F1 Motoryzacja

Mercedes dominuje w 1000. GP Formuły 1

774 zawodników z 39 krajów, 1784 godziny zawodów, a wśród nich Lewis Hamilton, który kolejny raz zapisuje swoje nazwisko w pięknej historii królowej sportów motorowych. Tym razem Brytyjczyk zwyciężył w GP Chin, będącym przy okazji 1000. wyścigiem zaliczanym do rangi mistrzostw świata. Na drugim miejscu zawody ukończył Valterii Bottas. Podium uzupełnił Sebastian Vettel.

Podium GP Chin. Trzeci raz w tym roku dublet Mercedesa – fot. Twitter Mercedes AMG F1 Team

Wyścig, wokół którego zbudowano niezwykłą atmosferę, najzwyczajniej w świecie okazał się – pod względem sportowym – dość marnym widowiskiem. Przepompowano balonik. Najważniejszym momentem całego GP był start. W jego trakcie swoje zrobił Hamilton. W pierwszym zakręcie, po doskonałym starcie zdecydowanie prowadził przed Bottasem. Raz uzyskanej pozycji lidera ani na moment nie oddał. Fin musiał się zatem obejść smakiem i pogodzić z ponowną rolą zespołowej dwójki.

Binotto w ślepym zaułku?
Znacznie więcej emocji przysporzyła nam jazda zawodników Ferrari, a szczególnie to, jakie rozwiązania taktyczne wprowadzali stratedzy Scuderii. W zakręcie numer dwa prym wiódł Leclerc, jednak po kilku okrążeniach został sprowadzony do parteru przykazaniem, by przepuścić Vettela. Ta decyzja zapoczątkowała szereg reperkusji, które sprawiły, że zamiast pewnych miejsc 3. i 4., reprezentanci z Maranello uplasowali się odpowiednio na 3. i 5. lokacie. Rozdzielił ich agresywnie jeżdżący Max Verstappen. W tym miejscu warto parę słów poświęcić Red Bull’owi, który dysponując bolidem o znacznie gorszych parametrach od Mercedesa i Ferrari, trochę takimi tylnymi drzwiami próbuje włączyć się w walkę, i o ile niemieckie srebrne strzały są poza zasięgiem, o tyle włoski Cavallino ma się kogo obawiać. Stratedzy austriackiego teamu są bardzo przebiegli, a świadczy o tym choćby końcówka zawodów i ściągnięcie do boxów Pierra Gasly’ego po nowy komplet opon. Chytra zagrywka nie dość, że nie pogorszyła miejsca zawodnika w ostatecznym rozrachunku, to jeszcze przyniosła dodatkowy punkt dla kierowcy i zespołu za najszybsze okrążenie w czasie wyścigu. Tak to w pojedynku Red Bull’a z Ferrari znacznie młodszy team ogrywa starszego kolegę.

Szukając plusów w realnie dość nudnym i momentami bezdusznie bezbarwnym wyścigu, pominąć nie można tego, co za kierownicą Toro Rosso wyczyniał Alex Albon, który pomimo startu z alei serwisowej zdołał dojechać na metę w punktach na 10. lokacie. Stanowczo jego walka z pojazdem zasługuje na uznanie. Szczególnym wyczynem była defensywna obrona pozycji przed Grosjeanem na trzech końcowych okrążeniach.

Zdaniem “Gazety Jutro”
Najlepszy zawodnik – Alex Albon (Toro Rosso)

Casa Williams…
Ból i rozpacz. Miejsca na samym końcu stawki. Trudno się pastwić nad utytułowanym zespołem, ale niestety, to jest dramat. Fakt, iż Kubica chwalony jest przy końcu wyścigu za szanowanie opon, nie pozostawia złudzeń, że team z Grove walczy w jakiejś prywatnej, stworzonej przez siebie lidze. O tym, że w wyścigu dobrze być nie może, wiedzieliśmy po okrążeniu formacyjnym, już w którym Robert walczył z niedogrzanymi oponami – efektowny wyjazd poza tor w jasny sposób unaocznił fakt, iż kierowanie tegoroczną konstrukcją to prawdziwa batalia. Martwi rezygnacja Roberta, dająca wyczuć się w jego głosie. Momentami ma się wrażenie, jakby kierowca próbował pogodzić się z tym, iż powrót do F1 – przynajmniej w tym sezonie – niewiele da mu frajdy. O ściganie na torze trudno, gdy dysponuje się czymś, co bardziej przypomina jeżdżącą cegłę niż bolid. Oto jak swój występ podsumował krakowianin w wypowiedzi dla Eleven Sports.

Obrót na okrążeniu formującym wynikał z chęci dogrzania opon, nie było przyczepności. Miałem dobry start, ale utknąłem za Perezem. Jeżeli wiesz, jak będzie wyglądał twój wyścig, to nie jesteś ochotny do ryzykowania. Pozytywne jest to, że w ubiegłym roku wydawało się, że czegoś brakuje mi w przejazdach kwalifikacyjnych, a dobry byłem na długich przejazdach.

Robert Kubica
Robert Kubica w trakcie GP Chin – fot. Twitter Rokit Williams F1 Team

Nasz zawodnik miał problemy nie tylko z samochodem, brakło również precyzji podczas zmiany opon. Ta trwała ponad 10 sekund…

Już na treningach mieliśmy duży problem z lewym przednim kołem podczas pit-stopów, nie wiem czy coś tam jest nie tak.

Robert Kubica

Kolejna runda mistrzostw świata zagości w stolicy Azerbejdżanu. Wyścig uliczny w Baku wielokrotnie przynosił wiele emocji i nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Czego spodziewa się nasz zawodnik? Na co ma nadzieje?

Baku będzie ciekawym wydarzeniem, bo od 8-9 lat nie jeździłem na torach ulicznych. Mam nadzieję, ze przyjadę do Baku i będę miał te same odczucia co kiedyś na torach ulicznych.

Robert Kubica

Pozostaje mieć nadzieję, że za kierownicą FW42 będzie to choć po części możliwe. Wydaje się bowiem, że konstrukcja nie nadaje się do niczego, poza tym, by obrazować inżynierom, jak nie należy budować wyścigowych bolidów. Projekt pochłania pieniądze jak gąbka, w zamian nie daje jednak nic.

Williams z kolejnym mizernym tempem wyścigowym – fot. Twitter Rokit Williams F1 Team

Inne z tej kategorii

Audi A6 oraz Audi Q8 nagrodzone w plebiscycie Auto Świat Moto Awards 2018

M Lebiest

W Monaco zabrakło szczęścia…

Redakcja

Samochody osobowe Fiat, Jeep, Alfa Romeo i Abarth w abonamencie w 2020 roku

Redakcja

SEAT i CUPRA: Elektryczne niespodzianki na salonie samochodowym we Frankfurcie

Redakcja

Egzotyczne samochody na torze w Krakowie już 8 września!

K Boro

Najważniejszy weekend wyścigowy roku – GP F1 Monaco 18′

M Lebiest
Gazeta Jutro