Film Kino Kultura

Romans, komedia i… mukowiscydoza

Czy można zrobić romantyczny film o… mukowiscydozie? Można. Tylko jaki to będzie film?

źródło: filmozercy.com
źródło: filmozercy.com

Stella ma mukowiscydozę i nerwicę natręctw. Prowadzi kanał na YouTube, na którym publikuje filmy ze swojego pobytu w szpitalu. Will również jest chory. Zostaje poddany eksperymentalnemu leczeniu, do którego podchodzi bardzo sceptycznie. Nie podoba się to Stelli, dlatego zawierają układ – będą się wspólnie leczyć. On ją narysuje, a ona będzie spokojna o jego życie – na razie. Ale, jak wszyscy wiemy, serce nie sługa.

fot. kadr z teledysku Andy Grammer – “Don’t Give Up On Me”, źródło: Youtube

„Trzy kroki od siebie” to w oryginale „Five Feet Apart”. Ale w filmie jest to 1,8 metra, więc okej – nie czepiajmy się szczegółów. Nie jesteśmy Stellą…

Film w zasadzie dzieli się na dwie części: pierwsza to typowa komedia romantyczna dla nastolatek. Mamy parę, która nie może się dotknąć, aby się nie zarazić i każdego dnia zmaga się z paskudną chorobą. Ona jest pogodna, ale chce mieć wszystko pod kontrolą. On jest buntowniczy, nie widzi sensu w kuracji, ale dzięki niej zaczyna mu zależeć. Jest słodko, romantycznie, uroczo…

Aż zaczyna się druga część: kiedy umiera ich wspólny przyjaciel, Poe. Tu jest ten moment, w którym czytelnik ma łzy w oczach, a wzruszenie odbiera mu mowę. Później mamy walkę o tzw. „carpe diem” – życie mimo choroby i oczekiwania na przeszczep oraz cieszenie się sobą nawzajem. Emocjonalny roller coaster towarzyszy nam aż do napisów końcowych, już po tym, jak Stella przechodzi operację, a Will poznaje wyniki swojego leczenia. Niestety, nieudanego…

Poe, fot. materiały promocyjne, źródło: filmawka.pl

Z jednej strony mamy płytkie, nie do końca spójne romansidło, a z drugiej dramat wzbudzający masę emocji: radość, wzruszenie, strach, niepewność… Z tego powodu „Trzy kroki od siebie” jest bardzo niejednoznaczną produkcją. Oklepana historia miłosna z chorobą w tle, aż w którymś momencie dostajemy cios w twarz i powstrzymujemy łzy. Jakby twórcy nie mogli stworzyć spójnej całości…

„Trzy kroki od siebie” zostawiają mieszane uczucia: znużenie, uśmiech, wzruszenie, płacz, nadzieję, smutek… Jednak właśnie dzięki temu warto iść na ten film. Żeby dostać taki cios w brzuch, żeby przejść emocjonalny roller coaster i… przeżyć udany seans!

Inne z tej kategorii

75. ceremonia wręczenia Złotych Globów za nami!

J Froń

Han Solo już na kinowych ekranach

Czy nowe "Gwiezdne Wojny" zadowolą swoich fanów?

M Huniak

W Trzebnicy działa dyskusyjny klub filmowy kierowany przez burmistrza

M Lebiest

Życie to walka

A Szachowska

Nie żyje R. Lee Ermey. Aktor zmarł w wieku 74 lat

Zagrał m.in. rolę sierżanta Hartmana w "Full Metal Jacket"

J Trznadel

Insatiable

Oliwia Gucwa
Gazeta Jutro