F1 Motoryzacja

Inauguracja F1 za nami… GP Australii dla Mercedesa

Valteri Botas zgarnął wszystko, co było do zgarnięcia. Doskonały start, pewna jazda i najszybsze kółko –  wszystko to było udziałem sympatycznego Fina. Drugi kierowca Mercedesa zdecowanie pokonał Hamiltona, który finiszował z prawie 22-sekundową stratą.

Zasłużone zwycięstwo Bottasa zaskoczyło obserwatorów F1. Fin wyszedł z cienia Hamiltona – fot. Twitter Formula 1™

Wyniki finalne wyścigu rozstrzygnęły się praktycznie na starcie. W nim Hamilton został objechany przez Bottasa, który ruszył tak, jakby miał na pokładzie napęd atomowy. Oglądając powtórki widać, że nim Lewis wrzucił trzeci bieg, jego partner z zespołu był już przed nim. Na korzyść Anglika nie wpłynęło ani 8 metrów przewagi pola startowego, ani fakt, iż inicjował wyścig po bardziej przyczepnej stronie toru. Hamilton – co ważne podkreślenia – nie zaspał, najzwyczajniej to Valteri wzniósł się na wyżyny swoich możliwości. W sumie nie ma co się dziwić – ubiegły sezon w wykonaniu Fina był, oględnie mówiąc, umiarkowany – brak zwycięstw w tak dobrym bolidzie niejednokrotnie nasuwał myśl, by na jego miejsce obsadzić innego kierowcę.

Jednym z większych wygranych GP Australii jest nie kto inny jak Max Verstappen. “Latający” Holender przejechał 77 kółek bez większych błędów. Okazało się także, że dysponuje całkiem niezłym bolidem, który w cieniu batalii Mercedesa i Ferrari również okazuje się konkurencyjny. Dobre tempo wyścigowe, poparte strategią, przyniosło mały stopień podium, który w szczególności daje do myślenia, biorąc pod uwagę fakt, iż dostawcą silników dla Austriaków jest Honda. Ta sama Honda będąca zmorą Fernando Alonso i McLarena…

Max skorzystał na walce pomiędzy Ferrari i Mercedesem – fot. Twitter Formula 1™

Ferrari okazało się silne jedynie medialnie. W rzeczywistości wyścigowej nie bije rywali. Więcej, można kolokwialnie powiedzieć, że “nie ma szału”. Vettel z finalnym czwartym miejscem to rozczarowanie. Niemiec nie potrafił utrzymać tempa Mercedesa. Poległ również w walce z Verstappenem. Mógł, a nawet powinien wylądować także za swoim kolegą z teamu. Leclerc, choć nie zaliczył bezbłędnego wyścigu, to był w ogólnym ujęciu bardzo szybki. Szkoda, iż młody Monegask staje się symbolem doktryny, według której kierowca numer 2 ma do mety dojechać za swoim zespołowym partnerem. Idea, uczciwie ujmując, ma sens, ale nie na tym etapie rywalizacji – co bowiem zrobi szefostwo Cavallino, gdy to akurat Charles okaże się lepiej jeżdżącym pilotem? Obawiam się, że możemy mieć ponownie chaos, tak jak w końcówce wyścigu, kiedy Włosi nie zawalczyli nawet o jeden punkcik przyznawany za najszybsze okrążenie. Czyżby strateg stajni założył, że gra się toczy tylko o pełną pulę albo o nic? Jeśli tak, to już na starcie źle to wróży… Matia Binotto musi odrobić zadanie domowe, inaczej w szybkim tempie Mercedes odskoczy.

“Casa Williams”
Zaczynając od pozytywów, duet Kubica – Russell zdołali dojechać do mety, i tu warto postawić kropkę. Na więcej szans nie było. Pamiętamy, jak w ubiegłych latach cierpiący podobne katusze McLaren do mety nie dojeżdżał. Są zatem jakieś malutkie plusiki. Dużo jest też gorzkich realiów. Po pierwsze od startu widać było, że samochód w wyścigu wygląda tragicznie, średnio na kółku o prawie trzy sekundy wolniejsze od lidera. Na domiar złego Robert w pierwszym zakręcie zaliczył kontakt z Gasly’m, co kosztowało Polaka uszkodzenie przedniego skrzydła, które urwane, podobnie jak w przypadku Riccardo, oznaczało koniec realnych szans na próbę utrzymania kontaktu z “peletonem”.

Pechowcy:
– Daniel Ricciardo – nieszczęśliwy start, wybój, urwane przednie skrzydło, wielkie straty i problemy z podwoziem doprowadziły do przedwczesnego zakończenia rywalizacji. GP Australii to nie wyścig dla jego gospodarzy.
– Romain Grosjean – australijski koszmar Hass’a, kolejny rok problemy z pit stopem, kolejny raz niedokręcone koło sprawcą przedwczesnego końca rywalizacji. Trudno uwierzyć, że Francuz tak zakończył wyścig, realne były punkty.
– Carlos Sainz – awaria jednostki napędowej. Hiszpan pokonany przez problemy natury technicznej.

Wyróżnienia “Gazety Jutro” 

Kierowca dnia: Valteri Bottas (Mercedes), Robert Kubica (Williams)
Najlepszy manewr: Valteri Bottas (Mercedes)

Kierowca dnia zdaniem widzów – fot. Twitter Formula 1™

Highlights

Inne z tej kategorii

Audi z pierwszą wygraną w sezonie, Daniel Abt na podium

[Wypowiedzi kierowców]

Redakcja

Ford Mondeo 4 generacji. Sporo miejsca w przystępnej cenie

K Boro

Mitsubishi Carisma – pojazd stary, ale jary

K Boro

Nawet 5 lat więzienia za fałszywe tablice rejestracyjne!

Redakcja

Grande Punto, ostatni swego gatunku

K Boro

UOKiK: Jak wybrać zimowy płyn do spryskiwaczy i do chłodnic

Redakcja
Gazeta Jutro