Plusliga Siatkówka

Jan Fornal: Nikt się przed nami nie pokłoni

MKS Będzin notuje kolejne zwycięstwo i pnie się w ligowej tabeli. Podopieczni Jakuba Bednaruka ucieszyli swoich kibiców wygraną za trzy punty. Będzinianie od samego początku postawili trudne warunki i w pierwszym decydującym secie po zaciętej końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. – Według mnie, kluczem była zagrywka, tak jak w trzech minionych spotkaniach. Pomogła nam też trochę nasza bardzo specyficzna hala – światło i sufit nie sprzyja przyjezdnym – komentował po spotkaniu Jan Fornal. Przyjmujący gospodarzy opowiedział nam także o wejściu w nowy rok, kibicach i niespodziankach w lidze.

Jan Fornal, przyjmujący MKS-u Będzin; fot. Natalia Grabarczyk
Jan Fornal, przyjmujący MKS-u Będzin; fot. Natalia Grabarczyk

Nowy rok Wam służy. Jak udało się odmienić Waszą grę?

Początek tego sezonu był trudny. Rozgrywaliśmy głównie mecze wyjazdowe, w dodatku z topowymi drużynami ligi – Skrą, ZAKSĄ, Warszawą, Zawierciem. Choć nasza gra utrzymywała się na dobrym poziomie, nie potrafiliśmy zdobyć punktów w tych spotkaniach, zawsze brakowało tych dwóch, trzech piłek w secie, by postawić kropkę nad „i” i wygrać seta lub mecz. Według opinii ekspertów, początek rozgrywek był kiepski w naszym wykonaniu, choć brak punktów wcale nie świadczył o słabej formie czy niskiej jakości zespołu. Graliśmy dobrą siatkówkę, choć nie w meczach z drużynami, z którymi mogliśmy powalczyć, jak Radom, Lubin czy Bydgoszcz. Mam nadzieję, że teraz się zrewanżujemy. Mam nadzieję, że dalsza część sezonu będzie podobna do dzisiejszej rywalizacji.

Będziński walec niszczy kolejnych rywali. Dziś nie dali Wam rady Czarni Radom. Co przesądziło o wyniku spotkania?

Według mnie, kluczem była zagrywka, tak jak w trzech minionych spotkaniach. Pomogła nam też trochę nasza bardzo specyficzna hala – światło i sufit nie sprzyja przyjezdnym. To jest nasz atut, więc cieszymy się, że udaje nam się z niego skorzystać. Mieliśmy też wysoki procent na skrzydłach i znów dużo punktował Rafał Faryna. Jest filarem naszej drużyny, kończy piłki w ważnych momentach, dobrze gra w elementach bloku i zagrywki. Zasłużenie otrzymał nagrodę MVP.

Na Waszej drodze w piątek stanie PGE Skra Bełchatów, która triumfuje nieprzerwanie od ośmiu spotkań. Czy uda się ją zatrzymać?

Zgadzam się z Kubą Bednarukiem, który powiedział, że przeciwnicy zaczną nas traktować z szacunkiem. Wygraliśmy trzy ostatnie spotkania, choć nikt nie stawiał na nasze zwycięstwa, zaczęliśmy punktować. W tabeli może być spore przetasowanie, bo drużyny dzieli niewiele punktów. Wygrywając dwa, trzy mecze, możemy nadal walczyć o play-off. Musimy się skupić na kolejnym przeciwniku. Skra Bełchatów będzie chciała podtrzymać serię zwycięstw, chłopaki grają na swoim poziomie. Ale my sprawiliśmy już kilka niespodzianek i nie odpuścimy tego meczu. Wiemy, że możemy wygrać z każdym. Postawimy trudne warunki.

Czy ostatnie wygrane to nagroda za ciężką i długą pracę w pierwszej fazie rundy zasadniczej?

Wydaje mi się, że ostatnie zwycięstwa to zasługa regeneracji. W przerwie mogliśmy odpocząć od siatkówki fizycznie i mentalnie. Oprócz meczu w Suwałkach 26 grudnia, mieliśmy prawie dwa tygodnie wolnego. Szkoda, że tam nie udało się urwać punktów.

Czy czuliście presję wywieraną przez środowisko siatkarskie, które skazywało MKS na porażki? Czy jest to próba i chęć udowodnienia mu, że liczycie się w siatkarskim świecie?

Siatkarze zawsze chcą pokazać się z jak najlepszej strony przed kibicami i środowiskiem. Możemy być dumni z naszych kibiców, takich tylko ze świeczką szukać. Są wierni, oddani, niezależnie od wyniku meczu. Trudnym czasem dla nich był moment, gdy przegrywaliśmy. Oni czekali cierpliwie, wspierali nas zawsze. Mam nadzieję, że kibice są zadowoleni i z naszej postawy. Nie przypominam sobie, by MKS Będzin wygrał kiedykolwiek z Kędzierzynem albo derby z Zawierciem, choć obstawiam, że dla nich to drugie zwycięstwo jest ważniejsze.

W tym sezonie liga jest nieprzewidywalna, a świadczy o tym chociażby Wasze zwycięstwo z murowanym faworytem i przez wielu określanym kandydatem do złota, ZAKSĄ. W czym tkwi sekret naszych rozgrywek?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Sezon jest pełen niespodzianek. Dużo drużyn przechodzi kryzysy. Wielu graczy odnosi kontuzje, wystarczy spojrzeć na ZAKSĘ, w której trzech ważnych zawodników nie mogło trenować w kilku minionych tygodniach. Jest to moment sezonu, w którym siatkarze borykają się z przewlekłymi kontuzjami. Dlatego liga jest nieprzewidywalna i każdy może z każdym wygrać. Nikt by się nie spodziewał, że zatrzymamy kędzierzynian, którzy rozpędzeni wszystko wygrywali. Gdyby przed tym spotkaniem ktoś mi zaproponował punkt, brałbym go w ciemno. Dla nas najwyższym priorytetem są teraz punkty. Każdy punkt jest na wagę złota. Trener przypomina nam, że nie jesteśmy bogami, bo ograliśmy mistrza Polski. Nikt się przed nami nie pokłoni i musimy grać swoją siatkówkę. Na tę chwilę nie ma co patrzeć w tabelę.

Inne z tej kategorii

Jakub Ziobrowski: Każdemu z nas troszkę wstyd

K Wólczyńska

Jan Nowakowski: Każdy z nas ma jeszcze coś do udowodnienia

M Żywicka

Jurij Gladyr: Grają tutaj nietuzinkowi gracze

K Wólczyńska

Nowy selekcjoner po raz kolejny

To już oficjalne: Vital Heynen został wybrany na trenera reprezentacji mężczyzn w siatkówce.

Redakcja

#GramywNysie2019: Chemik Police z Pucharem Polski!

Redakcja

Grzegorz Kosok: Mieliśmy szansę na drugą lokatę w plusligowej tabeli

K Wólczyńska
Gazeta Jutro