę Poznań. O takim szczególe, że Maciek grał kiedyś w Warcie, to chyba tylko najbardziej zagorzali kibice pamiętają. Papież z jednej strony był więc dotknięty chorobą, nie pamiętał o bardzo oczywistych rzeczach, a z drugiej nagle olśniewał, rzucając jakiś detal.

O audiencji na łamach Magazynu Sportowego wypowiedział się także Olgierd Moskalewicz. Były gracz Białej Gwiazdy mówił tak:

Na zakończenie audiencji zaczęliśmy śpiewać Janowi Pawłowi II “Jak długo na Wawelu” i “Sto lat”. Przy samych drzwiach odwrócił się do nas i z uśmiechem skomentował: “Lepiej gracie w piłkę, niż śpiewacie”. Zresztą jego poczucie humoru było powszechnie znane. Gdy tylko nadarzała się okazja, brałem udział również w mszach świętych podczas pielgrzymek Papieża do Polski. Byłem w Koszalinie, Gorzowie, Krakowie… Także uczestniczyłem we mszy świętej następcy Jana Pawła II, Benedykta XVI w Łagiewnikach.

Moskalewicz podkreślił też jedno bardzo ważne z perspektywy kibica Wisły zdanie:

Jan Paweł II ani słowem nie dał znać, że sympatyzuje z Cracovią, a pokazał się nam jako fan sportu, który jest ponad wszelkie podziały.

Warto wspomnieć jeszcze wizytę kibiców Wisły, którzy tłumnie zgromadzili się na audiencji generalnej 19 lutego 2003 roku przed meczem Lazio Rzym – Wisła Kraków.

Najwięcej uwagi poświęcimy jednak drugiej wizycie Cracovii w Watykanie. Z dwóch powodów. Pierwszy jest naturalny i oczywisty. To Cracovia była w sercu Jana Pawła. To zawsze o Cracovię pytał Papież swoich współpracowników. Podobnych pytań nie unikał podczas wizyt innych polskich delegacji ze świata piłki. Zawsze pytał ich: „Jak tam moja ukochana Cracovia?”. Drugi natomiast ważny i spinający klamrą miłość Papieża do Pasów. Jak wspominał wieloletni kierownik Cracovii, Maciej Madeja (zmarł 14 maja 2014 roku), 3 stycznia 2005 rok to data ostatniej prywatnej audiencji u Ojca Świętego. Fascynujące jest to, że zaszczytu takiego typu spotkania się z Janem Pawłem II trzy miesiące przed jego śmiercią dostąpił zespół Pasów.

To była ostatnia prywatna audiencja u Papieża. Wizyta była zaplanowana i przeprowadzona perfekcyjnie. Od momentu, kiedy wylądowaliśmy na lotnisku w Rzymie, Jan Paweł II miał „gorącą linię” z – wówczas – Biskupem Stanisławem Dziwiszem i co chwilę były telefony: „Czy Cracovia już jest?”, „Czy wszystko jest w porządku?”. Bardzo przeżywał naszą wizytę. (…) Byliśmy umówieni na spotkanie z Ojcem Świętym w Sali Klementyńskiej o 17:30, ale weszliśmy dopiero po 18:00. Potem okazało się, że Papież usnął w swoim fotelu, a Dziwisz nie chciał go budzić. Już po spotkaniu ksiądz Kardynał opowiadał, że dostał mały ochrzan: „Stasiu, czemu mnie nie obudziłeś, setka ludzi z mojej ukochanej Cracovii na mnie czeka, jak ja teraz przed nimi wyglądam?

