Felietony

Spacerowicze

~ Dlaczego powinniście zostać teraz w domach

Pierwsze ciepłe i coraz dłuższe dni wiosny, promienie słońca i przyroda budząca się do życia. Zdawałoby się, że to idealne warunki do grupowych spotkań na świeżym powietrzu, wypadów nad rzekę lub w góry, przejażdżek rowerowych czy rolki na błoniach. Niestety – nie w tym roku.

#ZOSTANWDOMU

Doskonale wiemy, jaka sytuacja panuje obecnie nie tylko w Polsce, ale na całym świecie – koronawirus zbiera swoje żniwa w kolejnych krajach, a jedyną możliwością zatrzymania go jest izolacja osób zarażonych, która ma zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa. Z tego też względu poszczególne państwa zamykają swoje granice i wprowadzają obostrzenia związane z przemieszczaniem się wewnątrz kraju. W Polsce od 25 marca dozwolone są tylko wyjścia do pracy, sklepów, aptek, a także na spacer z psem. Ponadto obowiązuje zakaz zgromadzeń powyżej dwóch osób – wyjątek stanowią tu rodziny. Wydawać by się mogło, że każdy z nas zrozumie powagę sytuacji i zastosuje się do zaleceń rządowych, jednak ostatni tydzień pokazał, że nie wszyscy podeszli do sprawy w odpowiedni sposób. Pełne place zabaw, grupowe wyjścia młodzieży, niepotrzebne zakupy… Także kościoły, mimo że niepełne, to wciąż odwiedzane przez duże grupy wiernych. Czy przykład Włoch i Hiszpanii nie nauczył nas, że kwarantanny nie należy lekceważyć?

 

W mediach przez pewien czas krążyła historia z początkowej fazy epidemii we Włoszech, kiedy to koronawirus był przez ludzi bagatelizowany. Pewien mężczyzna znajdujący się w szpitalu na kwarantannie ze stwierdzonym zarażeniem koronawirusem, wyszedł w porze obiadowej do pobliskiej knajpy na obiad ze swoją rodziną, a potem, jak gdyby nigdy nic, wrócił do szpitala. Podobny przykład zlekceważenia zagrożenia miał miejsce w Hiszpanii. Mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Valencią a Atalantą Bergamo odbywał się bez udziału publiczności, a mimo tego kibice gospodarzy zebrali się pod stadionem w grupie liczącej prawie dziesięć tysięcy osób, tworząc idealne warunki do rozprzestrzeniania się choroby. Obecnie Włochy i Hiszpania notują dziennie ponad cztery tysiące zachorowań i ponad sześćset zgonów, przez co oba państwa odnotowały już większą liczbę śmiertelnych przypadków niż Chiny. Wszystko przez to, że nie odizolowano pierwszych zarażonych od razu po stwierdzeniu w ich organizmach obecności wirusa, a teraz jest to już prawie niemożliwe.

