Plusliga Siatkówka

Jakub Popiwczak: Trzeba się troszkę zresetować

W ostatnim czasie wiele mówi się o klubie z Jastrzębia-Zdroju. Niestety było to wiele negatywnych rzeczy – odejście Ferdinango de Giorgiego do włoskiej Serie A, prośba Salvadora Hidalgo Olivy o rozwiązanie kontraktu. Jednak chyba możemy być zadowoleni z postawy jastrzębian, którzy po zmianach ostatnie spotkania zakończyli zwycięstwami – Cieszymy się z naszej dobrej gry. Widać, że wszystko bardzo dobrze funkcjonuje. – mówił dla naszej redakcji Kuba Popiwczak.

Jakub Popiwczak, libero Jastrzębskiego Węgla; fot. Arkadiusz Kogut
Jakub Popiwczak, libero Jastrzębskiego Węgla; fot. Arkadiusz Kogut

Udało się podtrzymać serię zwycięstw. Kolejne punkty lądują na Waszym koncie.

Ten mecz, mimo wszystkich zawirowań wokół naszego klubu, mam tu na myśli zmianę trenera, ale też klimat świąteczny, który czasem nie sprzyja koncentracji i treningom, graniu w siatkówkę, my przetrwaliśmy bardzo dobrze. Ostatnie spotkania wygraliśmy po 3:0. Wiadomo, graliśmy na swoim terenie z zespołami, które tak jak Radom są osłabione kontuzjami, ale cieszymy się z naszej dobrej gry. Widać, że wszystko bardzo dobrze funkcjonuje.

Wspomniałeś zmianę na stanowisku trenera, jak nowy szkoleniowiec?

Roberto jest troszkę spokojniejszy. Mniej krzyczy niż Fefe, więc pod tym względem jest inaczej. Daje nam więcej swobody, dowolności w tym, co robimy. W tym aspekcie każdy z nas odczuwa dużą zmianę. A tak ogólnie? To jest tylko siatkówka – każdy trener ma swoje ćwiczenia, podejście do zespołu, ale koniec końców, liczy się to, co pokazujemy na boisku. Dopóki będziemy udowadniać swoją wartość na siatkarskich parkietach, dopóty nikt o nas złego nie będzie mógł powiedzieć.

Czeka Was dłuższa przerwa, a po meczu z Aluronem pauzujecie kolejkę, gdyż spotkanie ze Stocznią z wiadomych względów zostało odwołane. Będzie trochę wolnego?

Każdy będzie pauzował w jakiejś kolejce. Teraz mamy przerwę noworoczną. W następnej kolejce zmierzymy się z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie 14 stycznia. Cieszy nas, że mamy troszkę dłuższe „ferie” niż na święta. Wtedy dostaliśmy tylko jeden wolny dzień, a teraz aż pięć. Odpoczniemy od siatkówki. Gdy trener pierwszy raz przyszedł do szatni, powiedział, że nie jesteśmy maszynami i musimy nieco odetchnąć. Wie, że sezon jest wyczerpujący, dlatego teraz dostaliśmy kilka dni wolnego. Mam nadzieję, że każdy odpocznie, szczególnie psychicznie, bo trzeba się troszkę zresetować. Czasem to trudne, gdy człowiek widzi się dzień w dzień z tymi samymi ludźmi. Mimo że atmosfera w naszej drużynie jest kapitalna w tym sezonie, to jednak przyda nam się taki oddech od siebie.

W styczniu ze swoją nową ekipą przyjedzie tu Fefe na starcie Ligi Mistrzów z Zaksą. Śledzisz jego pracę w Serie A?

Obserwuję go na Instagramie, więc widzę, jakie zdjęcia wrzuca. Aczkolwiek, z tego co udało mi się podpatrzeć, ma na swoim koncie same dobre wyniki z nowym klubem. Nie jestem wielkim fanem Lube i nie zacznę nagle oglądać wszystkich jej meczów, bo Fefe jest tam trenerem, ale lubię wiedzieć, co się dzieje w siatkarskim świecie. Kocham siatkówkę, jestem jej fanem, siatkówka to moje życie, więc jest to chyba naturalne, że staram się ją śledzić, i nie tylko na polskich parkietach. Chcąc nie chcąc, będę rzucać okiem na Serie A.

Decyzja Fefe była bardzo nagła. Co myślisz o tej sytuacji?