Maciej Madeja

W trakcie spotkania Papież Polak skierował do włodarzy i zawodników Cracovii wzruszające słowa:

Cieszę się, że mogę gościć przedstawicieli tak znamienitego klubu sportowego, który już od stu lat wpisuje się w pejzaż naszego miasta. Wiem, że w ciągu tego wieku były lata świetności, ale też nie brakowało trudnych okresów. Miło mi słyszeć, że ostatnie lata przynoszą sukcesy. Życzę, aby było ich coraz więcej. Niech Cracovia daje świadectwo, że sport, kształtując charaktery oraz ucząc szlachetnego współzawodnictwa i solidarności w wysiłku, może być wyrazem najwyższych wartości ludzkich i społecznych. Niech Bóg Wam błogosławi!

Ówczesny kapitan Pasów, Piotr Bania, wręczył Ojcu Świętemu koszulkę Cracovii z numerem 1 i z nazwiskiem Karol Wojtyła. Od tego momentu nikt w Cracovii nie grał z tym właśnie numerem, a obecnie jest on zastrzeżony. Na końcu spotkania z przedstawicielami klubu mieszczącego się przy ulicy Józefa Kałuży miał miejsce wzruszający moment. Wzruszający, gdyż Papież o wątłym wtedy zdrowiu i z problemami z mową, kolejny raz okazał wielką miłość do Pasów.

Na koniec ustawiliśmy się całą drużyną wokół Jana Pawła II do pamiątkowego zdjęcia. Najbliżej, po prawej ręce Papieża siedział profesor Filipiak, ja stałem tuż obok. W pewnym momencie Ojciec Święty klepnął prezesa w ramię. Ten chciał wstać, ale wtedy usłyszał słynne już „Cracovia pany!”. Papież powiedział to szeptem, ale wszyscy to słyszeliśmy i wybuchliśmy śmiechem.

Maciej Madeja

Jego słowa potwierdza poniższe nagranie.

U Ojca Świętego gościła nie tylko Wisła i Cracovia. Okazję do spotkania się z Papieżem miały też takie polskie kluby, jak Widzew Łódź i Lechia Gdańsk. Drużyna olimpijska z 1992 roku, reprezentacja Polski z lat 1980 i 2002 oraz delegacja po mistrzostwach świata z 2002 roku w Korei Południowej i Japonii, na której czele byli odpowiednio Paweł Janas, Kazimierz Górski, Jacek Zieliński i Jerzy Dudek. W czasie trwania swojego pontyfikatu Papież spotykał się z wieloma ważnymi osobowościami ze świata sportu. Święty Jan Paweł II widywał się z Diego Maradoną, Pele, Ronaldo, Steffi Graf, Robertem Korzeniowskim, Michaelem Schumacherem, Gabrielem Batistutą, Rubensem Barrichello, drużyną Lazio Rzym, Realu Madryt czy też reprezentacji Włoch.

