Motoryzacja

Paradoks “torowy” w Polsce

Kierowcy, którzy lubią sobie szybko pojeździć w miejscach niekoniecznie do tego przeznaczonych, często określani są mianem “piratów drogowych”. Wtedy pada hasło “niech jadą się wyszaleć na torze”. Niestety, nie jest to takie proste…

Kółko nie jest jakieś duże, lecz ma naprawdę ciekawe i zróżnicowane zakręty i serpentyny z opon – na zdjęciu tor w Tarnowie, fot. Kacper Boro Gazeta Jutro

Szczerze mówiąc, klasyfikuję się do takowego grona osób. Ostatnio nabyłem nowy pojazd, małą rakietę. Uznałem, że grzechem byłoby nie wypróbować jej na torze. Często słyszy się, że młodzi jeżdżą zbyt szybko i brawurowo, bez wyobraźni, co czasem prowadzi do wypadków. Bardzo często słyszę z ust osób traktujących jazdę oraz samochód “normalnie”, że przecież są tory i to tam mamy się wynieść z naszą szybką jazdą. Oczywiście jest w tym sporo racji, niestety jest pewien poważny problem. Pomijam fakt, że w Polsce tych torów jest jak na lekarstwo.

Wracając do mojej historii. Jestem mieszkańcem Podkarpacia, nie ma u mnie praktycznie żadnego toru. No nic, poszukam w odległości do 200 km od miejsca mojego zamieszkania. W południowo-wschodniej Polsce są notabene tylko 3 tory wyścigowe, w miarę profesjonalne. Łapię kontakt z pierwszym, krakowskim torem. Pytam, kiedy można wybrać się na tor własnym autem. Otrzymuję odpowiedź, iż jest to tor przede wszystkim przeznaczony na szkolenia, wolne jazdy będą prawdopodobnie kiedyś tam organizowane, na razie nie wiadomo kiedy. Jeden tor z głowy… Drugie podejście, ośrodek w Biłgoraju. Czekałem 5 dni na odpowiedź na mojego maila. Bez skutku, dobijam się na Facebook’u już 2 raz, dopiero teraz dostałem łaskawą i pełną pretensji odpowiedź, że tor jest użytkowany przez WORD i nie ma możliwości jazdy na nim. Ostatnie podejście, dostałem informację, że tor jest udostępniany tylko motocyklom i szkoleniom…

Tutaj należy zadać sobie pytanie, gdzie młodzi mają szaleć, skoro torów praktycznie nie ma, a te, które istnieją, są dla nich niedostępne. Tutaj z pomocą przychodzą małe tory. Ukojenie znalazłem przypomniawszy sobie, że byłem parę miesięcy temu, moją byłą preludą, na pucharze hondy, który odbywał się na małym torze pod Tarnowem. Okazało się, iż średnio 2-3 razy w miesiącu organizowane są tam treningi, gdzie za niewielką kwotę mamy 3 godziny dowolnej jazdy. Kto by pomyślał, że taki mały tor będzie o wiele bardziej przyjazny kierowcom amatorom niż pełnoprawne placówki torowe. Tor znajduje się w Zbylitowskiej Górze, na ulicy Jaworowej 10, polecam śledzić Facebooka, tam umieszczane są wszelkie informacje odnośnie organizowanych treningów. Wystarczy mieć samochód i tyle, żadnego NW, żadnego koniecznego sprzętu typu kaski czy klatka w samochodzie. Oto parę zdjęć z tego ośrodka.

Parking wewnętrzny jest w stanie pomieścić, naprawdę sporo samochodów, a na zew. znajduje się drugi parking – fot. Kacper Boro Gazeta Jutro
Maska w górze, lepsze chłodzenie – fot. Kacper Boro Gazeta Jutro

Inne z tej kategorii

Łada podbija Europę?

Redakcja

Ford Mondeo 3 generacji, jak to z nim jest?

K Boro

Mercedes dominuje w 1000. GP Formuły 1

M Lebiest

Polski „elektryk” będzie elegancki i zmysłowy

Redakcja

Abarth 595 po raz czwarty zdobył tytuł „Best Car 2019″ w plebiscycie „Auto, Motor und Sport”

Redakcja

Autosan wyprodukował pierwszy własny autobus elektryczny

Redakcja
Gazeta Jutro