To jest ciężki temat, bo myślę, że łatwo nam jest teraz oceniać trenera, ale z jednej strony go rozumiem. Dostał ofertę nie do odrzucenia z takiego klubu, który wytycza siatkarskie szlaki i standardy. Kto wie czy w następnych sezonach otrzymałby podobną propozycję? Dodatkowo, Fefe mógł wrócić do domu. Z drugiej strony – budował tu zespół, klub mu zaufał w bardzo dużym stopniu, dał mu dowolność przy budowaniu składu na ten sezon, wielu zawodników zdecydowało się tutaj na kontynuację kariery właśnie ze względu na jego osobę. No i tak w połowie sezonu zostawił to wszystko. Ja nie chcę wyrokować. Ja mam nadzieję, że przy nowym trenerze będzie to wyglądało tak samo dobrze, a może nawet lepiej, jak to było z Fefe i będziemy osiągać dobre wyniki.

Ta sytuacja przypomniała mi trochę zwolnienie trenera z funkcji szkoleniowca reprezentacji. Też kontrakt został zerwany przez jedną ze stron…

Tam był jakiś racjonalny powód – bardzo słaby wynik na organizowanych w Polsce mistrzostwach Europy. Nasza federacja chciała, byśmy stanęli na podium, to się nie udało. Czy ja wiem? Nie wydaje mi się, by to była taka sama sytuacja. Fefe podjął decyzję, jaką podjął i nie ma co się na nim teraz koncentrować. Trzeba żyć dalej.

Ostatnio też dużo się mówi o odejściu Olivy. Za kadencji poprzedniego trenera nie widywaliśmy go często na boisku, a w ostatnich spotkaniach to też Christian był pierwszym wyborem trenera. Czy faktycznie Christian jest teraz w dużo lepszej dyspozycji?

Pytasz, czy jest afera z Olivą? – Ja nie wiem. Jak się widzimy w szatni, nie rozmawiamy na takie tematy. Spotykamy się, by grać wspólnie w siatkówkę, a nie drążyć jakieś konflikty z zarządem. My się tym nie interesujemy. Ja się nie chcę wypowiadać, czy Salvador odejdzie z klubu, czy nie odejdzie. To nie jest nasza broszka. A jeśli chodzi o porównanie tych zawodników, to moim zdaniem obaj są znakomitymi siatkarzami i niezależnie, który gra na boisku, każdy daje z siebie maksa i wnosi coś innego, bo to zupełnie inne osobowości, wartości do tego zespołu. Wizja trenerów poprzedniego i obecnego jest taka, że Christian jest szóstkowym graczem. Po prostu trzeba grać w siatkówkę. Może nadejdzie czas, że Salvador dostanie swoją szansę? Wtedy on będzie musiał udowodnić swoją wartość na boisku. Nie chciałbym tutaj mówić, kto jest lepszy, czy kto powinien znaleźć się w wyjściowym składzie. Tak to widzi trener. Uważam, że jest odpowiednią osobą do dokonywania takich wyborów. I koniec kropka.

To teraz trochę z innej beczki – co dostałeś na święta?

Na święta? Ojej… przyznam się szczerze, że u mnie w rodzinie nie ma takich tradycji, by zawsze dawać sobie prezenty. Jak byłem dzieckiem, to owszem, dostawałem prezenty, ale teraz jest troszkę inaczej. Nie mam dziewczyny, bym zawsze musiał coś dostawać. (śmiech) Ostatnio to ja jestem dobrym wujkiem i to częściej ja rozdaję prezenty, niż je dostaję, ale bardzo to lubię. Ale w drużynie każdy przygotował komuś jakiś podarek. Ja otrzymałem książeczkę.

Jakie cele na nowy rok?

Grać jak najlepiej, wygrywać jak najwięcej spotkań i zdobywać medale w tym sezonie, bo po to w tym sezonie się spotkaliśmy – to jeśli chodzi o siatkówkę. A inne cele, to już zostawię dla siebie.

Inne z tej kategorii

Jest decyzja PLS w sprawie meczu finałowego

K Wólczyńska

Jakub Popiwczak: My też mamy swoją wartość

K Wólczyńska

Piotr Hain dołącza do Asseco Resovii Rzeszów

Redakcja

Micah Christenson: Nasze marzenia prysnęły

K Wólczyńska

Bartosz Kurek siatkarzem włoskiego Vero Volley Monza

Redakcja

#Wagner2019: znamy termin XVII Memoriału!

Redakcja
Gazeta Jutro