Niemożliwe pojednanie

Obecnemu Polakowi, który choć trochę zna piłkarskie realia, nie mieści się to w głowie. Kibice dwóch najbardziej zwaśnionych drużyn w Polsce, Wisły i Cracovii, pojednali się. Tak, to prawda. Miało to miejsce tuż po śmierci Świętego Jana Pawła II. 4 kwietnia 2005 roku o godzinie 19:30 na stadionie miejskim Cracovii obyła się tzw. msza pojednania. Msza, w której uczestniczyło wspólnie dwadzieścia pięć tysięcy kibiców. Rzecz jasna, najliczniejszą grupę stanowili kibice Wisły i Cracovii. Wchodzących na stadion sympatyków Białej Gwiazdy przywitano gromkimi brawami. Wymieszali się oni z innymi kibicami, między innymi Pasów. Kluby, które miały swoich przedstawicieli w dwudziestopięciotysięcznym tłumie to: Hutnik Kraków, Arka Gdynia, AZS Częstochowa, AZS Warszawa, Chemik Kędzierzyn, Garbarnia Kraków, GKS Katowice, GKS Tychy, Górnik Łęczna, Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok, Korona Kielce, KSZO Ostrowiec, Lech Poznań, Lechia Gdańsk, Legia Warszawa, ŁKS Łódź, Modrzewianka Dziekanowice, Nadwiślan Kraków, Odra Wodzisław, Okocimski Brzesko, Piast Gliwice, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Podgórze Kraków, Pogoń Szczecin, Polonia Mielec, Polonia Warszawa, Radomiak Radom, Raków Częstochowa, Resovia, Ruch Chorzów, Sandecja Nowy Sącz, Stal Mielec, Stal Stalowa Wola, Stomil Olsztyn, Szczakowianka Jaworzno, Śląsk Wrocław, Tarnovia Tarnów, Tramwaj Kraków, Unia Oświęcim, Unia Tarnów, Victoria Jaworzno, Widzew Łódź, Wisłoka Dębica, Zagłębie Lubin i Zagłębie Sosnowiec. Podczas mszy fani wznosili szaliki w górę i okrzyki: “Pojednanie dla Papieża!”; „Cracovia, Wisła!”; “Nie ma lepszego od Jana Pawła II!”. Był też moment, gdzie jedna strona intonowała: „Karol”, a druga odpowiadała: „Wojtyła”. Po nabożeństwie kilkutysięczna grupa fanów udała się pod Kurię Metropolitarną przy Franciszkańskiej. Zamiast przekrzykiwania się, która to drużyna rządzi w Krakowie, nad Wawelem niosło się: “Każdy to powie, Wojtyła rządzi w Krakowie!” i „Wszyscy to wiecie Wojtyła rządzi na świecie!”. Następnie kibice udali się na krakowski Rynek, gdzie niejednokrotnie podczas pielgrzymek bywał Ojciec Święty, który otrzymywał tam kwiaty od krakowskich kwiaciarek. Wtedy po godzinie 22 jeden z krakowskich kibiców wdrapał się na szczyt pomnika i owinął go biało-czerwoną flagą oraz zawiesił na nim szaliki reprezentacji Polski, Cracovii, Wisły i Hutnika. Wtedy rozległo się gromkie: „Hutnik, Wisła, Cracovia, Hutnik Kraków, Wisła Kraków, Cracovia Kraków”. Metaforycznie można powiedzieć, że pojednanie miało miejsce w czasie, kiedy Papież przekraczał bramy nieba. Niesamowite, że wydarzyło się to, co było po prostu niemożliwe. Na cześć tego pojednania, Dariusz Zastawny w książce pt. „Stuletnia nasza historia, czyli Wisła Kraków, Biała Gwiazda w słów orszaku i obrazkach” napisał wiersz.

Pojednanie

 

Uwierzyć jeszcze w to nie mogę

I szukam potwierdzenia znaku

Że dzwon nie musi bić na trwogę

Kiedy jest Pasiak przy Wiślaku

 

Tuż obok nich kibic Hutnika

Dzierży swe barwy w górze dostojnie

I nie potrzeba im spowiednika

Bo nikt z nich nie myśli już o wojnie

 

I jak w papieskiej pieśni o barce

Na nowy dzisiaj ruszają łów

By szukać tych, którzy nie w walce

Wyrażać będą inność swych snów

 

Bo jeśli teraz nic się nie zmieni

Znaczyć to będzie, że tracił czas

Mówiąc o zmianie oblicza ziemi

Człowiek, który tak mocno wierzył w nas

 

W dialogu bowiem potęga tkwi

Nie w uzbrojonych po zęby hordach

A hasło niechaj od dzisiaj brzmi

Pokój! Braterstwo! Sursum corda!

Dariusz Zastawny, wiersz Pojednanie

Inne z tej kategorii

“Nie bójmy się uwierzyć!”

Rozmowa z Księdzem Pawłem Rachwałem

M Lebiest

W Polsce skompromitować się nie da? …a może jednak prawo jest równe dla wszystkich?

M Lebiest

Lek na przedświąteczną gorączkę

B Kuras

Zaszokuj. Prowokuj. Mów każdemu.

M Lebiest

Przygoda komendanta

~ Białoruś strikes again

N Iakovets

Gluten free army!

Oliwia Gucwa
Gazeta Jutro