F1 Motoryzacja

GP Włoch: Ferrari bez dubletu, nawet bez zwycięstwa

Niezwykłe emocje towarzyszyły niedzielnemu wyścigowi F1 na torze Monza pod Mediolanem. Na starcie w pierwszej linii stanęły dwa Ferrari. Pierwszy raz od 2000 roku. Nie trzeba zatem dodawać, że apetyt i nadzieje na zwycięstwo były wielkie.

Raikkonen walczył z bolidem i rywalami… – fot. EPA

Wyścig weryfikuje wszystko…

Start i pierwsze okrążenie okazało się bardziej dramatyczne, niż można to sobie wyobrazić. Raikkonen co prawda obronił pozycję lidera, lecz za nim kotłowało się niemiłosiernie. Walka o drugą lokatę pomiędzy Hamiltonem i Vettelem zakończyła się kontaktem i piruetem tego drugiego. Niemiec nie odpuścił w szykanie, i to był błąd. Kierowca czerwonego Ferrari wpadł z impetem w bok srebrnego bolidu Lewisa. Anglik szczęśliwie nie odniósł większego uszczerbku. Jego rywala natomiast obróciło, przez co szybko spadł on na koniec stawki. Do tego wymiana uszkodzonego przedniego skrzydła i jasnym stało się, że o wynik Vettel będzie musiał gonić. Nadzieja na podium była na tym etapie zerowa. Szczęśliwie były także inne incydenty, a przez to na tor wjechał safty car. Dzięki niemu Sebastian stracił mniej niż by mógł. Ostra pogoń w jego wykonaniu doprowadziła do tego, że już na 20 kółku zajmował siódmą lokatę. Oczywiście gumy soft nie trzymały tak idealnie, jak by się chciało, ale z każdym okrążeniem Ferrari z numerem 5 znajdowało się coraz bliżej czołowej piątki. Kolejny pit stop i walka na torze nie pozwoliły Niemcowi na nic więcej. Linie mety przekroczył ostatecznie jako piąty. Co jednak ważne – sklasyfikowany został na czwartej lokacie – na Maxa Verstappena nałożona została kara czasowa za niebezpieczny manewr wyprzedzania Bottasa. Holender stracił nie tylko podium, ale i 5 punktów do klasyfikacji łącznej.

Sebastian Vettel - fot. Getty ImagesNajważniejszy zakręt wyścigu dla Vettela - fot. Twitter Cyrk F1

O zwycięstwo powalczyli Hamilton z Raikkonenem

Fin już w sobotnich kwalifikacjach pokazywał się z dobrej strony. Sam start pokazał, iż forma jest stabilna, a Kimi dysponując bolidem dobrej jakości zwyciężać dalej potrafi. Niestety, o ile sobota była pod znakiem Ferrari, o tyle wyścigowa niedziela już nie. Pech, dobra taktyka rywala – to wszystko sprawiło, iż pierwszą lokatę zgarnął Hamilton. Co mu w tym pomogło? Zespołowość. Mercedes rozegrał bardzo mądrze ten wyścig. Między 28 a 36 kółkiem na pozycji lidera pojawił się Bottas. Fin, z mocno zużytymi oponami, kosztem swojego wysokiego miejsca w ostatecznej rozgrywce, silnie spowalniał Raikkonena tak, by goniący go po swoim pit stopie Lewis mógł nawiązać walkę. Dobra defensywna jazda sprawdziła się, dzięki czemu Hamilton – kolokwialnie mówiąc – dostał jak na tacy szansę, by zwyciężyć. Czy można zmarnować taką okazję? Można, ale nie gdy walczy się o mistrzostwo świata. Lewis swoich fanów nie zawiódł. Bez najmniejszych problemów dogonił i wyprzedził Kimiego, który dodatkowo walczył ze źle pracującymi tylnymi oponami. W jego bolidzie guma przegrzała się i brakowało przyczepności. Ostatecznie Hamilton do mety dojeżdża pierwszy, i umacnia się w klasyfikacji mistrzostw świata. Raikkonen po raz 100 w karierze staje na podium. Dla Ferrari pozostaje jednak wielki niedosyt – kolejny raz na Monzy nie udało się zwyciężyć.

Hummer Time! Lewis Hamilton pierwszy - fot. Twitter F1 Official  Kierowca dnia: Raikkonen - fot. Twitter F1 Official

Pechowcy…

Wyliczankę otwiera Hartly, który nie dojechał do pierwszego zakrętu. Zderzenie z Ericssonem i koniec marzeń o dobrym występie. Alonso ponownie przegrał z maszyną – tym razem sympatycznemu Hiszpanowi wysiadła skrzynia biegów i kilka elementów elektryki. Występu dobrze nie będzie wspominał również Ricciardo. Daniel musiał się zatrzymać po tym, jak z jego bolidu zaczął wydobywać się gęsty, biały dym. Czyżby świeża jednostka napędowa zawiodła? Najwyraźniej nastąpił drobny wyciek oleju lub padła turbina. Opcjonalnie uszkodzeniu mogło ulec sprzęgło.

Ricciardo do mety nie dojechał – fot. Twitter F1 Official

Koniec końców, GP Włoch przynosi lekko zaskakujące rozstrzygnięcie. Vettel zamiast odrobić punkty, kolejny raz je stracił. W klasyfikacji generalnej przewaga Hamiltona wynosi już 30 oczek. Czy ta strata jest jeszcze do odrobienia? Z pewnością tak, choć Sebastian musiałby podejmować bardziej rozważne decyzje. Przepuszczenie Hamiltona na pierwszym kółku, owszem, mogłoby przysporzyć kłopotów w wyścigu, ale zachowałoby szansę na walkę. Głupia nieustępliwość zamiast pomóc, mogła kosztować w skrajnym wypadku wypadnięcie z wyścigu jednego, jak i drugiego kierowcy. Przypomina się zeszłoroczny Singapur, gdzie Vettel pogrzebał swoje mistrzowskie szanse. Czy w tym roku wszystko rozstrzygnęło się o 14 dni wcześniej?

Oficjalne rezultaty GP Włoch – fot. Twitter F1 Official
Klasyfikacja Generalna - fot. Twitter F1 Official Najszybszy Pit Stop - fot. Twitter F1 Official Kto ile razy stał na podium? - fot. Twitter F1 Official

Inne z tej kategorii

Insignia – jeden z najpopularniejszych Opli obecnych czasów

Wygodna opcja za wygórowaną cenę. Tak w skrócie prezentuje się Insignia

K Boro

Alfa Romeo Racing Orlen pokazał nowy bolid – za kierownicą Robert Kubica

Aleksandra Kalka

ORLEN Team podsumował Rajd Dakar 2020

Redakcja

FCA Heritage na Cesana-Sestriere 2019

Redakcja

,,Drive to survive’’ już wkrótce na Netflixie

Aleksandra Kalka

Paradoks “torowy” w Polsce

K Boro
Gazeta Jutro