Felietony Piłka Nożna Reprezentacje Sport

Czy to kadra Brzęczka, czy ciągle jeszcze Nawałki, ale z nowym selekcjonerem?

Kolejne zwycięstwo biało-czerwonych w eliminacjach do mistrzostw Europy 2020 pod wodzą Jerzego Brzęczka. Zwycięstwo i kolejne 3 punkty mogą cieszyć, ale czy sam styl wlewa nadzieje na przyszłość?

Wyniki bronią trenera, pozostaje jednak “ale” – fot. Twitter Jacek Węglewski

Wczoraj nasza reprezentacja wygrała z Macedonią Północną 1:0, czym zapewniła sobie po raz 3. komplet punktów (3 mecze, 9 punktów), ponadto należy zaznaczyć, że w rozegranych 3 spotkaniach nie straciliśmy ani jednej bramki. W sumie powinna być narodowa radość – 3 mecze, 9 punktów i 0 straconych bramek, a jest ciągła krytyka selekcjonera, ba, nawet usłyszałem już zdanie, że patrząc na naszą kadrę, zaczyna się tęsknić za ekstraklasą, bo jest ciekawsza. Takie zdanie zatrzymałoby sprintera biegnącego po złoto, by zastanowić się, czy aby na pewno dobrze zrozumiał przekaz.

Sytuacji nie pomaga także wypowiedź Roberta Lewandowskiego, który po meczu stwierdził: „Na pewno przeciwnik nie był takiej klasy, żeby nie móc stworzyć kilku sytuacji bramkowych. Męczyliśmy się dzisiaj sami ze sobą. Jak na nasz potencjał to, co dzisiaj prezentowaliśmy, to zdecydowanie zbyt mało. Co prawda, defensywa funkcjonuje dobrze, nie tracimy bramek, rywale nie są w stanie stwarzać wielu akcji pod naszą bramką, ale czasami to może być za mało. Nie możemy się cofać, tylko trzeba iść za ciosem” (sport.onet.pl). Tak więc w czym jest problem?

Przyjrzyjmy się na chwilę szerokiej kadrze Adama Nawałki na mistrzostwa świata 2018 (na czerwono zaznaczeni piłkarze, którzy ostatecznie nie pojechali do Rosji):

Białkowski, Fabiański, Skorupski, Szczęsny,

Bednarek, Bereszyński, Cionek, Glik, Jędrzejczyk, Kamiński, Kędziora, Pazdan, Piszczek,

Błaszczykowski, Dawidowicz, Frankowski, Góralski, Grosicki, Kądzior, Krychowiak, Kurzawa, Linetty, Makuszewski, Mączyński, Peszko, Rybus, Szymański, Zieliński, Żurkowski

Kownacki, Lewandowski, Milik, Piątek, Teodorczyk, Wilczek

A teraz zawodnicy powołani przez Jerzego Brzęczka na mecze z Macedonią Północną i Izraelem (na pomarańczowo zawodnicy, z których skorzystali ci sami selekcjonerzy):

Fabiański, Skorupski, Szczęsny (Gikiewicz)

Bednarek, Bereszyński, Cionek, Glik, Gumny, Jędrzejczyk, Kamiński, Kędziora, Pazdan, Reca, Rybus

Frankowski, Góralski, Grosicki, Kądzior, Klich, Krychowiak, Linetty, D. Szymański, S. Szymański, Zieliński

Kownacki, Milik, Lewandowski, Piątek

Nowe nazwiska w kadrze to tylko Robert Gumny, Mateusz Klich, Rafał Gikiewicz, Damian Szymański, Arkadiusz Reca. Pierwszy mecz Brzęczka jako selekcjonera to ten zremisowany z Włochami (1:1). Gra nie wyglądała źle, a nawet – o dziwo – poprawnie i mogliśmy mieć jakiekolwiek marzenia o tym, że jednak ta kadra podniesie się z kolan po nieudanych mistrzostwach i zacznie z powrotem zachwycać. Potem jednak już nie było tak kolorowo, odpadamy z dywizji A Ligi Narodów, a wokół selekcjonera pojawia się coraz więcej głosów, że powołania są niezrozumiałe (Arkadiusz Reca), a także stwierdzenia, że to w dalszym ciągu kadra Adama Nawałki. Tylko kto za zawodników wymienionych powyżej? Nie jesteśmy potęgą w produkowaniu piłkarzy z prawdziwego topu, jak choćby Niemcy, Chorwaci, Anglicy czy Holendrzy. Niezrozumiałe powołania oraz ustawienia taktyczne selekcjoner nadrabia jednak dobrym czytaniem gry oraz błyskawicznymi decyzjami, takimi jak choćby ta z wczorajszego meczu z Macedonią, kiedy to Jerzy Brzęczek wymienił bezproduktywnego Frankowskiego na Piątka. Pytanie jednak, dlaczego nie graliśmy od początku dwoma napastnikami? W prasie macedońskiej dało się wyczytać, że nasi przeciwnicy najbardziej obawiają się Roberta Lewandowskiego, więc nasz selekcjoner postawił na grę jednym jedynym Robertem z przodu, kiedy do dyspozycji mamy 3 bramkostrzelne armaty…

Kolejną przyczyną obaw o reprezentację jest fakt, że w XXI wieku mamy szansę pojechać 3. raz z rzędu na dużą piłkarską imprezę, skoro pojawiają się głosy, że właściwie już awansowaliśmy (nie byłbym do końca taki pewny). Jednak z taką grą nie mamy najmniejszych szans w walce z silniejszym przeciwnikiem pokroju Włoch, Francji, Anglii, a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że możemy nie być gotowi nawet na Islandię. Miejmy nadzieję, że spotkanie z Izraelem będzie wyglądało już nieco lepiej.

Inne z tej kategorii

Przegrana na własne życzenie

Polska - Senegal 1:2

M Lebiest

Smartfony zawładnęły światem

D Jeziorek

Markus Eisenbichler wygrywa kwalifikacje

Komplet Polaków w konkursie!

M Zębala

Ale Meksyk!!! Niemcy pokonani w swoim pierwszym meczu!

Niemcy - Meksyk 0:1

M Lebiest

Kopciuszek, a dokładniej Czarownica została odesłana do domu

M Lebiest

Czy można sprzedać śmierć?

D Jeziorek
Gazeta Jutro