Felietony Muzyka

Nie czas umierać. Nie przed 2 kwietnia…

Dreszcz emocji, lekkie drżenie ręki. Wszystko to towarzyszyło mi tuż przed pierwszym odsłuchem tytułowej piosenki do nowego Bonda. Producenci wyciągnęli wnioski. Całość brzmi trochę jak Spectre w wykonaniu Radiohead na bis. Tym jednak razem efekt końcowy jest o “niebo” subtelniejszy.

Billie Eilish – No time to die. – fot. materiały prasowe, EON Studio

Cztery minuty i trzy sekundy minęły szybko. Za szybko. To wszak dobrze, bo znaczy, że nowy soundtrack z 007 w roli głównej robi odpowiednie wrażenie.

Mroczna, spokojna, zaskakująca w swojej powadze. Taka właśnie jest kompozycja wykonana przez Billie Eilish. Z genialnymi instrumentami w tle. Skrzeczącymi dęciakami, orkiestrą, która pojawia się w kluczowych momentach. Spacerującym fortepianem. I oczywiście gitarą elektryczną, która nie pozostawia złudzeń, kto gra pierwsze skrzypce.

Was I stupid to love you?
Was I reckless to help?
Was it obvious to everybody else?

No time to die jest w jakiejś mierze inna od poprzedniczek. Tak wolnego utworu w historii serii jeszcze nie było. Subtelność dźwięków momentami obezwładnia. Elegancja i klasa jest wyczuwalna w mijających kolejnych sekundach. Jest to jasny przekaz wszystkich związanych z tą produkcją – Bond zamiast iść z nurtem czasów, postanawia zderzyć się z mainstreamem. To czuć w utworze, który choć musi stać się przebojem, nie został tak skonstruowany.


Fool me once, fool me twice
How you dare the paradise
Now you’ll never see me cry
There’s just no time to die

Osobiście, bardzo się cieszę z takiego obrotu spraw. Z takiego nieoczywistego zabiegu. W szalonej popkulturze cieszę się tym, iż nadal w świecie kinematografii z powodzeniem można powiedzieć, że mamy serie o przygodach agenta Jej Królewskiej Mości, a potem dłuuugo, długo nic i dopiero później konkurencyjne filmy z Europy i Hollywood. Prestiżowość, styl i klasa – tym właśnie nacechowana jest m.in. piosenka tytułowa Billie Eilish.

Słuchając po raz wtóry “No time to die”, zacząłem się zastanawiać, w czym tkwi magia tej kompozycji? I chyba znalazłem odpowiedź: Bond, tak jak ja, starzeje się. Może jeszcze silniej niesie ze sobą konserwatywne treści.

Wyczekuję kwietnia. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Nie czas umierać…

Inne z tej kategorii

Historia kołem się toczy…

...a gorycz połączona z cierpieniem powraca

P Derdaś

Kolęda ignacjańska 2017!

J Bujas

2017 pod znakiem Żywca

Czyli jak bawiliśmy się rok temu na Męskim Graniu

J Trznadel

Mateusz Ziółko zwycięzcą X edycji programu “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”

J Bujas

Co potrafisz pisać? Felietony!

M Lebiest

Kotowicz/Grygo Duo w Poniedziałek Jazzowy w Browarze Przystań w Parku Śląskim

Redakcja
Gazeta Jutro