Champions League Europa League Piłka Nożna

Football’s coming home!

Pierwszy raz w historii europejskich pucharów finały Ligi Mistrzów i Ligi Europy zostały zdominowane przez drużyny z jednego kraju. W tym roku królują reprezentanci z Wysp Brytyjskich.

Anglia dominatorem europejskich pucharów – fot. Twitter SaleMarkovic

Nie Hiszpanie, jak miało to miejsce kilka lat temu, ale Anglicy mogą czuć się niezwykle uszczęśliwieni. To do nich należeć będzie wszystko, co najlepsze w europejskim klubowym footballu. W finałowym starciu o puchar Champions League zmierzy się w Madrycie Liverpool z rewelacyjnym i zaskakującym Tottenhamem. W Lidze Europy w decydującym starciu będziemy oglądać derby Londynu, podczas których na stadionie w Baku siłować się ze sobą będą ekipy Arsenalu i Chelsea.

Jak zatem łatwo zauważyć, aż trzy londyńskie drużyny będą walczyć o najwyższe piłkarskie nagrody. Tak silnej dominacji w Europie nie mieliśmy nigdy! Owszem, przez lata swoisty prym wiodły zespoły hiszpańskie: Real i Barcelona, które do spółki z goniącym je Atletico, potrafiły niepodzielnie kolekcjonować najważniejsze trofea. Zauważyć trzeba jednak, że nawet w najlepszych czasach La Liga nie mogła się poszczycić wprowadzeniem do ostatecznej rozgrywki kompletu czterech ekip.

Hiszpański akcent mimo wszystko jest…
Iberyjczykiem jest Unai Emery, czyli szkoleniowiec Arsenalu, z którym będzie miał okazję na czwarte zwycięstwo w Lidze Europy. Wcześniej ta sztuka udawała mu się przez trzy kolejne sezony wraz z ekipą Sevilli. Jak pamiętamy, w jej szeregach występował wtedy Grzegorz Krychowiak – notabene zdobywca bramki podczas finału rozgrywek na PGE Narodowym w 2016 roku. Emry po passie niepowodzeń z PSG ma okazję, by ponownie wrócić na szczyt, co prawda nie ten najwyższy, ale zawsze ważny w kontekście drużynowych rozgrywek na Starym Kontynencie. Dla Arsenalu ewentualne zwycięstwo w Baku byłoby niezwykłym ukoronowaniem umiarkowanego sezonu. Przypomnijmy, wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że piąte miejsce w lidze będzie wszystkim, na co stać Kanonierów.

Tuż nad drużyną z Emirates w tabeli Premier League znajduje się inna rewelacja europejskich pucharów: Tottenham. Ekipa Pocchetino marzy o ograniu w finale LM Liverpoolu. Owa konfrontacja wydaje się mieć jednoznacznego faworyta i jest nim bez wątpienia drużyna The Reds. Nawet bez Salaha posiada ona niezwykły potencjał dający nadzieję na finalny tryumf. Z całej czwórki najmniej miejsca poświęcam Chelsea. Cóż, z jednej strony gwiazd u The Blues nie brakuje, jednak osoba Murizio Sarriego niesie za sobą fatum drugich miejsc – stąd może błędne założenie, iż również w finale LE wcale nie musi być różowo.

Co by jednak nie powiedzieć, angielski football przeżywa renesans. Odradza się wraz z kolejnymi młodymi zawodnikami. Robi wrażenie dzięki solidnej taktyce i zaangażowaniu sprowadzonych na Wyspy trenerów. Trend ten jednak nie przyszedł sam z siebie – doskonałe szkolenie młodzieży procentuje, i to nie tylko w rozgrywkach klubowych. Widzieliśmy to już na mundialu, widzimy to także przy okazji Champions League oraz Ligi Europy.

Inne z tej kategorii

Chile to był trudny rywal

[Wypowiedzi zawodników]

M Lebiest

Kanonierzy truchcikiem do finału

M Lebiest

Piast Gliwice z kolejnym zwycięstwem

K Baran

Usain Bolt piłkarzem!

Charytatywny mecz na Old Trafford

M Huniak

“Trzech Muszkieterów” z Sampdorii powalczy o pierwszą “11” w meczu z Litwą?

[Wypowiedzi zawodników]

M Lebiest

Zaskoczenie godne finału kolejki! Viola ponownie gubi punkty

M Lebiest
Gazeta Jutro