Felietony

Zaszokuj. Prowokuj. Mów każdemu.

O pedofilii mówić nie jest łatwo. To jednoznacznie trudny temat. To dramat, który niejednokrotnie ma różne oblicza. Każde z nich jest tragiczne w swoich skutkach. Prawo często pozostaje bezsilne, a przeciwdziałanie procederowi niełatwe. Samo zgłoszenie się na policję dla ofiary niezmiennie jest wielką traumą, na której wszystko się nie kończy – kolejną jej odsłoną staje się proces i fakt, że skazani za przestępstwa seksualne niezwykle często po odbyciu kary molestują nadal… Wszystko ma się jednak zmienić – zaostrzone prawo ma ukrócić swobodę pedofilii. Czy jednak teoria spotka się z praktyką?

fot. pexels

Nie tak dawno głośnym echem odbił się film podejmujący problem pedofilii w szeregach kościoła. Niezwykle zawiły, skandalizujący, niosący ze sobą różne tezy, niektóre bardzo odważne, a wręcz kontrowersyjne.

Tak, to właśnie ten film stał jest punktem wyjścia dzisiejszego tekstu. Obraz Tomasza Sekielskiego jednych zniesmaczył, innych zmotywował do działania, jeszcze innych zachęcił do kolejnej odsłony walki z klerem. Jak kraj długi i szeroki, różne opinie można znaleźć na jego temat. “Tylko nie mów nikomu” ma swoje plusy, ale również – co ważne podkreślenia – przytłaczający szereg minusów. Patrząc “na chłodno”, to zręczna filmowa opowieść dyskredytująca stan duchowny. Owszem, oparta na twardych dowodach, ale też umiejętnie sterująca opinią widza. Trudno bowiem nie dać się wciągnąć w grę i nie odnieść wrażenia, że cały Kościół trawi patologia i zmowa milczenia.

Sekielski wywołał burzę?

I tak, i nie. Choć to przykre, to realnie o pedofilii w kościele mówi się i to coraz głośniej. Debata często przybiera jednak dziwny obrót. Nie koncentruje się bowiem na prawie, na jednostkach, a dość tendencyjnie próbuje uderzyć w całą szeroką instytucję, jaką jest Kościół katolicki. W nim, koniec końców, w wizji autorów filmowego przekazu, jako odpowiedzialny za problem – przynajmniej w jakimś stopniu – jest Jan Paweł II. Dodajmy, Święty Jan Paweł II. Bezprecedensowy to zabieg, który ma miejsce nie tylko przy okazji filmu “Tylko nie mów nikomu”. Chciałoby się powiedzieć, że to doskonała, opracowana z chirurgiczną precyzją akcja, która ma dać jasny przekaz: “Jan Paweł II wzorem do naśladowania? A gdzieżby! Przecież przymykał oko na zło”.

Dla Świętego z Wadowic nastały bowiem ciężkie czasy. Jego nauczanie rzeszom młodych się zwyczajnie nie podoba: antykoncepcja, podejście do in vitro, aborcja czy eutanazja – tematów problematycznych nie brak. Dla wszystkich sceptyków zakładane tuszowanie przez Jana Pawła II kwestii związanych z pedofilią to argument kluczowy, który, koniec końców, może pomóc ostatecznie odrzucić go jako autorytet moralny. W krótkiej sondzie przeprowadzonej na krakowskim rynku raptem 1 na 20 zapytanych młodych wskazywał Papieża Polaka jako swojego idola. Cóż, widać zatem, że cel pewnych środowisk zbiera żniwo. To w jakiś sposób zaskakuje, biorąc pod uwagę przywiązanie Polaków do swojego Ojca Świętego.

Wracając jednak do samego filmu…

…a może raczej problemu. W produkcji Sekielskiego, prócz kilku głośnych nazwisk i przejmujących scen, brakuje jednego – realnego spojrzenia na świat pedofilii. Prawdą bowiem nie jest fakt, iż pedofilami są tylko księża. Owszem, kapłani są w nią zamieszani, ale tak samo jak politycy, prominentni biznesmeni czy celebryci. W obrazie dziennikarza, dawniej związanego z TVN-em, brak także wskazania na środowisko LGBT. Dlaczego? Cóż, najlepiej byłoby tu zapytać samego autora, ale można też pokusić się o pewną drobną spekulację. Na jej potrzeby warto przywołać inny film. Ten stworzony przez Sylwestra Latkowskiego nie doczekał się szumu medialnego, ba, szybko, bo po jednej projekcji, trafił do przysłowiowej szuflady. Całe szczęście, że po latach przypomniano sobie o jego istnieniu. Swoista odwilż w TVP dała szansę na jego emisję.

Dlaczego było to takie ważne?

