Felietony

Hejt czy wolność słowa? Kultowe radio czy już tylko jego zgliszcza?

Myśliwiecka 3/5/7, czyli najlepszy radiowy adres na świecie. Dla wielu tak mocno zakodowany w głowie jak numer do służb ratunkowych czy telefon do Ojca lub Matki. Dlaczego? Bo radio to medium, które najczęściej nam towarzyszy zarówno w chwilach radości, jak i smutku. To przyjaciel, który jest na wyciągnięcie ręki. Taka właśnie była Trójka, która niczym ofiara COVID-19 potrzebuje dziś szybkiego ratunku, by przetrwać.

Wolne i rzetelne media. Niezależne od nacisków i presji politycznej. Czy to utopia? – fot. Christian Cadena / flickr
Radio to ludzie. Radio to muzyka. Radio to osobliwy przekaz, który potrafi wzruszyć do łez i tak samo mocno rozbawić. Temu nikt nie zaprzeczy. Jako medium, które cieszy się największym zaufaniem wśród społeczeństwa, niesie na swych barkach wielką odpowiedzialność – musi być ostoją etyki i prawdy. Odpowiada za rzetelny przekaz rzeczywistości. Jest prawdziwym teatrem wyobraźni, bo charakterystyka emisji jest taka, a nie inna. Szczególnie wysoko postawiona poprzeczka, jeśli mowa o jakości przekazu, przyświecać musi kanałom publicznym. W ich przypadku ważnym aspektem działalności jest również naświetlanie wszystkiego tego, co mniej komercyjne, co niszowe, co często nie wzbudza globalnego zainteresowania, a więc wymaga dodatkowego wsparcia i troski. Tyle jednak idylli i teorii. Tyle wewnętrznej naiwności. Jaki jest dzisiejszy świat? To możemy zobaczyć, nie wychodząc z domu. Wystarczy smartphone, by się przekonać, że zwyczajnie i bez ogródek, tak po ludzku jest źle.

W Polsce świat mediów od lat trapi zżerający go od środka rak. Nie zmieniają tego kolejne konferencje i debaty. Kampanie społeczne i stawiane sobie szczytne cele. Transparentność, prawda i rzetelność, przegrywa z kłamstwem, półprawdami i oszczerstwami. Media, które nie bez powodu nazywane są IV władzą, stały się igraszką w rękach polityków. Nie ma bezstronności, nie ma pokory. Nikt nie patrzy, że dziennikarz, tak jak lekarz, dobrze wykonując swoją pracę, służy społeczeństwu. No właśnie, już słyszę to pytanie: “Dobrze, czyli jak?”. Bezstronnie, rzetelnie, nie szukając poklasku czy sensacji. Ponownie idylla. Ponownie świat marzeń. Bo przecież teraz trzeba walczyć wet za wet, ząb za ząb. Czasem warto, a nawet trzeba uderzyć poniżej pasa. Siła tego przekazu i tak rozejdzie się większym echem niż słowo “przepraszam” wydrukowane po miesiącach przegranej sądowej batalii…

“Spójrzcie, jaka wciąż sprawna,
jak dobrze się trzyma
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
Jakie to łatwe dla niej – skoczyć, dopaść.”

Zniszczyć i spalić. Zrównać z ziemią. Tylko po co? Dla zaspokojenia własnych ambicji? Dla wyższej idei? …a może dla zaspokojenia poczucia władzy? Weekend pokazał, że nienawiść ma całą barwną paletę kolorów i świetnie radzi sobie pod flagą dowolnego politycznego obozu. Hejt sięgnął apogeum, a ja zastanawiam się, czy kiedykolwiek bycie dziennikarzem będzie oznaczało coś pozytywnego.

Od piątku z niepokojem spoglądam w kierunku Myśliwieckiej. Najpierw niepokój dotyczył zbliżającego się wielkimi krokami jubileuszu LP3. Audycji, która przez swoje ponad 30 lat wychowywała kolejne pokolenia Polaków. Bawiła, stanowiła wytchnienie po pracy, a nawet kojarzyła ze sobą pary. Myśli podpowiadały, że koronawirus nie ma litości i w wymierny sposób wpłynie na to, jak będzie wyglądało to odświętne notowanie. Kto by jednak wtedy, w tamten miniony piątek tuż przed 22:00, mógł przypuszczać, że z jubileuszu nic nie będzie?

Jestem jednym z nich – towarzyszy i radiowych przyjaciół Marka Niedźwieckiego. Jednym z jego słuchaczy, który w piątkowe wieczory przerywał pracę, by wysłuchać od początku do końca listy przebojów. W sobotę huczałem Markomanią, a w tygodniu czekałem na tonację Trójki. Dziś nie wiem, co powiedzieć. Dla mnie, tak jak dla części słuchaczy, w Programie Trzecim nie liczyło się, kto był współpracownikiem SB, kto głosował na PO, a kto na SLD lub PiS. Władze się zmieniały, poglądy każdy miał swoje, część audycji omijało się szerokim łukiem. Jak w każdej rodzinie, w pewnych kwestiach nie musieliśmy się ze sobą zgadzać. Wszystkich nas jednak łączyła muzyka, i pewien nieopisywalny klimat i atmosfera stanowiąca o naszej przyjaźni.