Wróćmy jednak do Polski. Od ponad dwóch tygodni wszędzie słyszymy jak ważne dla zahamowania wirusa jest pozostanie w domu. Przypominają o tym media, władze, osoby z dużym autorytetem jak sportowcy czy celebryci. Wręcz dziwi mnie, że wciąż są ludzie, którzy to bagatelizują. Początkowo zalecenia łamała głównie młodzież, ale z czasem na ulicach widać jej coraz mniej. Znaczna większość nauczycieli i wykładowców prowadzi obecnie zajęcia on-line (tzw. e-learning), które zajmują uczniom i studentom ich wolny czas. Ale co z osobami starszymi, które powinny być chodzącym (chociaż aktualnie siedzącym w domu) przykładem dla reszty społeczeństwa? Oglądając telewizję, natknąłem się na materiał z Warszawy, w którym to dziennikarz zapytał starszego pana, dlaczego nie jest teraz w domu i czy nie boi się o swoje zdrowie. W odpowiedzi usłyszał, że nogi trzeba przecież rozprostować, a on ma już tyle lat, że nie boi się jakiegoś wirusa. No dobrze, podejście godne “podziwu”, ale nawet jeśli nie boimy się o własne życie, to zacznijmy myśleć o swoich bliskich i ludziach, których mijamy na ulicy – o ich zdrowiu i życiu. Nawet, gdy sami nie odczuwamy objawów choroby, pamiętajmy o tym, co mówią nam lekarze – osoba bez objawów, czująca się dobrze, może być chora i zarażać innych. Dlatego tak ważna jest ta kwarantanna! Nagle w marketach budowlanych, które nie zostały objęte nakazem zamknięcia, pojawiły się tłumy ludzi, kupujących worek ziemi, łopatę, taczki, doniczkę czy kwiatka. Podobnie jest w mniejszych miejscowościach. Za przykład podam historię koleżanki mojej mamy, pracującą w lokalnym sklepie z artykułami ogrodowymi i domowymi. Wspomina ona, że do sklepu codziennie przychodzą te same starsze osoby: czy to po worki na śmieci, czy cebulki kwiatów, czy nawet po parę sztuk gwoździ. Niewątpliwie, nie są to rzeczy niezbędne do funkcjonowania w obecnej sytuacji. Kościół katolicki w Polsce udzielił dyspensy od obowiązku uczestniczenia w niedzielnej mszy świętej, a zalecił oglądanie nabożeństw w telewizji lub słuchanie ich w radiu. Nie wystarczyło to jednak dużej grupie osób starszych, którzy uparcie uczestniczyli we mszach – nie tylko tych niedzielnych, ale też porannych, odbywających się każdego dnia. Możliwe, że kieruje nimi przeświadczenie, że w kościele są bezpieczni i wirus tam nie zawita. Zdarza się, że w  takim przekonaniu utwierdzają ich nawet sami księża. Oto fragment ogłoszenia, znalezionego na stronie jednej z polskich parafii odnoszący się do przyjmowania komunii świętej: “Czy Pan Jezus wchodząc do naszego czystego serca, byłby tak niekulturalny, żeby “na butach” przynieść jakiegoś wirusa?”. Osoby wierzące powinny jednak pamiętać, że Bóg dał im też rozum, po to, by byli w stanie zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo swoje i innych. Sytuacja powinna ulec zmianie, bo według nowych ustaleń rządowych, w kościele nie może znajdować się więcej niż pięciu wiernych jednocześnie.

Źródło: Twitter @Michelle_Pamela

Nikt nie jest, i raczej nie będzie w stanie powiedzieć, jak długo jeszcze potrwa stan zagrożenia zarażeniem koronawirusem i kwarantanna w Polsce. Pomimo że każdemu zacznie się w domu zwyczajnie nudzić, to na przykładzie Włoch i Hiszpanii widać, jak ważne jest przestrzeganie rządowych zaleceń. Nie popełniajmy tych samych błędów co mieszkańcy południa Europy! Jeśli możesz – zostań w domu. Przypominajmy wszystkim, zwłaszcza młodzieży i osobom starszym, że nie jest to czas “wolnego”, “wakacji”, a czas zagrożenia epidemiologicznego. Dyskutujmy o tym, ale co najważniejsze – sami dawajmy dobry przykład. Warto zadać sobie pytanie, co jest lepszym wyborem: jedna wiosna w życiu spędzona (nawet wbrew naszym upodobaniom) w domu czy ryzyko zachorowania lub utraty kogoś nam bliskiego? Niech każdy na to pytanie odpowie sobie sam. #zostańwdomu

Inne z tej kategorii

Rozmiar (portfela) nie ma znaczenia

Ale rozmiar serca już tak

B Kuras

Pamiętajmy o tych, którzy o wolną Polskę walczyli do końca – Ku pamięci Żołnierzy Wyklętych

D Okaz

Uwaga, kobieta za kierownicą!

Karolina Zabiegaj

Nie zawiedź swoich dzieci. Idź na wybory!

M Lebiest

Z życia studenta

Czyli o tym, jak i dlaczego pojawiać się na uczelni

B Kuras

Rola ojca w dzisiejszych czasach

J Trznadel
Gazeta Jutro