Otóż “Pedofilia” widziana oczami Latkowskiego ma odrobinę inne oblicze. Ma inny wymiar. Wiąże się bowiem z nieuchwytnym bądź – jak kto woli – bezkarnym światkiem przestępczym, o którego działaniu wszyscy wiedzą, ale nikt nie reaguje. Swoisty przemysł, w którym towarem jest nastoletni chłopak czy dziewczyna, funkcjonuje bądź funkcjonował wręcz jawnie. Chciałoby się założyć, iż już nie działa, ale jak jest w rzeczywistości – trudno powiedzieć. Latkowski w swoim filmie wskazuje, że pedofilia ma swoje głębokie podłoża w środowiskach homoseksualnych, wśród ludzi dobrze sytuowanych, bogatych. To oni czyhają na młodocianych, którzy gdzieś skrzywdzeni podejmują się prostytucji w mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanej formie. Dziennikarze zaangażowani w śledztwo demaskują nieporadność policji, bierność instytucji państwowych czy słabość legislatury. Wskazują na niebezpieczny ciąg zdarzeń: ofiara z czasem staje się koordynatorem, który dostarcza swoim dawnym stręczycielom (czy też klientom) nowych “adeptów sztuki”. Sylwester Latkowski dociera do materiałów na tyle szokujących, że momentami wręcz trudno akceptowalnych – potwierdzają one udział w procederze jednoznacznie znanych opinii publicznej nazwisk. Nie jest jednak tak, że na swoistej “liście” znajdują się sami księża – jak chciał to przedstawić Sekielski.

…i tak dochodzimy do wniosku, że pedofilia może być genialnym orężem do walki z Kościołem.
Tu ponownie wypada powiedzieć: “i tak, i nie”. Wobec prawa wszyscy muszą być równi. Nie może być tak, że jednych prawo dosięga, a innych nie. Pedofile w sutannach, tak samo jak i ci cywilni, podlegają pod te same przepisy, jednakowo powinni, a nawet muszą być osądzeni. W tym odniesieniu film Sekielskiego wywołał pozytywną debatę, której efektem jest nowelizacja prawa karnego.

Trzeba jednak odróżnić od siebie dwie rzeczy: wskazywanie na problem jest jak najbardziej pozytywne, jednak robienie sensacji wokół niego i zręczne stawianie samouzupełniających się tez jest już w jakimś stopniu manipulacją. Zmyślnie zmontowany i nakręcony obraz reżyserii Tomasza Sekielskiego przekracza wielokrotnie granice, które oddalają go od społecznego obrazu, mającego na celu przyniesienie obiektywnych korzyści wszystkim obywatelom. W mojej ocenie balansuje on na granicy dobrego smaku i ślizga się na krawędzi po upadku, z której można byłoby wnieść zażalenie przeciwko twórcy o zbyt daleko idące insynuacje. Brak wiedzy bądź jej niepełne zasoby nie uprawniają do kierowania retoryki nieprzychylności w kierunku jawnie wymienionych z imienia i nazwiska osób.

Młodzi powiedzieliby, że rzetelność przekazu “siada”. Trudno z nimi polemizować. Widać jak na dłoni, że obecnie, niezależnie jaki problem weźmiemy na warsztat, tak prawie za każdym razem możemy go przygotować idealnie tak, by mógł mieć wydźwięk polityczny. Żal, że zamiast prawdy i słusznego społecznie interwencjonizmu górę nad odpowiedzialnością i misją służby bierze swoista czarna ideologia, zakładająca bojkot wszystkich tradycyjnych wartości. Łatwiej bowiem pod płaszczykiem sprawiedliwości walczyć z Kościołem niż z jakąkolwiek inną instytucją. Wbrew pozorom pokojowa tęczowa flaga i środowiska LGBT wcale nie są wolne od patologii. Równie mocno objęte pedofilią środowisko nie doczekało się ani słowa na swój temat z ust któregokolwiek z bohaterów produkcji Sekielskiego. W sumie nie ma się co dziwić. Połączenie homoseksualnych środowisk z pedofilią byłoby co najmniej nie po myśli z lansowanym trendem, w którym gej lub lesbijka są w mediach ukazywani jako ofiary. Sęk w tym, iż to właśnie tu leży nasz dzisiejszy temat tabu. Tak mocno jak prześwietlany jest Kościół, tak również powinny być kontrolowane środowiska LGBT. Niestety, obawiam się, że na to mało kto się odważy, bowiem każdy gram trzeźwego patrzenia na świat szybko kończy się łatką oszołoma czy homofoba… Jestem również zdania, że nawet społeczna słuszność takiego postępowania okazałaby się łatwa do obalenia, a pewne lobby szybko dałyby o sobie znać, tłamsząc próby działania – tak jak zresztą miało to miejsce w przypadku filmu Sylwestra Latkowskiego. Dodajmy, nakręconego w 2005 roku.

Inne z tej kategorii

Dzisiejszy teatr antyczny…

D Jeziorek

Ta noc do innych (była) niepodobna

M Lebiest

Smartfony zawładnęły światem

D Jeziorek

Bycie parszywym popłaca?

M Lebiest

Degradacja, destrukcja i profanacja wartości najwyższej

Karolina Zabiegaj

Nowy rok, nowa ja?!

...czyli jak boleśnie zderzają się wyobrażenia z rzeczywistością

Karolina Zabiegaj
Gazeta Jutro