Lotto Ekstraklasa Piłka Nożna

Cracovia ciągle myśli o Europie…

Konkretny cel wspierać muszą konkretne wyniki. Cracovia, która marzy o czwartym miejscu i możliwości gry w europejskich pucharach, potwierdziła swoje aspiracje wygraną nad Lechem Poznań. Niestety, widowisko momentami było dość słabe.

W Krakowie pachnie pucharami – fot. Twitter Lotto Ekstraklasa

Obie drużyny do spotkania podeszły mocno zmotywowane. Wieszczono twardy boiskowy bój, lecz w nim oglądaliśmy jednego bohatera. Rolę dominatora już od pierwszych minut przejęła Cracovia. Gospodarze bardzo szybko, bo już w 6 minucie spotkania objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu Hanci z prawej strony boiska piłka zawędrowała do niepilnowanego Siplaka, który uderzając pod poprzeczkę nie dał szans Buriciowi. Zdobyta bramka jakby zaspokoiła Pasy, które przez kolejne minuty zdecydowanie zwolniły tempo.

Pierwszy kwadrans upłynął bez większych zaczepek z obu stron. Przez większość czasu lepiej prezentowała się ekipa Michała Probierza. Dopiero później przejściowo do głosu doszedł Lech. Kolejorz w sobotę nie był jednak sobą. Grał słabo, jakby bez koncepcji na to, jak taktycznie zaskoczyć przeciwnika. W efekcie minuty uciekały, a brak emocji, wsparty dobrym wynikiem dla gospodarzy, wzmagał senną atmosferę. Inaczej być jednak nie mogło, jeśli jakiekolwiek oddawane strzały bardziej niż w światło bramek latały Panu Bogu w okno… Kilka ciekawych zagrań zaliczył Wdowiak, ale cóż, od Mateusza też chcielibyśmy zobaczyć czegoś więcej. Zawodnik cierpi na chroniczny brak skuteczności – cóż z tego, że jest szybki i coraz lepiej drybluje. U zawodnika ofensywnego ważne są asysty i gole, tych u młodego piłkarza jak na lekarstwo. Potwierdziła to druga połowa, w trakcie której co najmniej dwukrotnie mógł zapisać się w protokole meczowym. Niestety, ku niezadowoleniu swoich fanów, tego nie zrobił.

Obok Wdowiaka drugą niezwykle barwną postacią zauważalną na murawie był Airam Cabrera. Snajper krakowskiej ekipy raz po raz szukał dla siebie miejsca, sporadycznie strzelał, jednak górą w rywalizacji z napastnikiem Cracovii okazywał się strzegący bramki Kolejorza Burić. Patrząc na kolejne kwadranse, które mijały lekko się dłużąc, można było uznać, że zawodnicy wzięli sobie do serca słowa Czesława Michniewicza, który już jakiś czas temu zasłynął ze zdania, iż 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik. Pewnie dlatego, pół żartem, pół serio, przy Kałuży gospodarze woleli skromne prowadzenie jedną bramką, które ostatecznie utrzymało się do końca. Nie obejrzeliśmy tym razem fajerwerków, nie było nadmiernych emocji. Cracovia po prostu zrobiła swoje. W przypadku Lecha Poznań niech podsumowaniem nieskuteczności i kompletnej nieporadności będzie fakt, że zespół z Wielkopolski nie oddał ani jednego celnego strzału.

— — —

Cracovia – Lech Poznań 1:0 (1:0)

Bramka:
1:0 – Siplak (6′)

Kartki: Piszczek (CRA), Hanca (CRA)

Sędziowie: Szymon Marciniak
Arena: Stadion im. Józefa Piłsudskiego (Kraków)
Widzów: 10 631

Cracovia: Pesković – Siplak, Datković, Helik, Râpă – Gol – Wdowiak (86. Hernandez), Dimun, D. Dąbrowski (86. Ferraresso), Hanca – F. Piszczek (46. Cabrera).

Lech Poznań: Burić – Gumny, Goutas, Vujadinović, Kostewycz – Klupś (59. Makuszewski), Trałka, Gajos, Jóźwiak (77. Tomasik) – Marchwiński – Jevtić (69. Gytkjaer).

Inne z tej kategorii

“Zabrakło bramki z przodu”

Echa meczu Puszcza Niepołomice - Stal Mielec [Wypowiedzi zawodników]

M Lebiest

Kopciuszek, a dokładniej Czarownica została odesłana do domu

M Lebiest

Górnik Zabrze powalczy o przełamanie?

M Lebiest

Sassuolo zainkasowało cenny punkt w Mediolanie

M Lebiest

Cierpliwy zyskuje dwa razy?

Sampdoria gromi u siebie Bolognię

M Lebiest

Wisła zwycięska w Zabrzu

K Baran
Gazeta Jutro