W piątek wszystko pękło. Wybuchł wulkan, zatrzęsła się ziemia, a wypływająca lawa niszczy Trójkę dzień po dniu niczym Wezuwiusz Pompeje. Kazik i jego piosenka stała się Koniem Trojańskim, który rozsadził konstruowany przez lata monolit. Pierwszą ofiarą stał się tak bliski mi zespół redakcyjny LP3. Marek, Helen, Bartek Gil i Piotr Baron. Jedynie ostatni z wymienionych wydaje się być poza centrum wydarzeń. Nie będę tu przeprowadzał ani relacji, ani nie będę spisywał chronologii wydarzeń. Nie będę również przesądzał o racjach kogokolwiek. Nie mogę być arbitrem w sprawie, której jedynie strzępki fruwają niczym pióra po napadzie lisa na kurnik. Mam jednak świadomość, tak jak i wielu innych słuchaczy, że nie muszę wchodzić do wspomnianego kurnika, by wiedzieć, że polała się krew. Czasu się nie cofnie, a przysłowiowe kości zostały rzucone. Wiem, ze niezależnie od prawdy Marek Niedźwiecki nie będzie walczył w pierwszej linii jupiterów. Asertywność równa zeru. Niedźwiedź zniknie. Taki jest i już. To nie była tajemnica, można było to wykorzystać…

“Religia nie religia – byle przyklęknąć na starcie.
Ojczyzna nie ojczyzna – byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek.
Potem już pędzi sama.
Nienawiść. Nienawiść.”
Weekend to jednak nie tylko Trójka, to także pamiętny występ kandydata KO na Prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego. Przekaz jego wypowiedzi był przejrzysty niczym krystalicznie czysta woda górskiego źródła – przejęcie władzy oznacza koniec TVP. Gdzie zatem miejsce dla wolnych mediów? Zwyczajnie go nie ma. Prawda kosztuje, ktoś musi za nią zapłacić, a tu wraz z poszukiwaniem kapitału powracamy do polityki i dzielących Polskę ideologicznych rozłamów. Niezagojonej rany po Smoleńsku i wielu innych bolesnych doświadczeniach historii, która po 89. roku nie została właściwie rozliczona. Czy Rafał Trzaskowski za groźby wobec dziennikarzy TVP odpowie? Oczywiście, że nie. Ktoś zapyta dlaczego? Przecież to prawdziwa mowa nienawiści. Odpowiedź jest prosta: bo to standard dla chorej i agresywnej retoryki obecnej debaty publicznej. Patrz punkt jeden: trzeba uderzyć poniżej pasa. Kto się odważy, ten ma szansę być górą. Ma też okazję zyskać społeczny poklask. Obserwatorzy w dużej mierze są znieczuleni, nikt nie pisze donosów, nie zgłasza sprawy do sądu – bardziej dziwi bowiem empatia niż złość ukryta w oczach…
“Ach, te inne uczucia – cherlawe i ślamazarne.
Od kiedy to braterstwo może liczyć na tłumy?
Współczucie czy kiedykolwiek pierwsze dobiło do mety?
Zwątpienie ilu chętnych porywa za sobą?
Porywa tylko nienawiść, która swoje wie.”

Od wspomnianego weekendu do dziś mieliśmy jeszcze po drodze obchody rocznicy urodzin świętego naszych czasów – Jana Pawła II. To jednak nic nie zmieniło. Nasz Papież też od pewnego czasu zaczął dzielić, zamiast łączyć. Nawet fakt, iż jest Świętym nie pomaga ludziom otworzyć się na jego słowa, dziś coraz mocniej zapomniane. Ważniejszy jest spór. Walka. Kryzys w PR3 nie ustał. W kilka mijających po sobie dni z radiową Trójką pożegnała się rzesza znakomitych dziennikarzy, specjalistów w swoim fachu, którzy stanowili inspirację i przykład dla naśladujących ich adeptów sztuki radiowej. Z anten publicznego nadawcy znikają: Hirek Wrona, Marcin Kydryński, Marek Niedźwiecki, Piotr Kaczkowski, Agnieszka Szydłowska, Agnieszka Obszańska, Michał Olszański, Piotr Metz, Piotr Stelmach. Nie wiadomo też, czy to koniec, czy jedynie początek czyszczenia coraz mocniej opustoszałej i smutnej stacji, przed którą palą się ciągle donoszone przez słuchaczy znicze.

Finalnie na nowo powraca pytanie: “Czy umierać za piosenkę Kazika?”. Zdań jak zwykle jest wiele. W moim przeświadczeniu nie warto. Umierać należy za niezależność, za etykę i za prawdę. Za drugiego człowieka. Warto również zabrać głos, kiedy serce to nakazuje. Zakładam, że właśnie tak podchodzą do sprawy dziennikarze Trójki i patrząc przez ten pryzmat, szanuję ich decyzję. Solidarnie razem z nimi opowiadam się za koniecznością zmian w polskich mediach. Tę spiralę ognia należy przerwać. Trzeba się w porę opamiętać, nim zwyczajnie będzie za późno, bo gdy przekroczymy pewną granicę, wszyscy będziemy tego żałować.

Dziś, jak nigdy wcześniej, w głowie dudnią słowa tej piosenki, również zasłyszanej na antenie Trójki…

— — —

W tekście wykorzystano słowa piosenki “Nienawiść” Hanny Banaszak.

Inne z tej kategorii

Niedziela, wiara, życie…

M Lebiest

Największym błędem jest odejść od przyjaciela

Czyli o najlepszych relacjach, jakie mogą łączyć dwoje ludzi

B Kuras

Zaszokuj. Prowokuj. Mów każdemu.

M Lebiest

„Polacy nic się nie stało!” czyli Mundial 2018

K Warzecha

Gluten free army!

Oliwia Gucwa

Smartfony zawładnęły światem

D Jeziorek
Gazeta Jutro